W sytuacji kryzysowej wywołanej koronawirusem mieszkańcy będą wyrzucać śmieci do jednego pojemnika, a te trafią od razu do spalarni lub na składowisko. Chciały tego branża odpadowa i samorządy.
Problemy ze śmieciami już się pojawiają. Na razie dotyczą pojedynczych gmin, które jeszcze przed epidemią miały problem z zagospodarowaniem odpadów, bo np. nie rozstrzygnęły przetargu. W reakcji na ogłoszenie epidemii część samorządów zamknęła punkty selektywnej zbiórki odpadów komunalnych (PSZOK). W niektórych miejscowościach, np. w Żorach czy Poznaniu, zawieszony ma być odbiór odpadów posegregowanych z zabudowy jednorodzinnej.
Na razie nie ma jednak informacji o poważnej awarii lub zastoju. – Dopóki instalacje funkcjonują, działamy tak jak do tej pory, nie rezygnujemy z ekologii – zastrzega Karol Wójcik ze Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami.