Koncerny energetyczne kontrolowane przez Skarb Państwa nie złożyły jeszcze wniosków o rekompensaty za zamrożone ceny.
Wpływają one sukcesywnie, ale dość powoli. Przypomnijmy: z wnioskiem o rekompensaty trzeba się zwrócić do Zarządcy Rozliczeń, odpowiadającego za fundusz, z którego wyrównywane będą różnice cen wynikające z ich zamrożenia ustawą prądową z 28 grudnia 2018 r. (na poziomie z połowy ubiegłego roku). Odpowiednie dokumenty sprzedawcy prądu powinni złożyć do 7 października – inaczej rekompensaty przepadną.
Na razie spieszą się mniejsi gracze, którzy obawiają się, że dla nich pieniędzy nie wystarczy. Dla wielu zwroty to być albo nie być. Według danych z 17 września na portalu Zarządcy Rozliczeń wniosków od firm obrotu było 15. Trzy dni później już 35.
Jak ustaliliśmy, kontrolowane przez Skarb Państwa koncerny PGE, Enea i Tauron dokumentów nadal nie złożyły (Energa nie odpowiedziała na nasze pytania w tej sprawie). – Nie złożyliśmy jeszcze wniosku do Zarządcy Rozliczeń. Aktualnie pracujemy nad jego przygotowaniem. Zgodnie z ustawą mamy czas do 7 października, czyli 40 dni od dnia wejścia w życie obwieszczenia ministra energii – mówi Łukasz Zimnoch, rzecznik Tauronu.
Reklama
– Ceny dla odbiorców końcowych zostały dostosowane przez PGE Obrót, zgodnie z zapisami ustawy prądowej. Jesteśmy w trakcie wysyłania faktur korygujących, które sukcesywnie trafiają do klientów. Wszystko zgodnie z tym, co wielokrotnie podkreślaliśmy, że realizacja zapisów ustawy to priorytet w działaniu spółki. Teraz przechodzimy do kolejnego etapu, czyli kwestii rekompensat. Przygotowujemy odpowiedni wniosek i złożymy go do Zarządcy Rozliczeń w przewidzianym przepisami terminie – mówi nam Mariusz Majewski, rzecznik PGE Obrót.

Reklama
Piotr Ludwiczak, rzecznik Enei, zapowiada, że zgodnie z przepisami spółka złoży wniosek do Zarządcy Rozliczeń najpóźniej do 7 października. – Dla firmy posiadającej tak znaczącą liczbę klientów złożenie wniosku jest procesem, który ze względu na zachowanie należytej staranności wymaga czasu – tłumaczy.
Pierwsze wnioski do Zarządcy Rozliczeń wpłynęły 9 września, więc wypłaty przewidziano do 10 października – zgodnie z ustawą od złożenia prawidłowego wniosku jest na to maksymalnie 30 dni. To oznacza, że ci, którzy złożą dokumenty w ostatnim przewidzianym prawem terminie, zwroty otrzymają do 6 listopada. Tym sposobem odbiorcy końcowi od momentu uchwalenia ustawy na zwrot wyższych cen poczekają niemal rok. – O ile ustawa prądowa nakazywała zmianę postanowień umów do 13 września, o tyle czas faktycznej korekty rachunków nie jest w niej bezpośrednio określony, dlatego wielu sprzedawców może tutaj szukać optymalizacji swoich działań – uważa Łukasz Batory, partner w kancelarii Banasik Woźniak i Wspólnicy.
Na razie w funduszu Zarządcy Rozliczeń jest 3,4 mld zł z tytułu sprzedaży praw do emisji CO2. Resort energii koszt zwrotu różnic cen szacuje na 4,2–4,3 mld zł (dodatkowym kosztem rekompensat dla budżetu jest niższa akcyza i opłata przejściowa, w sumie ok. 4 mld zł na ten rok). „Pula uprawnień została tak oszacowana, aby przychody z jej sprzedaży pokryły przewidywane wypłaty dla przedsiębiorstw energetycznych” – pisze resort w odpowiedzi na pytania DGP.
Kolejna aukcja CO2 zaplanowana jest na 25 września, czyli na środę, a do końca roku będzie ich w sumie sześć. „Z ostatniej aukcji wpłynęło 222 mln zł. W przypadku utrzymania niepogorszonych wpływów, co zależy od kursów rozliczeniowych i notowań uprawnień do emisji CO2, na rachunku funduszu może znaleźć się ok. 4,7 mld zł” – poinformował nas Zarządca Rozliczeń. Sęk w tym, że w ciągu roku cena tony uprawnień wahała się od nieco ponad 15 do niemal 30 euro za tonę. Nie można więc przewidzieć, jakie będą ostateczne wyniki aukcji.
10 mld zł nawet na tyle banki szacują realny koszt rekompensat zwracanych sprzedawcom; to ponad dwa razy więcej niż wyliczenia resortu energii
26 euro tyle kosztowało prawo do emisji tony CO2 wczoraj w południe
15 mln tyle gospodarstw domowych ma zamrożone ceny prądu automatycznie i nie czeka na rekompensaty