Strategie inwestorów powinny uwzględniać ryzyko klimatyczne. Naciskać na to powinni też regulatorzy - mówi Katarzyna Szwarc, ekspertka Fundacji Instrat.
Katarzyna Szwarc, ekspertka Fundacji Instrat (fot. Materiały prasowe) / DGP
Z jakiego typu ryzykiem wiążą się dziś aktywa węglowe?
Prawdopodobnym scenariuszem wydaje się dziś raczej stopniowa utrata wartości przez spółki związane z paliwami kopalnymi niż nagłe pęknięcie węglowej bańki. A i to przy założeniu, że nie przejdą one gruntownej transformacji. Największe światowe koncerny związane z paliwami kopalnymi, jak Shell, wiedzą, co im grozi, i intensywnie pracują nad zmianą modelu biznesowego – przestawiają się na czystsze paliwa i inwestycje w OZE. Największym problemem z naszymi spółkami jest to, że nie widać dziś u nich żadnej przemyślanej strategii transformacji w kierunku zrównoważonego modelu biznesowego.
Reklama
A jeśli będą prowadzić „business as usual”?
Pierwsze symptomy klimatycznego przyspieszenia widzimy w UE już dzisiaj, ale dalsza radykalizacja polityk związanych z zieloną transformacją spodziewana jest po 2025 r. Wtedy będziemy już mówili nie tylko o miękkich zachętach czy jawności brudnych aktywów, tylko o konkretnych celach i restrykcjach obowiązujących także koncerny. Dla nieprzygotowanych na te zmiany to może być trzęsienie ziemi. Jeśli nasze państwowe spółki będą nadal opierać się transformacji energetycznej, nie będą adaptować się do polityk klimatycznych, a fundusze będą dalej w nie inwestować, bardzo mocno stracą na wartości.
Jak temu zapobiec?
Polityki inwestycyjne funduszy powinny uwzględniać ryzyka związane z zieloną transformacją. Aktywnie wymagać tego powinni być też regulatorzy, dla których przykładem mogą być odpowiednicy brytyjscy, niemieccy czy francuscy. Chodzi choćby o zachęty do przedstawiania przez spółki informacji dotyczących śladu węglowego. Trzecim i chyba najbardziej skutecznym instrumentem zmiany jest zaangażowanie inwestorów w kształtowanie polityki spółek, których udziały posiadają.
Podczas niedawnego Światowego Forum Ekonomicznego w Davos klimat był tematem numer jeden. Jednocześnie Greenpeace opublikował raport pokazujący, że najwięksi gracze z rynku finansowego zainwestowali w sektor związany z paliwami kopalnymi prawie półtora biliona dolarów w latach po paryskim porozumieniu klimatycznym.
Rynki zdają sobie sprawę z ryzyk, ale wiedzą też, że są one długofalowe. Wielu inwestorów mówi dziś, że wychodzi z finansowania „brudnych inwestycji”, ale chodzi im o nowe projekty węglowe, a nie o pozbycie się ze swojego portfela dotychczasowych inwestycji. Na taki ruch nie są gotowi, bo dziś te przedsięwzięcia są wciąż opłacalne, a to oznacza, że jeśli pozbyliby się swoich udziałów, to na ich miejsce natychmiast wskoczą inni. Brakuje wciąż odpowiednich zachęt do pozbywania się tych aktywów już teraz.