Reklama
Taka kwota wynika z ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2021 r. poz. 35) regulującej kwestie dotyczące waloryzacji świadczeń, która właśnie weszła w życie.
Waloryzacja jest przeprowadzana co roku w marcu. Ma umożliwić zachowanie realnej wartości świadczeń w stosunku do inflacji. Najważniejszy jest w tym wypadku wskaźnik waloryzacji, czyli średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług dla gospodarstw domowych emerytów i rencistów w poprzednim roku zwiększony o co najmniej 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia. To wariant minimalny, bo rząd ma możliwość podwyższenia ostatniego parametru (np. do 30 proc. lub więcej).
Miało być mniej, jest więcej
W tym roku nie zdecydował się na taki ruch. Zaproponował, aby w 2021 r. wskaźnik był określony na poziomie gwarantowanym ustawowo (czyli inflacja powiększona o 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w 2020 r.). Biorąc pod uwagę ówczesne prognozy makroekonomiczne, miało to zapewnić wzrost świadczeń o zaledwie 3,84 proc. Dlatego rząd zaproponował jednocześnie minimalną kwotę podwyżki na poziomie 50 zł.
W połowie lutego – po publikacji danych przez GUS – okazało się jednak, że prognozy były niedoszacowane i wskaźnik waloryzacji wyniesie 104,24 proc., czyli więcej niż zakładał rząd. Oznacza to, że nawet dla najniższej emerytury jest on korzystniejszy od waloryzacji kwotowej (50,88 zł wobec gwarantowanych wcześniej 50 zł). W nowelizacji ustawy emerytalnej rząd zabezpieczył się jednak na taką ewentualność i tegoroczna waloryzacja świadczeń dokona się po prostu z zastosowaniem rzeczywistego wskaźnika (tj. 104,24 proc.).
– W konsekwencji najniższa emerytura wzrośnie do 1250,88 zł brutto. Wyższe świadczenia zostaną podwyższone o 42,40 zł brutto na każde pobierane 1 tys. zł. Emerytury osób, które nie spełniają kryteriów do otrzymania minimalnego świadczenia, także zostaną zwiększone o wskaźnik procentowy. Przykładowo pobierający 100 zł mogą liczyć na podwyżkę 4,24 zł brutto – wyjaśnia dr Antoni Kolek z Pracodawców RP.
Wyliczenia, o ile wzrosną najniższe świadczenia, pokazuje infografika.
Poprawki Senatu odrzucone
Batalia o ostateczną wysokość podwyżki trwała jednak do końca. Senatorowie podczas prac nad ustawą zaproponowali bowiem zmiany, które miały zapewnić wzrost najniższej emerytury i renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy o 70 zł brutto. Poprawka nie uzyskała jednak akceptacji posłów.
– To zaskakujące. W programie PiS z 2019 r. zapisano przecież, że minimalna coroczna waloryzacja emerytur i rent nie może być niższa niż 70 zł. Ale gdy Senat proponuje taką poprawkę, jest ona odrzucana – komentuje dr Kolek.
Wniesienie poprawek do ustawy przez izbę wyższą wydłużyło także cały proces legislacyjny. W efekcie ustawa została uchwalona i opublikowana w Dzienniku Ustaw dopiero pod koniec ubiegłego tygodnia, na kilka dni przed planowanym terminem waloryzacji. W związku z tym pojawiły się obawy, czy ZUS zdąży z przeliczeniem świadczeń i czy wszyscy otrzymają je w terminie.
– Zapewniam, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych zdąży z waloryzacją świadczeń. Do tego zadania przygotowujemy się długo przed 1 marca. Waloryzujemy ponad 8 mln świadczeń. Emerytury i renty podwyższone o wskaźnik 4,24 proc. trafią do naszych klientów zgodnie z terminami ich wypłaty. Przypominam, że to 1., 5., 6., 10., 15., 20., i 25. każdego miesiąca – mówi Paweł Żebrowski, rzecznik ZUS.
Czternasta emerytura z limitem
Na koncie emerytów i rencistów oprócz świadczeń zwiększonych o waloryzację i trzynastej emerytury (która jest już w systemie na stałe) pojawi się najpewniej także czternaste świadczenie. Sejm uchwalił bowiem ustawę o kolejnym w 2021 r. dodatkowym rocznym świadczeniu pieniężnym dla emerytów i rencistów, która czeka obecnie na podpis prezydenta.
– Tutaj mamy odpowiedź, dlaczego rząd nie zdecydował się na podniesienie wskaźnika waloryzacji. Pieniądze dla seniorów popłyną innym kanałem, czyli w postaci dodatkowych świadczeń. To zapewni lepszy efekt polityczny – komentuje Arkadiusz Pączka z Federacji Przedsiębiorców Polskich.
W jego ocenie najbardziej pożądane są jednak mechanizmy systemowe. – Tymczasem tutaj mamy do czynienia poniekąd z ich obchodzeniem – podkreśla ekspert.
Doktor Kolek zwraca uwagę, że takie rozwiązania mogą wypychać osoby w wieku emerytalnym z rynku pracy. – Jeżeli będą one chciały otrzymać trzynastkę i czternastkę, muszą zrezygnować z zatrudnienia i złożyć wniosek o emeryturę. Wypłatę tych pieniędzy zagwarantuje im bowiem tylko status emeryta – zauważa. Przyznaje, że co prawda będąc na emeryturze, można pracować, ale nie ma gwarancji, że wszyscy podejmą taką decyzję.
Przypomnijmy, że czternastka będzie przysługiwała osobom pobierającym emerytury i renty w systemie powszechnym, emerytury i renty rolników, służb mundurowych, emerytury pomostowe, świadczenia i zasiłki przedemerytalne, renty socjalne, nauczycielskie świadczenia kompensacyjne, rodzicielskie świadczenia uzupełniające oraz renty inwalidów wojennych i wojskowych.
Nie zostanie ona jednak wypłacona wszystkim (inaczej niż trzynastka). W przypadku czternastki będzie obowiązywał limit dochodu w wysokości 2900 zł (przed dokonaniem odliczeń, potrąceń i zmniejszeń). Osobom, których świadczenia podstawowe przekraczają ten próg, będzie ona wypłacana w kwocie pomniejszonej o różnicę między wysokością renty lub emerytury a kwotą kryterium (tzw. zasada złotówka za złotówkę). Zastosowanie kryterium dochodowego wyłączy ok. 500 tys. osób. Posłowie nie zgodzili się na poprawkę Senatu, która znosi ten próg.
– Jeżeli czternastka ma być świadczeniem socjalnym, co sugeruje kryterium dochodowe, to powinniśmy badać wszystkie dochody potencjalnego beneficjenta. Inaczej może dojść do sytuacji, w której czternastkę otrzyma ktoś pobierający niskie świadczenie, który np. czerpie zyski z wynajmu kilku nieruchomości – wskazuje dr Kolek.
Jak wzrosną najniższe świadczenia
Etap legislacyjny
Ustawa weszła w życie 1 marca 2021 r.