. To efekt przyjętych przez Senat poprawek ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw, która reguluje kwestie dotyczące waloryzacji świadczeń. Ma ona umożliwić zachowanie ich realnej wartości w stosunku do inflacji.
Kluczową sprawą jest w tym wypadku wskaźnik waloryzacji, czyli średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług w poprzednim roku, zwiększony o co najmniej 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia. Niedawno okazało się, że wyniesie on 104,24 proc., czyli więcej, niż zakładał rząd. Z jego prognoz wynikało bowiem, że emerytury nominalnie wzrosną o 3,84 proc. Dlatego też rząd zaproponował wcześniej minimalną kwotę podwyżki na poziomie 50 zł. Zabezpieczył się jednak na wypadek, gdyby jego obliczenia okazały się zaniżone. W konsekwencji tegoroczna waloryzacja najniższych świadczeń miała dokonać się z zastosowaniem rzeczywistego wskaźnika (tj. 104,24 proc.). Oznacza to, że najniższa emerytura i renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, renta rodzinna i renta socjalna wyniosłaby 1250,88 zł (obecnie 1200 zł). Najniższa renta z tytułu częściowej niezdolności do pracy wyniosłaby natomiast 938,16 zł (obecnie 900 zł). Osoby mające status działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych mogłyby ubiegać się o wyrównanie do emerytury, renty inwalidzkiej lub renty z tytułu niezdolności do pracy do wysokości 2501,76 zł (obecnie do 2,4 tys. zł).