Bez poluzowania procedur i rygorów środowiskowych grozi nam paraliż na rynku odpadowym – mówią eksperci. Są już pierwsze sygnały, że tak się dzieje.
Czas zawiesić ambitne pomysły wdrażania w Polsce gospodarki o obiegu zamkniętym, bo w środku pandemii nie czas na recykling – pod takim apelem zgodnie podpisali się przedstawiciele czołowych izb i związków zrzeszających firmy zajmujące się odpadami. Jednym głosem mówią, że wożenie śmieci na duże odległości, co często zdarza się z powodu obecnych umów i decyzji środowiskowych, jest dziś dużym zagrożeniem. Nie tylko dla pracowników, którzy mają bezpośrednią styczność z potencjalnie zarażonym materiałem zebranym od chorych mieszkańców. Negatywne konsekwencje mogą być dużo poważniejsze, bo wirus – w specyficznych warunkach – może w śmieciach przeżyć kilka dni.
Dlatego też branża apeluje, by na najbliższe tygodnie odłożyć na bok większość restrykcyjnych regulacji. W praktyce polegałoby to na tymczasowym uchyleniu zakazu składowania odpadów i odstąpieniu od konieczności ich wcześniejszego sortowania w zakładach przetwarzania. Alternatywą byłoby też kierowanie odpadów – bez obecnych obostrzeń – bezpośrednio do spalarni.