System ostrzegania mieszkańców przed smogiem działa tylko teoretycznie. Informacje o zagrożeniu nie docierają do najbardziej narażonych na działanie szkodliwych substancji. Eksperci apelują, by wykorzystać do tego wiadomości SMS.
Rozpoczął się kolejny sezon grzewczy. Rok temu obniżono poziomy informowania i alarmowania o smogu (odpowiednio z 200 do 100 mikrogramów na metr sześcienny i z 300 do 150 mikrogramów na metr sześcienny). Przypomnijmy, że wówczas Ministerstwo Zdrowia proponowało, aby reagować i ostrzegać o szkodliwym powietrzu jeszcze szybciej, czyli wtedy, gdy stężenia trujących pyłów sięgną pułapów: 60 i 80 mikrogramów. Jednym z pojawiających się kontrargumentów było jednak to, że zbyt częste alerty sprawią, iż mieszkańcy się na nie znieczulą i zaczną bagatelizować problem. Jest jednak inaczej: problem jest bagatelizowany, jeśli alertom nie towarzyszą konkretne działania.

Alerty dla nikogo