Odra w Polsce przepływa przez województwa: śląskie, opolskie, dolnośląskie, lubuskie i zachodniopomorskie. Prześledziliśmy komunikaty publikowane przez wojewódzkie inspektoraty ochrony środowiska z górnego odcinka rzeki, skąd najprawdopodobniej pochodzi zanieczyszczenie. Wynika z nich, że problem z zanieczyszczeniem Odry był znany od marca 2022 roku. Nie wiadomo, czy ma on związek z obecnym kryzysem.

Odra w marcu: Masowe śnięcie ryb w Kanale Gliwickim

Reklama

Najwięcej szczegółów dotyczących sytuacji na Odrze otrzymujemy z komunikatów WIOŚ w Katowicach. Dowiadujemy się z nich, że w dniach 29-30 marca 2022 doszło do „zdarzenia”, po którym zaobserwowano zjawisko masowego śnięcia ryb. To zdarzenie to zanieczyszczenie Kanału Gliwickiego, który jest dopływem Odry. Wędkarze poinformowali WIOŚ o śniętych rybach, ostatecznie odłowiono ich 7 ton. WIOŚ przeprowadził badania wody, ale „wyniki analiz nie pozwoliły na jednoznaczne określenie jakiego rodzaju zanieczyszczenie mogło być przyczyna śnięcia”. W związku z tym WIOŚ prowadzi kontrole firm, które działają na terenie inspektoratu i mają pozwolenia wodnoprawne. W ramach kontroli sprawdzane są parametry ścieków wprowadzanych do wód, stosowane przez firmy rozwiązania organizacyjne, które analizowane są pod kątem ograniczania wpływu ich działalności na środowisko oraz inne aspekty mogące mieć wpływ na potencjalne zanieczyszczenie wód. Działania sprawdzające prowadzą także Wydział do Zwalczania Przestępczości Gospodarczej Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach i RZGW Gliwice z którymi Inspektorat na bieżąco współpracuje w tej sprawie.

Zdaniem Wód Polskich obecnego kryzysu nie należy łączyć z wydarzeniami z marca, ponieważ „pomór ryb we wskazanej VI sekcji Kanału Gliwickiego ustąpił”.

Reklama

Zasolenie wód Odry ponad miarę

Inspektorzy regularnie byli informowani o śniętych rybach także w kolejnych miesiącach. Jak zapewnia WIOŚ w Katowicach każdorazowo, tego samego dnia inspektorzy pobierali do badań próbki wody, ale wyniki badań wykazywały wskaźniki na przeciętnym poziomie. Z wyjątkiem poziomu chlorków odpowiedzialnych za zasolenie wody, ale – jak wyjaśnia WIOŚ - zbadane wartości oscylowały w przedziale pomiędzy 800 a 1100 mg/litr, natomiast badania prowadzone w ramach Państwowego Monitoringu Środowiska wskazują, że stężenie chlorków w zlewni rzeki Kłodnicy w roku 2021 wahało się bowiem od 158 do 4956 mg/l.

„Ostatnie wyniki badań wody z Kanału pochodzą z 29 czerwca br. Wodę zbadano między innymi pod kątem występowania substancji szczególnie szkodliwych dla środowiska wodnego. Wartość większości z tych wskaźników była poniżej granicy oznaczalności, a pozostałe były bardzo niskie. Pozostałe zbadane parametry, charakteryzujące wodę pod kątem zanieczyszczeń fizykochemicznych, także nie wykazywały podwyższonych wartości. Jedynym podwyższonym wskaźnikiem była zawiesina ogólna, której nie można wiązać z zanieczyszczeniem chemicznym” – pisze WIOŚ.

Kolejne próbki pobrano w dniach 3,4 i 5 sierpnia. O wynikach WIOŚ w Katowicach do tej pory nie poinformował.

WIOŚ w Opolu oszczędny w informowaniu o problemach na Odrze

WIOŚ w Opolu o problemach w Odrze informował od 3 sierpnia, choć został powiadomiony o pojedynczych martwych rybach przez WIOŚ we Wrocławiu 28 lipca. Z udostępnionych informacji wynika, że 14 i 29 lipca inspektorzy pobrali próbki wody z Kanału Kędzierzyńskiego i Kanału Gliwickiego. Wynik wskazywał na podwyższone stężenie chlorków, ale – zdaniem WIOŚ – nie wyjaśnił przyczyny śnięcia ryb. Badania Odry przeprowadzono 28 lipca po informacji z WIOŚ we Wrocławiu. O ich wynikach WIOŚ nie poinformował. Przyczyny śnięcia ryb nie wyjaśnił także monitoring wód prowadzonego przez Regionalny Wydział Monitoringu Środowiska w Opolu.

Nienaturalne pochodzenie tlenu w Odrze

W związku z tym WIOŚ prowadzi kontrole firm, które działają na terenie inspektoratu i mają pozwolenia wodnoprawne. W ramach kontroli sprawdzane są parametry ścieków wprowadzanych do wód, stosowane przez firmy rozwiązania organizacyjne, które analizowane są pod kątem ograniczania wpływu ich działalności na środowisko oraz inne aspekty mogące mieć wpływ na potencjalne zanieczyszczenie wód. Działania sprawdzające prowadzą także Wydział do Zwalczania Przestępczości Gospodarczej Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach i RZGW Gliwice z którymi Inspektorat na bieżąco współpracuje w tej sprawie

Najwcześniej o obecnym problemie informował WIOŚ we Wrocławiu. Pierwszy komunikat pojawił się już 28 lipca, czyli w dniu, w którym wędkarze informowali instytucje o śniętych rybach w Odrze, wówczas była mowa o pojedynczych sztukach. Inspektorzy sprawdzili poziom tlenu i nie potwierdzili odtlenienia. „Brak śniętych ryb w rzece podczas przeprowadzonego rozpoznania w terenie może wskazywać na incydentalny charakter tego zjawiska. Jedna z możliwości to, że śnięcie ryb nastąpiło na dopływie Odry w wyniku chwilowego odtlenienia wody (przyducha) lub na samym jazie, na co wskazywałby brak informacji o śniętych rybach powyżej jazu (w tym na terenie województwa opolskiego)” – poinformował WIOŚ we Wrocławiu.

W kolejnym komunikacie, wydanym 3 sierpnia, WIOŚ we Wrocławiu pisze, że wysoki poziom tlenu, brak zakwitu w wodzie, wysoka temperatura wody, może wskazywać na nienaturalne pochodzenie tlenu. - Możliwe, że do wody przedostała się substancja o właściwościach silnie utleniających, z której w wyniku reakcji zachodzących w wodzie uwalnia się tlen – pisze WIOŚ. Wyniki pobranych 28 lipca próbek wykazały z ponad 80 % prawdopodobieństwem występowanie obecność pochodnych węglowodorów cyklicznych oraz aromatycznych. W dwóch punktach stwierdzono z ponad 80 % prawdopodobieństwem występowanie mezytylenu (1,3,5,- trimetylobenzen), substancji o działaniu toksycznym na organizmy wodne. Nie stwierdzono mezytylenu w punkcie w m. Łany (punkt najdalej położony na kierunku przepływu Odry).

Opole nie przyznaje się do metyzylenu w Odrze

WIOŚ we Wrocławiu w swoich komunikatach wskazywał, że źródłem zanieczyszczenia jest odcinek Odry przed województwem dolnośląskim. „Zanieczyszczenie wody jak i śnięte ryby w Odrze występowały od jazu Lipki, co wskazuje, że źródła zanieczyszczenia należy identyfikować na wcześniejszych odcinkach Odry (przed granicą województwa dolnośląskiego)” – czytamy w komunikacie. Pięć dni później WIOŚ w Opolu stwierdził, że „nieuprawnione jest zamieszczanie, niepotwierdzonych, informacji jakoby to Opolszczyzna była miejscem skażenia wód rzeki Odry 1,3,5-trimetylobenzenem (mezytylenem).” Zdaniem tej instytucji, badanie przeprowadzone przez oddział na Dolnym Śląsku „pozwala jedynie ustalić, czy substancja chemiczna o takiej budowie w ogóle w wodzie się znajduje (określenie 80% jest typowaniem na podstawie wstępnych badań jakościowych), a nie potwierdza jej rzeczywistej obecności. Kolejnym krokiem jest badanie wzorcowe (które dopiero będzie wykonane w Centralnym Laboratorium Badawczym Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska). Nie można więc mówić, bez dalszych badań ilościowych, o obecności mezytylenu w wodach Odry. Tym bardziej określać ilości, jaka mogłaby się znaleźć w środowisku.” Zdaniem WIOŚ w Opolu podwyższona zawartość tlenu w Odrze jest porównywalna do lat ubiegłych, więc – zdaniem instytucji – nieuprawnione jest twierdzenie , że do rzeki dostała się substancja silnie uwalniająca tlen. Zdaniem WIOŚ w Opolu podwyższona zawartość tlenu w Odrze może mieć przyczyny naturalne. Z komunikatu Głównego Inspektora Ochrony Środowiska wynika jednak, że przychyla się on do stanowiska WIOŚ we Wrocławiu. Jak czytamy w informacji z 10 sierpnia odnotowany poziom tlenu odbiega od stężeń w okresie letnim, a pozostałe okoliczności wskazują na nienaturalne pochodzenie tlenu w rzece.

„Zachodzi podejrzenie, że do wody przedostała się substancja o właściwościach silnie utleniających, w wyniku której mogło dojść do zachodzących w wodzie reakcji, które uwalniają tlen. Podobne parametry potwierdziły badania w pozostałych województwach” – pisze GIOŚ i jednocześnie dementuje, że w rzece wykryto mezytylen.

Od 10 sierpnia próbki z Odry są pobierane codziennie.

Od 11 sierpnia próbki są pobierane codziennie w pięciu województwach.

W komunikacie z tego dnia GIOŚ pisze, że „aktualne wyniki nie stwierdzają obecności substancji toksycznych, w tym mezytylenu”. W kolejnym akapicie: „ W celu upewnienia się, Centralne Laboratorium Badawcze GIOŚ szczegółowo bada pobrane próbki. Chcemy jednoznacznie potwierdzić lub wykluczyć obecność tej substancji”.

9 sierpnia Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska we Wrocławiu złożył do Prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

3 sierpnia o problemach na Odrze wiedział też już wojewoda dolnośląski i Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego we Wrocławiu.

Wody Polskie o katastrofie ekologicznej w Odrze

Oddział Wód Polskich w Gliwicach informował 29 lipca o dwóch wydarzeniach: spienianiu wody, które – zdaniem instytucji – jest obojętne dla środowiska naturalnego, ponieważ nie zawsze jest spowodowane zanieczyszczeniem oraz o wykryciu martwych ryb w wodach Kanału Kędzierzyńskiego i Kanału Gliwickiego. Z pierwszych informacji wynikało, że przyczyną śnięcia ryb nie jest skażenie chemiczne, a przyducha.

Z kolejnego komunikatu wynika, że martwe ryby zauważono też w Kanale Gliwickim pod koniec czerwca i w połowie lipca. W tym wypadku także Wody Polskie wskazują na wystąpienie przyduchy.

11 sierpnia Wody Polskie po raz kolejny podkreśliły, że sytuacja na Odrze nie powinna być łączona z „jednostkowym, punktowym wystąpieniem padłych egzemplarzy ryb w Kanale Kędzierzyńskim w połowie lipca br., a tym bardziej z sytuacją mającą miejsce w marcu w Kanale Gliwickim”

Dolnośląski oddział Wód Polskich informował o sytuacji na Odrze od 5 sierpnia. Zgodnie z treścią tego komunikatu pracownicy wiedzieli o martwych rybach w rzece od 4 sierpnia. Informacje dotyczyły pojedynczych sztuk w okolicach Głogowa.

Dwa akapity dalej, czytamy jednak, że informacje o pierwszych martwych rybach trafiły do Wód Polskich 26 i 27 lipca, a pracownicy podjęli działania „natychmiast” – ryby miały zostać odłowione „w celu zapobieżenia rozprzestrzeniania się zjawiska”.

Kolejny komunikat został wydany dopiero 10 sierpnia. We wszystkich Wody Polskie podkreślają, że ustalenie przyczyn ewentualnego skażenia bądź zanieczyszczenia wody odpowiada WIOŚ, za odłowienie ryb – Związek Wędkarski, a śledztwo prowadzi prokuratura.

Wody Polskie pomagały przy odławianiu ryb, które trafiły do utylizacji. Komunikaty nie wspominają o tym, czy zostały odpowiednio zabezpieczone dokumentacją, co będzie stanowiło podstawę do pracy biegłych, o czym mówiła dla gazetaprawna.pl adwokat Karolina Kuszlewicz.

10 sierpnia w kolejnym tego dnia komunikacie Wody Polskie apelują o niewchodzenie do Odry. Niemal 24 godziny później komunikat mówi o całkowicie opanowanej i stabilnej sytuacji. „Od kilku dni nie występują żadne nowe skupiska śniętych lub martwych ryb, ani w rejonie Wrocławia, ani w rejonie Oławy, gdzie po raz pierwszy zaobserwowano problem pod koniec lipca. To właśnie w okolicach tej ostatniej miejscowości nasi pracownicy wspólnie z PZW wyłowili łącznie ponad 5 ton ryb, które trafiły do utylizacji” – czytamy.

Godzinę później został wydany kolejny komunikat zgodnie z którym „Sytuacja bardzo powoli się stabilizuje i wraca do normy, ponieważ nie ma kolejnych sygnałów o nowych ogniskach występowania zjawiska masowego śnięcia ryb na innych niż wcześniej odnotowanych lokalizacjach Odrzańskiej Drogi Wodnej. Służby Wód Polskich niezmiennie prowadzą monitoring rzeki i reagują na wszelkie zgłoszenia w tej sprawie”, a pięć godzin później Zarząd Województwa Dolnośląskiego wydał całkowity zakaz połowu ryb na całym dolnośląskim odcinku rzeki Odry. O godzinie 17 tego samego dnia ówczesny Prezes Wód Polskich przyznał, że doszło do katastrofy ekologicznej.