– Nie będziemy realizować nowych inwestycji w tym sektorze do momentu zmiany trendów rynkowych i wyjaśnienia niepewności regulacyjnych dotyczących wsparcia kogeneracji gazowej – tłumaczy Jacek Murawski, wiceprezes PGNiG. Chodzi o jednoczesną produkcję prądu i ciepła z gazu.
Kolejny problem: ceny energii są zbyt niskie (hurtowe spadają od kilku miesięcy i prawdopodobnie tendencja ta się utrzyma). W efekcie w II kw. 2013 r. przychody PGNiG ze sprzedaży energii elektrycznej były o jedną trzecią niższe niż w poprzednim. Dziś bardziej opłacalne są elektrownie węglowe. Korzystają one z taniego węgla i choć emitują CO2, to koszty zakupu uprawnień do emisji są tak niskie, że blokom gazowym trudno obecnie z nimi rywalizować (1 GJ wytworzony z gazu jest niemal dwa razy droższy niż z węgla). Z gazówek rezygnują więc zarówno firmy za granicą: w Niemczech, Hiszpanii czy we Francji, jak i w Polsce (swój wspólny projekt w Blachowni wstrzymają prawdopodobnie też KGHM i Tauron).