Komisja finansów publicznych pozytywnie zaopiniowała projekt ustawy o PPK. To oznacza, że już na kolejnym posiedzeniu Sejmu odbędzie się jego drugie czytanie.
Reklama
Komisja przyjęła wprawdzie poprawki do projektu, ale miały one głównie charakter legislacyjny i doprecyzowujący przepisy. Najważniejsza zmiana dotyczy przywrócenia zapisów o relacjach między istniejącymi pracowniczymi programami emerytalnymi a wprowadzanymi PPK.
W ustawie, którą rząd przysłał do Sejmu, był zapis, że zwolnieni z tworzenia PPK będą pracodawcy, u których przed dniem wejścia w życie ustawy, czyli 1 stycznia 2019 r., działał PPE, do którego należało co najmniej 25 proc. pracowników. Rząd zgodził się podczas prac w komisji zastąpić ten przepis regułą, że nie trzeba tworzyć PPK, jeśli w momencie obowiązku ich powstania w danej grupie pracodawców działa PPE na wspomnianych wyżej warunkach. Mimo że ustawa wchodzi w życie 1 stycznia 2019 r., obowiązek tworzenia PPK będzie uaktywniał się stopniowo co pół roku, począwszy od 1 lipca 2019 r. u największych pracodawców.
– Intencją było, by PPE nie służyły do obchodzenia obowiązku tworzenia PPK – podkreśla Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju. Tym samym komisja rekomenduje Sejmowi wersję, która była umieszczona w projekcie ustawy na początku prac rządowych i została zmieniona, gdy był on przyjmowany przez Radę Ministrów. Ta poprawka może uspokoić pracodawców.
– Przyjęta przez komisję autopoprawka rządu daje możliwość dostosowania istniejących PPE do wymogów pozwalających na zwolnienia z tworzenia PPK. Dotychczasowy zapis był nieakceptowalny i dobrze, że rząd zaproponował zmianę, która wprowadza możliwość tworzenia i przejestrowywania PPE aż do dnia wejścia obowiązku posiadania planów kapitałowych – ocenia Antoni Kolek z Instytutu Emerytalnego.
To rozwiązanie pomoże rozładować korek, jaki zrobił się w KNF. Ustawiła się tam kolejka chętnych do tworzenia PPE. Jeśli w 2017 r. złożono 77 wniosków o utworzenie PPE, to w tym roku do 12 września trafiło ich już 155. A że średni czas rozpatrywania wniosków wynosi 80 dni, to mogło się okazać, że wielu z nich nie zdąży z wdrożeniem programu przed wejściem w życie ustawy o PPK.
– Niezależnie od pozytywnej oceny poprawki negatywnie oceniam legislacyjny rollercoaster, jaki projektodawcy fundują pracodawcom i rynkowi kapitałowemu. Jeżeli mamy odpowiedzialnie podchodzić do tworzenia prawa, to nie można tak ważnej regulacji w toku prac legislacyjnych poddawać nieoczekiwanym zmianom – zauważa Marcin Cetnarowicz z kancelarii SSW Pragmatic Solutions.
Wrócił temat przesunięcia wejścia w życie obowiązku tworzenia PPK o kolejne pół roku. Teraz ustawa przewiduje, że od 1 lipca zostaną nim objęci pracodawcy zatrudniający co najmniej 250 osób, od stycznia 2020 r. ci, u których pracuje co najmniej 50 pracowników. Pół roku później taki obowiązek powstanie u pracodawców z liczbą co najmniej 20 pracowników, a od początku 2021 r. u pozostałych i w sferze budżetowej. Obecni podczas obrad komisji przedstawiciele pracodawców argumentowali, że przesunięcie startu wdrażania obowiązku tworzenia PPK firmom da im czas na lepsze przygotowanie budżetów płac, gdyż PPK oznacza podwyżkę kosztów pracy. Rząd jednak trzyma w tej sprawie dotychczasowy kurs.
Ostatecznie za projektem zagłosowało 18 posłów PiS z komisji, przeciwko było 10 posłów opozycji.
– PPK to akronim wyrażenia „PiS Potrzebuje Kasy”. Ustawa nie daje żadnych gwarancji, że prywatne środki obywateli nie stopnieją, tym bardziej że będą inwestowane w nierentowne, ale ideologicznie słuszne pomysły PiS – ocenia Izabela Leszczyna z PO. Paweł Borys zapewnia, że nie ma ryzyka politycznych inwestycji, tym bardziej że polityka inwestycyjna dla PPK jest precyzyjnie opisana w ustawie. – W systemie będzie uczestniczyło kilkadziesiąt instytucji finansowych, więc trudno podejrzewać jakąś koordynację inwestycji. Zresztą te oszczędności mają służyć finansowaniu długoterminowych potrzeb inwestycyjnych w Polsce. Nie widziałby nic złego, gdyby inwestowały w fundusze venture capitals czy infrastrukturę, służąc budowie CPK, jak dziś OFE inwestują w obligacje drogowe – przekonuje Paweł Borys. W przyszłym tygodniu ustawą zajmie się Sejm w drugim czytaniu, projekt może być uchwalony już za tydzień i wówczas byłby przesłany do Senatu.