Niestety prawo nie zawsze zachęca emerytów do dłuższej pracy. Dlatego zdaniem ekspertów należy zlikwidować odgórnie ustalone dla części z nich limity dorabiania, a także znieść obowiązek opłacania składki rentowej. Obowiązujące ograniczenia wpychają bowiem ich w szarą strefę. Straszak, jakim jest przekroczenie limitu dorabiania, a co się z tym wiąże – zmniejszenie lub zawieszenie świadczenia, powoduje, że części faktycznie uzyskiwanych dochodów w rzeczywistości w ogóle nie wykazują.

Chętny na dorabianie

Niemal co dziesiąty emeryt spośród prawie 5 mln dorabia (dokładnie 8,97 proc.). 350 tys. z nich otrzymuje pieniądze na podstawie umów o pracę. 85 tys. dorabia, prowadząc własną działalność gospodarczą. Jak wynika z danych ZUS, obecnie 435 tys. seniorów łączy pobieranie emerytury z dochodami z innych źródeł.

Ostrze kryzysu ominęło osoby z własnymi firmami, ale niestety dosięgło osoby dorabiające do emerytury na podstawie umów o pracę. W 2011 roku, w porównaniu do 2010 roku, ich liczba spadła o 16,5 proc. Ci z działalnością gospodarczą mieli więcej szczęścia, bo tu spadek był zaledwie 2-proc. Emeryci prowadzący biznes, to często byli menedżerowie, górnicy, czasami nauczyciele.

– Starszych osób prowadzących działalność gospodarczą nie ubywa w zastraszającym tempie, ponieważ ta forma aktywności jest dla nich atrakcyjna finansowo. Przede wszystkim ze względu na niskie składki – argumentuje Gertruda Uścińska z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.

Takie osoby co miesiąc muszą uiszczać do ZUS składkę zdrowotną, a składki ubezpieczeniowe mogą płacić, jeśli chcą. Większość z nich rezygnuje. Te korzystne rozwiązania powodują, iż wielu pracowników na chwilę przed przejściem na emeryturę otwiera działalność gospodarczą. Robią to dlatego, aby wykonywać dla swojego byłego pracodawcy dokładnie taką samą pracę co dotychczas. Tylko niewielka część faktycznie po uzyskaniu prawa do świadczenia z ZUS ma autorski pomysł na firmę i ją zakłada.

Zlikwidować nierówność

Główną barierą, która wciąż ogranicza możliwości dorabiania do emerytury, są odgórnie ustalone limity dla części świadczeniodawców. Eksperci opowiadają się za ich całkowitą likwidacją.

– Ich utrzymywanie jest sprzeczne z filozofią reformy ubezpieczeniowej, która uzależniała wysokość świadczeń od poziomu uzbieranych składek – przekonuje Cezary Mech, były prezes Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi.

Agnieszka Chłoń-Domińczak, była wiceminister pracy i polityki społecznej, dodaje, że wydłużając wiek emerytalny, należy promować osoby, które długo pozostają aktywne. Dzięki likwidacji limitów więcej emerytów podejmowałoby pracę i – co podkreśla Piotr Rogowiecki z Pracodawcy RP – zmniejszyłaby się szara strefa.