Po wakacjach Sejm zacznie prace nad ustawą obniżającą wiek emerytalny. By pokazać przyszłym emerytom, czy warto będzie skorzystać z obniżonego wieku, przeprowadziliśmy wyliczenia, oparte na opublikowanych w tym roku tablicach dalszego trwania życia GUS. Symulacja została przeprowadzona dla czterech osób, którym składka po osiągnięciu 60. roku życia pozwala na uzyskanie kolejno emerytury w wysokości minimalnej, świadczenia na poziomie 1500 zł, przeciętnej emerytury w wysokości 2231 zł oraz takiej na relatywnie wysokim poziomie 3000 zł.
Wyniki symulacji pokazują, jak rosłyby ich składka i świadczenie w zależności od momentu przejścia na emeryturę. W tym wyliczeniu nieważna jest płeć. Ważne, ile odłożyli na koncie w ZUS i kiedy przejdą na emeryturę, co jest związane z tak zwanym dalszym trwaniem życia, które oblicza GUS. Wyliczanie emerytury polega bowiem na podzieleniu uzbieranej i waloryzowanej składki przez dalsze trwanie życia w miesiącach. Osoba, która w momencie ukończenia 60 lat uzbiera nieco ponad 228 tys. zł, po podzieleniu tej składki przez 259 miesięcy – bo taką szansę na dalsze życie daje jej GUS – otrzyma 880 zł miesięcznie, czyli emeryturę minimalną.
Wyniki jednoznacznie pokazują, jak mocno premiowane jest późniejsze przechodzenie na emeryturę. Ktoś, kto w 60. roku życia otrzymałby emeryturę w wysokości 880 zł, już po roku miałby ją wyższą o 72 zł miesięcznie, czyli w ciągu roku zyskiwałby blisko 1000 zł. Gdyby przeszedł na emeryturę po pięciu latach, jego świadczenie miesięcznie byłoby wyższe o 470 zł, czyli rocznie o ponad 5 tys. zł. To kwoty zauważalne nie tylko w budżecie emeryta.