Do końca tego roku Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej nie przygotuje żadnego projektu ustawy zmieniającego zasady ustalania wysokości rent z tytułu niezdolności do pracy. Resort tłumaczy to tym, że obecnie zajmuje się wdrażaniem przepisów podnoszących wiek emerytalny. To jednak nie oznacza, że w przyszłości żadnych zmian nie będzie. Związkowcy wręcz twierdzą, że to cisza przed burzą. Nowe zasady powinny bowiem wejść w życie od stycznia 2015 roku, nim zostanie przyznana ostatnia emerytura mieszana liczona na podstawie przepisów sprzed 1999 roku. Inaczej nowe renty będą od nich wyższe.

Czas ucieka

Eksperci alarmują, że od roku rząd nic nie zrobił, żeby zmienić sposób ustalania wysokości rent. A czas płynie. Od 14 lat system ubezpieczeniowy premiuje rencistów, którzy co prawda osiągali niewielkie przychody, ale o świadczenie wystąpili, mając już długi staż pracy. Dzieje się tak dlatego, że blisko jedna czwarta wypłacanego świadczenia jest liczona na podstawie ustalonej aktualnej kwoty bazowej od podstawy przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. A ta zależy od kondycji całej gospodarki.

– To skandal, że rząd jeszcze nie przygotował ustawy ograniczającej patologie. Inaczej nie można bowiem nazwać sytuacji, kiedy renta wypłacana osobie niepracującej może być wyższa niż emerytura – denerwuje się Jeremi Mordasewicz, ekspert ubezpieczeniowy z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, członek Rady Nadzorczej ZUS.

Brak zainteresowania przygotowaniem zmian potwierdzają także inni partnerzy społeczni.

– Od roku nic się nie dzieje. Tylko raz strona rządowa napomknęła o konieczności zmian przepisów dotyczących tej grupy osób. Ale na tym się skończyło. A przecież nowe zasady ustalania wysokości świadczeń powinny być wynegocjowane przez partnerów społecznych, aby nie doszło do protestów – wyjaśnia prof. Jan Klimek, przewodniczący zespołu problemowego ds. ubezpieczeń społecznych komisji trójstronnej.

Podobnie uważa Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego. Jego zdaniem nie można udawać, że problemu nie ma.

– System emerytalny musi być spójny i logiczny. Inaczej dojdzie do różnego rodzaju nieprawidłowości – ostrzega.

Pracodawcy z Lewiatana nie mają żadnych wątpliwości, że może dojść do nadużywania rent.

– I zamiast ograniczyć wydatki z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, wydamy więcej. Może się bowiem okazać, że ubezpieczeni zamiast o emerytury będą ubiegać się renty – ostrzega Jeremi Mordasewicz.

Po wecie

O konieczności przygotowania ustawy zmieniającej zasady liczenia rent wiadomo od 2008 roku. Wtedy prezydent Lech Kaczyński zawetował nowelizację ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Uznał bowiem, że wysokość rent liczonych wyłącznie na podstawie składek i kapitału początkowego będzie dramatycznie niska. I dlatego nadal świadczenia dla osób niezdolnych do aktywności zawodowej z powodu stanu zdrowia są ustalane na starych zasadach.

Emerytury, które bedą przyznawane do końca 2014 roku, aż w 80 proc. zależą od składek znajdujących się na koncie emerytalnym. W 20 proc. są jeszcze ustalane z uwzględnieniem części socjalnej liczonej od wysokiej obecnie kwoty bazowej. To się jednak skończy za rok.

– Wtedy zacznie się wielka ucieczka na renty – ostrzega Jeremi Mordasewicz.