Rzecznik rządu Niemiec Steffen Seibert nie chciał w piątek wyraźnie powtórzyć wcześniejszej wypowiedzi kanclerz Angeli Merkel, że kwestie próby otrucia rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego i przyszłości gazociągu Nord Stream 2 należy rozpatrywać oddzielnie - informuje agencja dpa.

Według dpa, świadczy to o tym, iż Berlin traktuje sprawę finansowanego przez niemieckie firmy bałtyckiego gazociągu jako nadal otwartą.

W ubiegłym tygodniu Merkel jasno zadeklarowała, że nie chce, by obie kwestie rozpatrywano łącznie. "Uważam, że powinniśmy widzieć je oddzielnie" - powiedziała. Przyznała jednocześnie, że choć Nord Stream 2 jest przede wszystkim projektem gospodarczym, to jego budowa ma także implikacje polityczne.

Jak zaznacza dpa, wypowiedź ta była wcześniejsza niż czwartkowe oświadczenie szefowej niemieckiego rządu, iż specjalistyczne badania w laboratorium Bundeswehry jednoznacznie wykazały, że "Aleksiej Nawalny stał się ofiarą ataku z użyciem bojowego środka paralityczno-drgawkowego typu Nowiczok".

Reklama

Merkel dodała, że rodzi to bardzo trudne pytania, na które może i musi odpowiedzieć rosyjski rząd. Zapowiedziała też, że z partnerami z NATO i z Unii Europejskiej "w świetle tego, czego dopuściła się strona rosyjska, zostanie podjęta decyzja w sprawie stosownej wspólnej reakcji".

Stanowisko to potwierdził w piątek rzecznik rządu. Opinia publiczna zostanie w odpowiednim czasie poinformowana, jak ta reakcja będzie wyglądać - zapewnił Seibert.