W kwietniu 2025 r. został Pan wiceprezesem Asseco Poland. Czy był to sygnał, że spółka zwiększa swoją aktywność w obszarze rozwiązań dla energetyki?

Energetyka rzeczywiście staje się dla nas coraz ważniejsza, ale nie wynika to z mojej nominacji. Paweł Piwowar, którego zastąpiłem w zarządzie Asseco Poland SA, odnosił wymierne sukcesy, a rezygnację złożył z powodów osobistych. Wcześniej przez kilkanaście lat byłem zastępcą Pawła i bezpośrednio kierowałem sektorem energetycznym w spółce. Zmiana jest naturalnym procesem sukcesji.

Niewątpliwie sektor energetyczny jest obszarem strategicznym dla Asseco. Od lat jesteśmy liderem w systemach obejmujących obsługę klienta, billing czy zarządzanie danymi dla sprzedawców energii. W najbliższych latach chcemy utrzymać tę pozycję, a dodatkowo szybciej rozwijać swoje produkty i usługi w innych obszarach, zarówno w kraju, jak i za granicą.

Tomasz Bendlewski – wiceprezes zarządu Asseco Poland
ikona lupy />
Tomasz Bendlewski – wiceprezes zarządu Asseco Poland / Materiały prasowe

W 2024 r. mówił pan, że energetyka odpowiada za ok. 9 proc. działalności grupy. Czy ten udział będzie się zwiększać?

W Polsce udział energetyki w naszej działalności jest większy niż średnia dla całej grupy, obejmującej 65 krajów. Chcielibyśmy, by rósł on również poza Polską. Transformacja energetyczna jest megatrendem, a wręcz wyzwaniem cywilizacyjnym i dotyczy nie tylko rynku energii, ale całej gospodarki. Oparcie energetyki o niskoemisyjne źródła wytwarzania powoduje konieczność elektryfikacji wielu branż, która wpływa nie tylko na rynek energii, ale też na ciepłownictwo, transport czy budownictwo. Wraz z rosnącą złożonością systemu gwałtownie rośnie również ilość danych i procesów wymagających analizy oraz automatyzacji. To właśnie energetyka staje się dziś jednym z sektorów, w których sztuczna inteligencja może mieć w przyszłości charakter strategicznego narzędzia, niezbędnego do utrzymania stabilności i przewidywalności systemu.

Często słyszymy, że „nie ma transformacji bez cyfryzacji”. To daje nam dobre perspektywy na przyszłość: rosną nakłady na IT w energetyce, a sam rynek charakteryzuje się stabilnością i długofalowością, choć nie należy do najbardziej marżowych. Dla Asseco energetyka będzie jednym z głównych obszarów rozwoju - nie tylko z powodów komercyjnych. To ważne także z punktu widzenia gospodarki i bezpieczeństwa kraju, dlatego jako polska firma chcemy wspierać transformację energetyczną.

W jaki sposób?

W Pionie Energetyki i Gazownictwa pracuje dziś ok. 260 osób dedykowanych wyłącznie do tego sektora. To największy tego typu zespół w Polsce o unikalnych kompetencjach branżowych, budowanych przez ponad 30 lat. Kompetencje branżowe stanowią nasz atut i przewagę konkurencyjną, a jednocześnie są największą barierą wejścia dla nowych firm do sektora energetycznego i główną przyczyną nieudanych projektów. W Asseco rozumiemy rynek i obserwujemy go na bieżąco. Już w 2021 r. zdecydowaliśmy o dużych inwestycjach technologicznych w nasze rozwiązania. Przygotowaliśmy produkty „CSIRE Ready” [CSIRE – Centralny System Informacji Rynku Energii – red.] dostosowane do centralnego systemu wymiany informacji i odpowiadające na potrzeby elastyczności rynku energii.

W 2025 r. skupialiśmy się na trzech obszarach. Przede wszystkim na CSIRE, który jest największym projektem, jaki kiedykolwiek prowadziła branża energetyczna w kraju i który zmieni rynek energetyczny w Polsce. Czujemy tutaj szczególną odpowiedzialność za blisko 65 proc. rynku, które obejmujemy naszymi pięcioma równolegle prowadzonymi bardzo dużymi projektami. Kolejnym było wdrożenie KSeF, co w systemach billingowych jest wyjątkowo złożone, bo wystawia się tu setki milionów faktur. W lutym tego roku z sukcesem uruchomiliśmy KSeF dla sześciu dużych podmiotów obejmujących swoim działaniem 2/3 polskiego rynku energii i gazu. Trzeci obszar to rozwiązania związane z elastycznością rynku, czyli np. taryfy dynamiczne, magazyny energii, wirtualni prosumenci czy rozliczenia spółdzielni energetycznych.

Na jakim etapie są prace nad CSIRE?

System został uruchomiony produkcyjnie 1 lipca 2025 r. i stopniowo dołączają do niego kolejne mniejsze OSD w opcjonalnych, dobrowolnych oknach. Największym wyzwaniem, przed którym jeszcze stoimy, jest przyłączenie największych podmiotów. Do 19 października 2026 r. obligatoryjnie muszą dołączyć wszystkie firmy, które chcą prowadzić działalność na polskim rynku. Bez dołączenia do CSIRE ich działalność nie będzie możliwa.

Czy ten termin pełnego uruchomienia CSIRE jest realny?

Uważam, że ustawodawca nie zmieni daty. To ostateczny termin i wszyscy uczestnicy procesu są tego świadomi. Musimy się do niego dostosować.

Dlaczego uważa pan wprowadzenie CSIRE za tak ważny projekt? Co realnie on zmieni?

CSIRE ma zautomatyzować i ułatwić szybką zmianę sprzedawcy energii. To powinno ożywić rynek i sprawić, że pojawi się na nim realna konkurencja. Od 19 października proces ma trwać maksymalnie 24 godziny i odbywać się w sposób przejrzysty i bezpieczny dla odbiorcy.

CSIRE po raz pierwszy wprowadza pełną standaryzację wymiany danych o rynku energii. Dane będą uporządkowane, rzetelne, dostępne szybko, w określonym formacie i udostępniane w bezpieczny sposób. To ułatwi deregulację i umożliwi powstawanie nowych produktów, które korzystają z tych informacji. CSIRE dokonuje również standaryzacji szeregu procesów biznesowych, co przekłada się na ich przewidywalność, docelowo niższe koszty operacyjne czy też poprawę jakości i skrócenie czasu obsługi odbiorców. Co ważniejsze, będzie to pobudzać innowacyjność, a więc przyniesie szereg wymiernych korzyści dla rynku i klientów.

Przykładem są rozwiązania związane z największym wyzwaniem rynku energii, czyli elastycznością, potrzebą równoważenia zapotrzebowania na energię elektryczną z jej produkcją. Dzięki wystandaryzowanym procesom i danym łatwiej będzie zarządzać nie tylko podażą, ale także popytem – tu znaczenie mają również rozwiązania, takie jak: zarządzanie magazynami energii, prosument wirtualny, taryfy dynamiczne czy systemy klasy DSM czy DSR [Demand Side Management – zarządzanie stroną popytową po stronie odbiorcy, Demand Side Response –możliwość możliwość zmiany zapotrzebowania na prąd przez przemysł na wniosek operatora sieci – red.].

Pośrednio, poprzez konieczność dostosowania się do wymagań CSIRE, istotnie zmieniają się architektura oraz systemy IT w największych polskich przedsiębiorstwach energetycznych. Dzięki temu rozwój technologiczny tych organizacji gwałtownie przyspieszy. To często niedoceniany skutek wdrożenia CSIRE.

Jak technologia może wpłynąć na rozwiązania związane z elastycznością?

Bez elastyczności rynku energii nie wykorzystamy potencjału odnawialnych źródeł energii, które są z natury niestabilne – wiatraki produkują prąd wtedy, gdy wieje, a panele – gdy świeci słońce. Elastyczność to także bezpieczeństwo energetyczne i dostarczanie energii w społecznie akceptowalnych cenach.

Elastyczności rynku energii nie da się zbudować bez zaawansowanych systemów IT, które opierają się przede wszystkim na platformach do zbierania, przetwarzania i udostępniania ciągle wzrastającej ilości danych, pochodzących już nie tylko z liczników energii, ale także np. IoT – Internetu rzeczy. Należy zauważyć, że gwałtownie rośnie znaczenie zaawansowanej analityki i algorytmów, które opracowują prognozy dotyczące produkcji i zapotrzebowania, sterują odbiorcami oraz koordynują magazyny energii i źródła rozproszone. System energetyczny jest coraz bardziej skomplikowany i pracuje na coraz większej ilości danych. Jednocześnie energetyką trzeba zarządzać w czasie rzeczywistym. Niejednokrotnie reakcje muszą być szybsze niż w ciągu sekundy. To oczywiście kieruje nasz wzrok w kierunku AI czy możliwości związanych z uczeniem maszynowym.

Z roku na rok rośnie jednak ilość energii z OZE, która jest marnowana, gdy dochodzi do nierynkowego redysponowania. Jakie rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji mogłyby ograniczyć to zjawisko?

Sztuczna inteligencja w energetyce może mieć trzy główne zastosowania. Pierwszym jest prognozowanie, czyli określanie wielkości zjawiska – np. ile megawatów firma wytworzy w danym momencie. Dotychczas radziliśmy sobie z tym obszarem bez sztucznej inteligencji, jednak jej wykorzystanie powinno polepszyć ten proces.

Drugim jest predykcja, czyli określenie prawdopodobieństwa wystąpienia jakiegoś zjawiska, np. awarii czy cyberataku na sieć energetyczną. Tutaj dostrzegam największy potencjał wykorzystania AI.

Trzecim zastosowaniem sztucznej inteligencji są modele językowe, czyli np. chatboty, wykorzystywane głównie w obsłudze klienta i sprzedaży. Modele językowe mogą poprawić szybkość i skuteczność komunikacji oraz pomóc lepiej dopasować produkty do charakterystyki odbiorców. W tym przypadku energetyka niewiele różni się od innych branż.

Sztuczna inteligencja niewątpliwie stanowi przełom technologiczny i wiążemy z nią ogromne nadzieje, ale mimo wszystko cały czas jesteśmy na początku drogi. Nadal nie mamy rozwiązanych szeregu problemów i nie znamy wszystkich odpowiedzi. Najbardziej dobitnym przykładem jest brak przejrzystości i wyjaśnialności modeli (algorytmów), co na razie ogranicza ich bezpieczne stosowanie do automatyzacji kluczowych procesów, w tak strategicznym obszarze dla funkcjonowania państwa.

Czy to automatyzacja pomoże w zwiększaniu elastyczności, np. dzięki szybkiej reakcji na zmieniające się warunki?

Tak. Mamy dwie podstawowe grupy rozwiązań związanych z elastycznością popytu. Pierwsza to tzw. DSR-y, czyli systemy, które służą do redukcji zapotrzebowania na energię elektryczną w przemyśle. Na żądanie operatora firma może zmniejszyć pobór energii w określonym momencie, np. poprzez wyłączenie linii technologicznej.

Drugą grupę rozwiązań stanowią systemy klasy DSM, które służą do zarządzania popytem i sterowania urządzeniami, a w dużym uproszczeniu do przesuwania poboru w czasie, aby obniżyć szczyt zapotrzebowania i związane z tym koszty.

Większy potencjał dostrzegam w systemach DSM, które z zasady działają planowo, są zarządzane i nie mają charakteru interwencyjnego, a także mogą działać na rynku indywidualnym, czyli w gospodarstwach domowych. Coraz bardziej znanym rozwiązaniem w tym przypadku są tzw. taryfy dynamiczne, w których cena prądu zmienia się w trakcie dnia. Chodzi o przesunięcie zużycia na inny moment, a nie o jego ograniczenie. Polega to na zachęceniu konsumentów do tego, by korzystali z energii elektrycznej wtedy, gdy jest ona najtańsza.

Taryfy dynamiczne nie cieszą się jednak w Polsce dużym zainteresowaniem. Przez pierwszych kilka miesięcy obowiązywania tej oferty w 2024 r. skorzystało z niej tylko 135 osób. W 2025 r. ta liczba wzrosła, ale nadal nie jest to popularny wybór.

Jeżeli pominiemy ograniczenia techniczne i organizacyjne, to w mojej opinii wynika to przede wszystkim z konieczności zmiany stylu życia. O zielonej energii łatwo się mówi wtedy, gdy nie wiąże się to z żadnym wysiłkiem. Jednak kiedy w praktyce oznacza to pewne ograniczenie komfortu, opór rośnie. Nikt nie będzie wstawał o trzeciej w nocy, żeby nastawić pranie, bo prąd jest wtedy tańszy.

I raczej nie ma w tym nic dziwnego. Taryfy dynamiczne nie powinny się raczej wiązać z takimi niedogodnościami.

Taryfa dynamiczna nie będzie odpowiednia dla każdego. Prognozy adopcji taryf dynamicznych w Polsce do roku 2030 oscylują pomiędzy 0,7 a 2,2 mln użytkowników w zależności od rodzaju przyjętego scenariusza. To niewielka część rynku. Musimy mieć właściwe urządzenia, żeby zobaczyć korzyści – magazyny energii, pompy ciepła, które możemy uruchamiać w określonych godzinach, czy samochód elektryczny, który również może pełnić rolę magazynu energii. W dodatku najwięcej korzyści dałoby automatyczne zarządzanie poborem prądu, oparte na bieżących cenach energii, w rozwiązaniach typu smart home.

Drugie ograniczenie ma charakter czysto organizacyjny — chodzi o liczniki zdalnego odczytu. Dziś posiada je około 40 proc. gospodarstw domowych. Pełne pokrycie, czyli 100 proc., osiągniemy dopiero w lipcu 2031 r. Dopiero wtedy skala korzystania z taryf dynamicznych może wyraźnie wzrosnąć i przekroczyć wymienione wcześniej wartości przewidywanej adopcji.

W mojej ocenie nie ma obecnie innego sensownego sposobu na zwiększenie elastyczności popytu w gospodarstwach domowych. Warto więc rozwijać taryfy dynamiczne, choć trzeba uczciwie powiedzieć, że dla osób płacących rachunki na poziomie 100–150 zł miesięcznie oszczędność rzędu 5–10 proc. nie jest wystarczającą zachętą do zmiany nawyków. Mimo to edukacja pozostaje bardzo ważna.

Gdzie Asseco widzi dla siebie największe szanse w rozwoju rynku elastyczności?

Już dziś dostarczamy w systemach obsługi klienta rozwiązania związane z rozliczaniem prosumentów, magazynów energii i taryfami dynamicznymi. W dużej mierze uczestniczymy więc w procesie poprawy elastyczności systemu poprzez usługi, które świadczą nasi klienci.

Inwestujemy w dalszą automatyzację procesów oraz w modele predykcyjne i prognozowanie, w tym również z wykorzystaniem AI. Będziemy je dostarczać wtedy, gdy ich użycie będzie w pełni bezpieczne.

Widzimy również rosnące oczekiwania klientów dotyczące szybkości wprowadzania zmian w naszych systemach, dlatego jest to dla nas bardzo ważny kierunek rozwoju.

Kolejnym strategicznym obszarem naszej działalności są dane, które dziś stanowią kluczowe aktywa w energetyce. W obecnych czasach są one nie tylko cennym zasobem biznesowym, ale także istotnym elementem suwerenności państwa. Kontrola nad kluczowymi danymi staje się jednym z filarów bezpieczeństwa kraju. W tym kontekście budowa przez polskie firmy bezpiecznych platform danych staje się strategicznym wyzwaniem, które będzie decydować o konkurencyjności, innowacyjności i odporności systemu energetycznego. Dlatego nie tylko oferujemy projekty oparte o naszą koncepcję Asseco AI Factory, ale wspieramy także wszelkie przedsięwzięcia, których celem jest suwerenność naszych danych.

Aktywnie budujemy też swoją pozycję na rynku nowej energii. W tym obszarze prowadzimy równoległe działania w kraju i za granicą. Nie wykluczamy akwizycji firm, które oferują ciekawe, nowoczesne rozwiązania. Nie inwestujemy jednak w startupy, tylko w firmy, które mają już produkt i przede wszystkim klientów. Jesteśmy stabilną firmą, od lat osadzoną w realiach sektora, którą interesuje budowanie wartości w oparciu o rozwiązania gotowe do skalowania na rynku.

Czy Asseco prowadzi już konkretne rozmowy na temat akwizycji?

Tak, rozmowy trwają, ale z oczywistych powodów nie mogę podać konkretów. W 2026 r. planujemy wyraźnie przyspieszyć działania związane z akwizycjami, nie wykluczając przy tym innych form współpracy z firmami.

Bardzo mocno liczymy też na podejście oparte na tzw. local content. Przez lata rozwijaliśmy się w Polsce bez szczególnej narracji o znaczeniu rodzimych dostawców, a mimo to osiągnęliśmy sukces. Nie ma drugiego takiego kraju w Europie, w którym lokalna firma byłaby liderem rozwiązań, jakie oferujemy. W większości państw te rynki są zdominowane przez duże globalne korporacje.

Nam udało się nie tylko utrzymać pozycję, ale również zachować przestrzeń do dalszego rozwoju. Mamy nowe pomysły, nowe produkty i chcielibyśmy, aby takich polskich firm było po prostu więcej.

Tomasz Bendlewski – wiceprezes zarządu Asseco Poland. Odpowiada za Pion Energetyki i Gazownictwa