Prokurator generalny w stanowisku skierowanym do Trybunału Konstytucyjnego uznał, że zarzut prezydenta Bronisława Komorowskiego dotyczący niezgodności z ustawą zasadniczą art. 197 ust 1 i 2 ustawy z 28 kwietnia 1997 r. o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych (Dz.U. z 2013 r. poz. 989 ze zm.) jest jak najbardziej prawidłowy. Na podstawie tych przepisów, które mogą być uznane przez trybunał za niekonstytucyjne, został wprowadzony całkowity zakaz reklamy otwartych funduszy emerytalnych.

Wysokie kary

Od 1 stycznia do 31 lipca 2014 r. w żadnej formie nie mogły się pojawiać spoty dotyczące OFE, jak i sugerujące taką formę oszczędzania przez Polaków na starość. Prokurator generalny w piśmie do TK zwrócił także uwagę, że zakaz został wprowadzony w okresie, kiedy osoby uprawnione miały możliwość podjęcia decyzji o dalszym oszczędzaniu. Prokurator zaznaczył też, że powszechne towarzystwa emerytalne, jako podmioty prywatne, wykonują zadania publiczne polegające na tym, że gromadzą i lokują część obowiązkowej składki na przyszłą emeryturę, a ich działalność nie jest ściśle ograniczona przepisami prawa.

W przypadku złamania zakazu powszechnemu towarzystwu emerytalnemu (PTE) grozi kara do 3 mln zł, a dodatkowo musi pokryć koszty sprostowania w środkach masowego przekazu.

– Taki zakaz miał ewidentnie ograniczyć liczbę osób oszczędzających w OFE – stwierdza Jeremi Mordasewicz, ekspert emerytalny Konfederacji Lewiatan, członek rady nadzorczej ZUS.

Co więcej, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej w stanowisku przesłanym do trybunału nawet nie ukrywa, że taki był cel takiego zapisu. Pierwotnie zakładano, że połowa członków otwartych funduszy emerytalnych zdecyduje się na kontynuowanie oszczędzania na starość w prywatnych instytucjach finansowych. Strona rządowa wyliczyła, że gdyby zakaz reklam został zniesiony, to dodatkowo 30 proc. osób zdecydowałoby się na przekazywanie składek do OFE. A to zaś mogłoby spowodować zwiększenie dziury w budżecie państwa o 1,6 mld zł. Gdyby więc 80 proc. ubezpieczonych podjęło decyzję o dalszym przekazywaniu składki do otwartego funduszu emerytalnego, to trudno byłoby liczyć na takie oszczędności.

Ten argument nie znalazł zrozumienia u prokuratora generalnego. Popierając wniosek prezydenta, uznał, że wprowadzenie całkowitego zakazu reklamy było środkiem zbyt rygorystycznym. Jednocześnie nadmiernie ignorował on w wolność przekazywania i pozyskiwania informacji oraz wolność działalności gospodarczej.

Rząd skłamał

Prokuratura wskazuje również, że ustawodawca minął się z prawdą, twierdząc, że zakazując reklam, chroni ubezpieczonych przez nierzetelną i wprowadzającą w błąd reklamą. Zasady tworzenia takiej formy przekazu reguluje art. 16 ustawy z 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Jeśli sędziowie TK uznają, że te przepisy naruszają ustawę zasadniczą, to może się okazać, że państwo będzie musiało zapłacić PTE wysokie odszkodowania.

– Uzyskanie takiego odszkodowania nie będzie proste, ale jest możliwe – potwierdza Paweł Pelc, radca prawny, wiceprezes Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE.

– Po pierwsze, skarżący będzie musiał udowodnić związek przyczynowo-skutkowy między spadkiem liczby członków, którzy zdecydowali się na takie oszczędzanie, a zakazem reklamy. Dodatkowo będzie konieczne obliczenie szkody – dodaje.

Jak wyjaśnia Małgorzata Rusewicz, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych, decyzje w sprawie ewentualnego roszczenia wobec Skarbu Państwa będą zapadać dopiero do opublikowaniu pisemnego uzasadnienia wyroku TK.

– Wielkie instytucje finansowe działają na zasadach korporacji i takie postępowania poprzedza długa i wnikliwa analiza wyroku i możliwych jego skutków – dodaje Małgorzata Rusewicz.

Konstytucjonalista prof. Marek Chmaj zastrzega, że wiążący będzie dopiero wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Natomiast prokurator generalny miał obowiązek przedstawienia swojego stanowiska w przypadku wniosku w sprawie zgodności zaskarżonej ustawy z konstytucją.

– I na obecnym etapie można stwierdzić, że prokurator generalny uznał, iż tylko przepisy dotyczące reklamy są niezgodne z ustawą zasadniczą, zaś w przypadku pozostałych przepisów nie zgłosił zastrzeżeń – mówi prof. Chmaj.

Ewentualny wyrok potwierdzający niekonstytucyjność przepisów zanegowanych przez Bronisława Komorowskiego nie będzie miał wpływu na sposób oszczędzania na starość przez Polaków.