Autopromocja

Reforma ETS2? Odsunąć w czasie kij, nie zabierać marchewki

Robert Jeszke, kierownik zespołu strategii i analiz Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami oraz Centrum Analiz Klimatyczno -Energetycznych przy państwowym Instytucie Ochrony Środowiska
Robert Jeszke, kierownik zespołu strategii i analiz Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami oraz Centrum Analiz Klimatyczno -Energetycznych przy państwowym Instytucie Ochrony ŚrodowiskaMateriały prasowe / Fot. materiały prasowe
18 lutego 2025

- Zanieczyszczenie środowiska i nadmierne wykorzystanie zasobów generują dla gospodarki koszty, których często nie widzimy lub nie chcemy wiedzieć - mówi Robert Jeszke, zastępca dyrektora ds. zarządzania emisjami w IOŚ-PIB, kierownik Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami (KOBiZE).

W sprawie sprzeciwu wobec wprowadzenia w 2027 r. systemu ETS2, czyli handlu emisjami w sektorach budownictwa i transportu mamy chyba ponadpartyjną zgodę. To rzadkość.

Ten polityczny sprzeciw wynika ze słusznego zauważenia ryzyk społecznych wynikających z wprowadzenia ETS2. Z jednej strony, system jest naturalną konsekwencją wprowadzenia instrumentów rynkowych do polityki klimatycznej i próby systemowej redukcji emisji gazów cieplarnianych w gospodarce.

Dotychczas rolę tę pełnił m.in. system EU ETS (tj. ETS1), który obejmuje energetykę i przemysł, pomija jednak inne sektory newralgiczne, w których emisje gazów cieplarnianych są znaczące i nie maleją. Chodzi właśnie o transport i budynki, w szczególności ogrzewanie i efektywność energetyczną. Naturalną rzeczą jest więc chęć objęcia tych sektorów instrumentem rynkowym, oczywiście nie pomniejszając znaczenia innych narzędzi polityki w tym obszarze, a wręcz wspieranie ich działania. Wprowadzenie unijnego systemu handlu emisjami dla budynków i transportu drogowego (ETS2) ma więc w zamyśle przyspieszyć odejście od paliw kopalnych na rzecz źródeł zero- lub niskoemisyjnych, np. poprzez elektryfikację transportu oraz zwiększyć efektywności energetyczną, np. poprzez lepszą izolację budynków.

Znacząca różnica polega jednak na tym, że system ETS1 obciąża kosztem emisji podmioty gospodarcze, które mogą w pewnym zakresie zarządzać tym kosztem i go optymalizować - inwestując w nowe technologie czy zmianę sposobu produkcji dóbr, które wprowadzają na rynek. A jeśli tego nie zrobią od razu, to mogą obniżyć marżę lub podwyższyć cenę.

W przypadku ETS2 ten koszt będzie doliczany do ceny paliw, co sprawia, że uderzy bezpośrednio w gospodarstwa domowe i kierowców. Konsument nie ma możliwości "zarządzania" tym kosztem tak jak przedsiębiorstwo.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.