Pytanie w tej sprawie przedstawił Sądowi Najwyższemu do rozstrzygnięcia Sąd Apelacyjny w Lublinie. Zapadło ono na kanwie sprawy kobiety, która w 2015 r. założyła działalność gospodarczą i zadeklarowała podstawę wymiaru składek w maksymalnej wysokości. Już po kilku tygodniach zaczęła jednak korzystać z zasiłków chorobowych i macierzyńskich ze względu na dwie następujące po sobie ciąże.

Decyzja ZUS

W 2019 r. ZUS obniżył – z datą wsteczną od 2015 r. – zadeklarowaną przez kobietę podstawę wymiaru składek (była od niej uzależniona wysokość wypłaconych jej świadczeń). Organ rentowy nie zakwestionował przy tym samego tytułu do podlegania ubezpieczeniom społecznym (tj. prowadzenia działalności gospodarczej). Powodem decyzji ZUS było to, że w ciągu 1474 dni działalności gospodarczej kobieta przez 1175 dni pobierała świadczenia z ubezpieczenia chorobowego (tj. przez 80 proc. czasu). Zakład argumentował też, że zadeklarowana przez ubezpieczoną podstawa wymiaru była wielokrotnie wyższa niż przychód, który uzyskała z prowadzenia firmy. Skutkowało to pobraniem przez ubezpieczoną świadczeń w wysokości o wiele wyższej niż opłacone z tego tytułu składki.
W ocenie ZUS okoliczności te wskazywały, że ubezpieczona zadeklarowała tak wysoką podstawę w celu uzyskania wysokich świadczeń, które były rażąco nieproporcjonalne do okresu i wysokości opłacanych składek.

Sądowe decyzje

Kobieta odwołała się od decyzji ZUS. Sąd okręgowy orzekł jednak na jej niekorzyść, twierdząc, że okoliczności sprawy jednoznacznie wskazują, że rzeczywistym celem przedsiębiorczej matki było uzyskanie wysokich świadczeń z ubezpieczenia chorobowego.
Podkreślił, że system ubezpieczeń społecznych jest oparty na zasadzie równego traktowania wszystkich ubezpieczonych, którzy go tworzą. Zgłoszenie wysokiej podstawy wymiaru składek przy niskim przychodzie bądź stracie stanowi niczym nieuzasadnioną nierównowagę i odbywa się kosztem innych uczestników systemu. Sąd zwrócił uwagę, że co prawda ustawodawca przyjął regułę samodzielnego deklarowania kwoty będącej podstawą do obliczenia składek, ale nie może to oznaczać całkowitej dowolności. Organ rentowy ma więc prawo do kontroli i kwestionowania podstawy wymiaru składek.
– Konsekwencją prawomocnego orzeczenia w sprawie obniżenia podstawy wymiaru składek jest rozpoczęcie kolejnej sprawy, tym razem przed sądem rejonowym, podczas której będzie on rozważał ewentualny obowiązek zwrotu części świadczeń nienależnie według organu rentowego pobranych. Nierzadko zdarza się, że są to bardzo wysokie kwoty – tłumaczy Katarzyna Nabożna-Motała, adwokat reprezentująca ubezpieczoną w opisywanym postępowaniu.
W jej ocenie w ten sposób karze się kobiety, które działają zgodnie z przepisami.
– Żadne regulacje nie nakazują powiązania deklarowanej podstawy wymiaru z przychodami osiąganymi z działalności. Poza tym moja klientka była kontrolowana dwukrotnie – w 2015 r. i 2018 r. Organ rentowy nie miał wówczas żadnych zastrzeżeń i wypłacił zasiłki – argumentuje Katarzyna Nabożna-Motała.

Lublin pyta SN

Sąd Apelacyjny w Lublinie, rozpoznając apelację ubezpieczonej, dostrzegł zagadnienie prawne, które cały czas budzi wątpliwości. Orzecznictwo w tym względzie jest niejednolite – i to nawet mimo uchwały siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 21 kwietnia 2010 r. (sygn. akt II UZP 1/10). SN uznał, że jeżeli ZUS nie dowodzi fikcyjności tytułu do ubezpieczenia, nie jest uprawniony do kwestionowania kwoty zadeklarowanej przez osobę prowadzącą pozarolniczą działalność gospodarczą jako podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne, jeżeli mieści się ona w granicach określonych ustawą o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 266 ze zm.). Dlatego postanowił przedstawić pytanie Sądowi Najwyższemu do rozstrzygnięcia.
Chce, aby SN orzekł, czy ZUS, nie kwestionując samego tytułu do podlegania ubezpieczeniom społecznym, ma prawo do weryfikacji podstawy wymiaru składek w sytuacji, gdy będąca w ciąży kobieta w pierwszym miesiącu prowadzenia działalności gospodarczej deklaruje maksymalną podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne, a w kolejnym korzysta z zasiłku chorobowego trwającego aż do dnia urodzenia dziecka, a następnie z zasiłku macierzyńskiego i kolejnych zasiłków chorobowych, opiekuńczych i znów macierzyńskiego. A wszystko to w sytuacji, gdy na dzień wydania decyzji przez organ rentowy kobieta ze 1474 dni zgłoszonej działalności gospodarczej przez 1175 dni pobierała świadczenia z ubezpieczenia społecznego. ©℗

opinia

Przepisy wymagają modernizacji
Dr Tomasz Lasocki Wydział Prawa i Administracji UW
Ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych stanowi, że co do zasady podstawą wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe osób prowadzących pozarolniczą działalność jest zadeklarowana kwota, nie niższa niż 60 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. Stanowi ona również podstawę, od której obliczane są świadczenia z ubezpieczenia chorobowego. Nie ma przepisów, które wiązałyby ją z przychodem z tej działalności.
Przed 2016 r. przy obliczaniu np. zasiłku macierzyńskiego brano pod uwagę wyłącznie pełne miesiące ubezpieczenia i na ich podstawie obliczano podstawę wymiaru zasiłku i w konsekwencji wysokość świadczenia. Innymi słowy jeżeli przedsiębiorczyni założyła 1 grudnia firmę i zapłaciła wysoką składkę za ten okres, a 1 stycznia przechodziła na zasiłek, ZUS „widział” tylko ten jeden pełny miesiąc i ustalał bardzo wysokie świadczenia. Gdy taka osoba zadeklarowała np. 10 tys. zł, to od tej kwoty był obliczany zasiłek.
Od 2016 r. weszły jednak w życie przepisy, które ograniczyły tę praktykę. Zmieniły się zasady obliczania zasiłku. Obecnie jest tak, że jeżeli kobieta prowadziła działalność tylko przez miesiąc, pozostałe 11 miesięcy jest „uzupełniane” tak, jakby płaciła minimalne składki, a podstawę obliczenia zasiłku stanowi średnia z tych miesięcy.
Problem mają ubezpieczone z obu tych grup. W pierwszym przypadku ZUS kontroluje je bowiem do kilku lat wstecz (do czego ma prawo). W drugim przypadku problem mają kobiety prowadzące firmy, które po wejściu w życie nowych regulacji opłacały większe składki tylko przez wybrany okres.
Niesłusznie, bo Sąd Najwyższy uchwałą z 2010 r. sprawę przesądził. Zamiast więc zastanawiać się nad rewizją jego stanowiska, warto zmodernizować przepisy dotyczące ustalania świadczeń. W teorii są one hojne, ale praktyka ZUS i sądów sprawia, że kobiety nie mają pewności co do wysokości, terminu i samego faktu wypłaty świadczeń, które teoretycznie powinny realizować ich konstytucyjne prawo.

opinia

Trzeba sprawę ponownie wyjaśnić
Katarzyna Przyborowska radca prawny z kancelarii Lege Artis
Uchwała siedmiu sędziów SN z 2010 r. miała rozwiać pojawiające się wątpliwości dotyczące uprawnienia ZUS do kwestionowania podstawy wymiaru składek. W ostatnich latach zaczęły jednak pojawiać się orzeczenia SN w sprawach o podleganie ubezpieczeniom społecznym, które ją podważyły. Zachęciło to ZUS do wzmożonego kwestionowania podstawy wymiaru z datą wsteczną, w szczególności u kobiet prowadzących działalność gospodarczą i korzystających ze świadczeń z ubezpieczenia chorobowego. Najwięcej niekorzystnych decyzji wydał organ rentowy w Lublinie i Radomiu. Ale były też oddziały ZUS, np. w Warszawie, które w ogóle takich decyzji nie wydawały. W związku ze sprawami, które prowadzę, zauważam, że niejednolicie do problemu podchodzą też sądy powszechne. Dlatego warto tę kwestię ponownie wyjaśnić, tym bardziej że przepisy się nie zmieniły. Obawiam się jedynie, że jeżeli zapadnie uchwała SN niekorzystna dla ubezpieczonej, pogrąży ona także inne sprawy, w których stan faktyczny jest dla ubezpieczonych o wiele korzystniejszy lub nawet inny. ©℗
orzecznictwo
Postanowienie Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 22 października 2020 r., sygn. akt III AUa 747/20). www.serwisy.gazetaprawna.pl/ orzeczenia