Otrzymałem decyzję, w której stwierdzono, że podstawę wymiaru składek z mojego etatu stanowi minimalne wynagrodzenie (2800 zł), a nie kwota 11 000 zł, która widnieje w umowie o pracę. ZUS bowiem uważa, że moje umowne wynagrodzenie zostało zawyżone w celu wyłudzenia zasiłku, a wszystko dlatego, że niedługo po zawarciu umowy o pracę stałem się niezdolny do pracy. Organ też stwierdził, że poziom mojego wykształcenia, doświadczenia i zakres obowiązków uzasadnia wypłacanie tylko minimalnego wynagrodzenia. Czy ZUS ma prawo do tak arbitralnych stwierdzeń?

Kwestia „obniżania” wynagrodzenia przez ZUS wywołuje wątpliwości, jednak takie uprawnienie organu zostało zaaprobowane przez sądy. Warto przy tym wyjaśnić, że w rzeczywistości ZUS nie obniża wynagrodzenia, bo ta sfera należy do uzgodnień między pracownikiem a pracodawcą, lecz obniża podstawę wymiaru składek, od której opłaca się składki. Postępowanie wyjaśniające w takich sprawach jest wszczynane, gdy ubezpieczony niedługo po zgłoszeniu do ubezpieczeń z wysoką podstawą wymiaru składek lub znacznym podwyższeniem tej podstawy ubiega się o zasiłek macierzyński lub chorobowy. Rodzi to podejrzenie, że wysoka podstawa ma na celu jedynie uzyskanie wysokich świadczeń z ubezpieczenia chorobowego. W zależności od okoliczności danej sprawy ZUS nie kwestionuje samej ważności umowy o pracę, a więc istnienia tytułu do ubezpieczeń, lecz podstawę wymiaru składek, która decyduje o wysokości zasiłku. Wówczas wydaje decyzję, w której określa nową podstawę wymiaru składek, wypłacając jednocześnie świadczenia obliczone od nowo ustalonej podstawy.

Trzeba podkreślić, że sąd, rozpatrując odwołanie od tego rodzaju decyzji, nie musi ograniczać się do uwzględnienia albo oddalenia odwołania. Może odwołanie uwzględnić tylko częściowo i stwierdzić, że co prawda podstawa wymiaru składek, jaka została zgłoszona, jest zawyżona, ale nie aż w takim stopniu, jak stwierdził ZUS, wydając decyzję. Tak stało się w sprawie zakończonej wyrokiem wydanym 14 listopada 2019 r. przez Sąd Apelacyjny w Łodzi (sygn. akt III AUa 383/19). ZUS obniżył podstawę wymiaru składek z 8500 zł do minimalnego wynagrodzenia, a sąd uznał ostatecznie kwotę 5000 zł za właściwą podstawę wymiaru składek. Zdaniem organu umowa o pracę ubezpieczonego w części dotyczącej wynagrodzenia była sprzeczna z zasadami współżycia społecznego, a tym samym – co do określonego w niej pułapu wynagrodzenia –nieważna z mocy art. 58 k.c. Rozstrzygnięcie sporu sprowadzało się do stwierdzenia, czy wysokość wynagrodzenia ubezpieczonej ustalona w umowie była godziwa, a więc czy było ono adekwatne do rodzaju, ilości i jakości pracy oraz wymaganych kwalifikacji do wykonywania pracy na tym stanowisku. Sąd podkreślił, że sztuczne podwyższenie podstawy wymiaru składek, którego celem jest uzyskanie zawyżonych świadczeń z ubezpieczenia społecznego, stoi w sprzeczności z zasadami współżycia społecznego (art. 58 par. 3 k.c. w związku z art. 300 k.p.), a także zasadą równego traktowania wszystkich ubezpieczonych w solidarnym systemie ubezpieczeń społecznych (art. 2a ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych), z którego przysługują świadczenia proporcjonalne do wymaganego okresu oraz wysokości opłaconych składek na ubezpieczenia społeczne.
Alimentacyjny charakter tych świadczeń oraz zasada solidaryzmu wymagają, żeby płaca – stanowiąca jednocześnie podstawę wymiaru składki – nie była ustalana ponad granicę płacy słusznej, sprawiedliwej i zapewniającej godziwe utrzymanie oraz żeby rażąco nie przewyższała wkładu pracy, a w konsekwencji, żeby składka nie przekładała się na świadczenie w kwocie nienależnej.
Podsumowując, można stwierdzić, że ubezpieczony powinien skupić się na postępowaniu przed sądem i udowodnieniu, że wysokość wynagrodzenia określona w umowie o pracę była godziwa, np. poprzez porównanie jej z wynagrodzeniem zwykle uzyskiwanym na tym stanowisku w firmie o podobnej wielkości jak płatnik działającej w tym samym regionie kraju. Nie ma większego sensu skupianie się na podważaniu uprawnienia ZUS do wydania kwestionowanej decyzji, ponieważ sądy powszechne je potwierdzają. Można się jednak spodziewać, że sąd może przyznać rację ZUS tylko częściowo i obniżyć podstawę wymiaru składek, lecz nie do tak niskiego poziomu, jak zrobił to organ.
Podstawa prawna
• art. 18 ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 433; ost.zm. Dz.U. z 2021 r. poz. 619)
• art. 58 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1740)
• art. 300 ustawy z 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1320)
Pracuję na etacie oraz wykonuję dodatkowo umowę zlecenia, w której nawet za gotowość do wykonywania pracy otrzymuję ryczałtowe wynagrodzenie. Przebywałam na długotrwałym zwolnieniu lekarskim, po którego zakończeniu ZUS stwierdził, że muszę zwrócić zasiłek, bo wykonywałam „pracę zarobkową”. Czy otrzymanie wynagrodzenia ryczałtowego można tak zakwalifikować? W trakcie choroby nie wykonywałam żadnych czynności w ramach zlecenia.

Tego rodzaju spory nie należą do rzadkości. Niejednokrotnie zdarza się, że ZUS, dowiadując się, że ubezpieczony za czas zwolnienia lekarskiego otrzymał wynagrodzenie ryczałtowe, uznaje to za spełnienie przesłanek określonych w art. 17 ust. 1 ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (dalej: ustawa zasiłkowa). Zgodnie z nim ubezpieczony wykonujący w okresie orzeczonej niezdolności do pracy pracę zarobkową lub wykorzystujący zwolnienie od pracy w sposób niezgodny z celem tego zwolnienia traci prawo do zasiłku chorobowego za cały okres tego zwolnienia. W tego rodzaju sytuacjach ZUS zazwyczaj uznaje, że skoro wynagrodzenie zostało wypłacone, to praca została wykonana. Ubezpieczony może jednak złożyć odwołanie i udowodnić, że praca nie była wykonywana.

Problemem pozostaje określenie, co można, a czego nie można uznać za pracę zarobkową. Pojęcie to nie zostało zdefiniowane. W podobnym stanie faktycznym wyjaśnił to Sąd Apelacyjny w Białymstoku w wyroku z 25 marca 2015 r., sygn. akt III AUa 1477/14. Choć wyrok zapadł na podstawie poprzedniego stanu prawnego, to teza i wnioski zachowują aktualność. Sąd podkreślił, że utrata prawa do zasiłku chorobowego następuje jedynie wówczas, gdy ubezpieczony przejawia aktywność zawodową. To, że ubezpieczonemu wypłacono wynagrodzenie, ma charakter wtórny, a nie pierwszoplanowy i wiodący. Nie można więc utożsamiać wykonywania pracy zarobkowej z otrzymywaniem wynagrodzenia.
Także więc w opisywanej sytuacji ubezpieczony może podnosić przed sądem, że mimo otrzymania wynagrodzenia, w rzeczywistości nie wykonywał żadnych czynności, a wynagrodzenie zostało wypłacone jako ryczałt. W tym celu warto np. przedłożyć oświadczenie zleceniodawcy albo złożyć wniosek o to, aby sąd zobowiązał zleceniodawcę do złożenia odpowiedniego oświadczenia w tej sprawie.
Podstawa prawna
• art. 17 ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1133)
ZUS stwierdził, że z tytułu prowadzenia działalności zalegam ze składkami za okres od czerwca 2016 r. do maja 2017 r. Zdaniem zakładu nie miałam prawa do preferencyjnych składek i od razu powinnam płacić „duży ZUS”, bo nie upłynęło 60 miesięcy od zakończenia prowadzenia poprzedniej działalności. Zgłosiłam rozpoczęcie prowadzenia działalności 20 czerwca 2016 r., kiedy to zawarłam bardzo korzystną umowę, a poprzednią działalność zakończyłam 5 czerwca 2011 r. Czy naprawę znaczenie mają tylko pełne miesiące? Czy ZUS ma rację?

Nie, w opisywanej sytuacji ZUS się myli, ponieważ nie ma znaczenia upływ pełnych miesięcy. Taką wykładnię przepisów przedstawił Sąd Najwyższy w wyroku z 21 października 2020 r., sygn. akt I UK 122/19.

Zgodnie z art. 18a ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe osób prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą w okresie pierwszych 24 miesięcy kalendarzowych od dnia rozpoczęcia wykonywania działalności gospodarczej stanowi zadeklarowana kwota, nie niższa jednak niż 30 proc. kwoty minimalnego wynagrodzenia – zamiast 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Prawa do tej ulgi nie mają m.in. osoby, które prowadzą lub w okresie ostatnich 60 miesięcy kalendarzowych przed dniem rozpoczęcia wykonywania działalności gospodarczej prowadziły pozarolniczą działalność. Wątpliwości budzi, jak obliczać 60 miesięcy przerwy między datą zakończenia pierwszej działalności i datą rozpoczęcia nowej (tak jak w opisywanej sytuacji: 5 czerwca 2011 r. i 20 czerwca 2016 r.).
Na takie pytanie odpowiadał Sąd Najwyższy wyroku z 21 października 2020 r., który rozpatrywał spór zaistniały w podobnych okolicznościach. Co ciekawe, sądy dwóch instancji miały na ten temat odmienne zdanie. Zdaniem sądu II instancji w tej sprawie przedsiębiorca zalega ze składkami, bowiem nie miał prawa do preferencyjnych składek, gdyż nie spełnił warunków określonych w art. 18a ust. 1 ustawy systemowej. Sąd stwierdził, że początek biegu 60 miesięcy wymaganej przerwy powinien być liczony od końca miesiąca, w którym zakończono prowadzenie działalności. W opisywanej sytuacji byłby to więc koniec czerwca 2011 r. Prawo do ulgi powstałoby więc dopiero od lipca 2016 r. Innymi słowy – liczą się tylko pełne miesiące kalendarzowe.
Sąd Najwyższy jednak nie zgodził się z taką argumentacją. Zwrócił uwagę, że art. 18a ust. 2 pkt 1 ustawy systemowej nie wskazuje na sposób liczenia podanego w nim okresu 60 miesięcy kalendarzowych. A w sprawach nieuregulowanych w tej ustawie na podstawie art. 31 zastosowanie mają przepisy ordynacji podatkowej. W zakresie sposobu obliczania terminów dotyczących składek ustawa systemowa odsyła do art. 12 ordynacji. Podkreślił, że wspomniany art. 18a ust. 2 pkt 1 nie stanowi zatem samodzielnej podstawy w zakresie sposobu obliczania podanego w tym przepisie terminu. Zgodnie zaś z przywołanym art. 12 par. 3 ordynacji terminy określone w miesiącach kończą się z upływem tego dnia w ostatnim miesiącu, który odpowiada początkowemu dniowi terminu, a gdyby takiego dnia w ostatnim miesiącu nie było – w ostatnim dniu tego miesiąca. W efekcie SN uznał, że określenie „60 miesięcy” nie oznacza pełnych miesięcy, a przedsiębiorca, którego dotyczył spór, miał prawo do preferencyjnych składek.
Podobnie będzie w opisywanej sytuacji. Skoro przedsiębiorca zaprzestał prowadzenia działalności 5 czerwca 2011 r., to należy uznać, że okres 60 miesięcy nieprowadzenia przez ubezpieczoną działalności gospodarczej upłynął 5 czerwca 2016 r. Rozpoczęcie nowej działalności po tej dacie uprawniało do skorzystania z preferencyjnych składek. A to oznacza, że przedsiębiorca nie ma zadłużenia w ZUS.
Jako uzupełnienie warto dodać, że obecnie przedsiębiorcy mogą skorzystać także z ulgi na start, tj. prawa do nieopłacania składek na ubezpieczenie społeczne przez pierwsze sześć miesięcy od rozpoczęcia działalności gospodarczej. Również w tym przypadku konieczna będzie minimum 60-miesięczna przerwa od dnia jej ostatniego zawieszenia lub zakończenia prowadzenia działalności. Po skorzystaniu z tej ulgi możliwe jest korzystanie z preferencyjnych składek na opisanych wyżej zasadach.©℗
Podstawa prawna
• art. 18a ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 433; ost.zm. Dz.U. z 2021 r. poz. 619)
• art. 12 par. 3 ustawy z 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. Z 2020 r. poz. 1325; ost.zm. Dz.U. z 2021 r. poz. 1163)
• art. 18 ustawy z 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 162)