Zapowiedź minister pracy Elżbiety Rafalskiej dotycząca likwidacji emerytur groszowych wywołała oburzenie na wsi. Rolnikom nie spodobały się m.in. stwierdzenia, że wypłata takich świadczeń kompromituje państwo, a na dodatek generuje niepotrzebne koszty. „To naraża nas na śmieszność, a dodatkowo pozwala na nabywanie prawa do innych świadczeń” – tak publicznie oświadczyła minister Rafalska. Ale nie wyjaśniła, co miałoby się stać z odprowadzonymi pieniędzmi, tzn. czy byłyby np. jednorazowo wypłacane, czy przejęte przez ZUS.

– Może dla urzędnika w Warszawie emerytura wynosząca 20 albo 50 zł nie ma znaczenia. Ale dla rolnika jest ważnym dodatkiem do świadczenia z KRUS. Tym bardziej że emerytury rolnicze są bardzo niskie – tłumaczy Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. – Rolnika nie obchodzi, ile kosztuje jej wypłata. On już zapłacił za swoją emeryturę, kiedy zostały odprowadzone składki od jego niewielkiego zlecenia wykonanego na rzecz czy to gminy, czy też ochotniczej straży pożarnej – dodaje.

Podobnie uważa Władysław Serafin, prezes Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych. – To skandal, że rząd w ogóle coś takiego proponuje. Nie zgodzimy się na zawłaszczenie przez ZUS pieniędzy rolników. Przepisy zmuszają pracujących na zleceniu do płacenia podwójnych składek zarówno do KRUS, jak i ZUS. I teraz nie może być tak, że nagle zmieni się przepisy i będzie wprowadzać jakieś ograniczenia dotyczące wysokości wypłaty lub stażu ubezpieczeniowego. Skoro już coś zostało wpłacone do systemu, to trzeba się z tego rozliczyć – uważa Serafin.

Podwójne składki

Jaka jest skala problemu? Centrala KRUS wyliczyła dla DGP, że w okresie od 1 stycznia 2015 r. do 31 grudnia 2016 r. 8912 rolników jednocześnie podlegało ubezpieczeniu społecznemu w ZUS (w tym 831 z tytułu zasiadania w radach nadzorczych). Za te osoby były opłacane składki z tytułu wykonywania umowy agencyjnej, zlecenia lub innej o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy dotyczące zlecenia lub powołania do rady nadzorczej. Taki obowiązek podwójnego opłacania składek wynika z art. 5b ust. 1 ustawy z 20 grudnia 1990 r. o ubezpieczeniu społecznym rolników (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 277 ze zm.).

– Skoro obowiązują przepisy nakazujące płacenie składek od umów-zleceń, to osoby podwójnie ubezpieczone powinny dostać dwie emerytury. W tym przypadku obowiązują prawa nabyte i nie można zasłaniać się kosztami funkcjonowania systemu emerytalnego – wskazuje prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz ze Szkoły Głównej Handlowej.

Dwa filary

Podwójne świadczenia wprowadziła ustawa z 21 listopada 2008 r. o emeryturach kapitałowych (Dz.U. z 2014 r. poz. 1097). Na tej podstawie osobom urodzonym po 31 grudnia 1948 r. przy ustalaniu prawa do emerytury rolniczej nie uwzględnia się okresów ubezpieczenia innego niż rolnicze, czyli w systemie powszechnym. Przy czym możliwości uzyskania podwójnego świadczenia z dwóch systemów nie przewidywały przepisy obowiązujące przed 2009 r. W razie nabycia prawa do dwóch świadczeń emerytalnych – z systemu pracowniczego i rolnego – ubezpieczonemu do wypłaty przysługiwało tylko jedno, wybrane przez niego. Obecne rozwiązania w tym zakresie są więc korzystniejsze. Jednak pierwotnie zakładano, że zmiany miały objąć tzw. dwuzawodowców, zaś w praktyce dotyczą teraz także osób pracujących na zlecenia na rzecz lokalnych społeczności. I stało się konieczne wprowadzenie zasady, że rolnik może być równocześnie w dwóch systemach. Przy czym ZUS jest ważniejszy niż KRUS.

Ważne okresy

Obecnie emerytura rolnicza przysługuje ubezpieczonemu po osiągnięciu wieku emerytalnego, jeżeli legitymuje się co najmniej 25-letnim okresem podlegania ubezpieczeniu emerytalno-rentowemu w KRUS. Drugie świadczenie otrzyma za okresy opłacania składek w systemie powszechnym. Przy czym prawo do emerytury z ZUS przysługuje bez względu na długość stażu ubezpieczeniowego w tym systemie. Po przejściu na emeryturę zaś będą wypłacane oba świadczenia.

– Skoro dzisiaj rząd twierdzi, że się nie opłaca płacić dwóch emerytur, to może KRUS powinien się porozumieć z ZUS i wypłacać dwa świadczenia za jednym zamachem. I to nawet wówczas, jeśli z systemu pracowniczego wyjdzie dwa złote – zauważa Władysław Serafin.

Pomysł popiera prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz.

– Skoro poprzedni rząd PO-PSL nie podjął decyzji o połączeniu dwóch systemów ubezpieczeniowych w jeden, to niech teraz rolnicy dostają dwie emerytury z Kasy. Koszty operacji będą niższe, a zainteresowani odzyskają swoje składki – podkreśla prof. Duczkowska-Małysz.

– Musi być jednak spełniony jeden warunek. Pieniądze z ZUS nie mogą trafić do wspólnego worka. Tylko muszą być przypisane do konkretnego rolnika – dodaje Wiktor Szmulewicz.

Ministerstwo twierdzi, że kwestia wpłaconych składek emerytalnych na obecnym etapie nie została przesądzona.