statystyki

U nas dyskusja o zasobach wody dopiero się zaczęła. W trzecim roku suszy

autor: Marek Chądzyński16.02.2020, 20:00
Z perspektywy kraju w środkowej Europie widmo nieszczęścia podobnego do tego, które spotkało Sao Paulo, Kapsztad czy – ostatnio – Chennai w Indiach, wydaje się bardzo odległe, wręcz egzotyczne.

Z perspektywy kraju w środkowej Europie widmo nieszczęścia podobnego do tego, które spotkało Sao Paulo, Kapsztad czy – ostatnio – Chennai w Indiach, wydaje się bardzo odległe, wręcz egzotyczne.źródło: ShutterStock

Kiedyś odkręcisz kran, a woda z niego nie popłynie. Dzień Zero stanie się faktem.

G dy 12 czerwca 2014 r. na murawę stadionu w Sao Paulo wbiegały jedenastki Brazylii i Chorwacji, cały świat patrzył na Neymara. To on miał poprowadzić Canarinhos do zwycięstwa w meczu otwarcia mistrzostw świata. Nie mogło być inaczej, futbol w Brazylii to religia, na dodatek kraj ten był gospodarzem turnieju. Ale Chorwaci mieli mocną drużynę, w ich składzie grali tak solidni piłkarze, jak Luka Modrić, wówczas pomocnik Realu Madryt. I to oni pierwsi zdobyli bramkę. Zapachniało sensacją, ale geniusz Neymara dał o sobie znać. Jeszcze w pierwszej połowie, po jego strzale, Canarinhos wyrównali i… ogarnęła ich niemoc. Bili głową w chorwacki mur, a stadion coraz bardziej się niecierpliwił. W końcu w 70. minucie sędzia podyktował rzut karny. Egzekutorem był znów Neymar. Podłamani Chorwaci próbowali wyrównać, ale zostali dobici trzecią bramką, już w doliczonym czasie gry.

Do dziś trwają dyskusje, czy rzut karny, który pomógł się przełamać Brazylijczykom, nie był aby prezentem od sędziego Yuichiego Nishimury. Media poświęcały tej kwestii nawet więcej uwagi niż walce o przetrwanie, jaką toczyło wówczas Sao Paulo. Mundial zepchnął kryzys wodny w mieście z pierwszych stron gazet, nawet tych brazylijskich.

Już miesiąc przed meczem system Cantareira – pięć połączonych zbiorników na wodę, z którego korzystała połowa niemal 20-milionowej metropolii – niemal wysechł. Był zapełniony w zaledwie 8,6 proc. W regionie panowała dotkliwa susza, najgorsza w historii. Na początku 2015 r. poziom w zbiornikach spadł do 3 proc., co oznaczało, że wody wystarczyłoby zaledwie na 20 dni. Sao Paulo musiało wprowadzić radykalne ograniczenia jej zużycia. Stanęły zakłady pracy (przemysł pochłaniał około jednej trzeciej zasobów), okoliczne farmy znalazły się na skraju upadku, a gospodarka kraju zatrzeszczała w posadach. Reuters donosił, że firma chemiczna Rhodia, kontrolowana przez belgijski koncern Solvay, została zmuszona do wstrzymania działalności niektórych fabryk z powodu niskiego poziomu rzek. Ograniczenia w dostępie do wody zmusiły też największego na świecie producenta wołowiny JBS SA do zwolnienia 800 pracowników. W mieście i regionie wybuchła panika. Ludzie magazynowali wodę, jak się dało, trzymając ją, gdzie tylko się da. Niektórzy eksperci takie chomikowanie w warunkach wysokiej temperatury wiązali z wybuchami epidemii dengi i ziko, dwóch chorób tropikalnych przenoszonych przez komary.


Pozostało jeszcze 86% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020

Reklama

Komentarze (5)

  • Karkses(2020-02-16 23:08) Zgłoś naruszenie 10

    Hmm trochę nie zgadzają się te statystki. Na początku jest, że statystycznie Polak w ciągu doby zużywa 100 litrów wody czyli ok. 36 000 l rocznie, a potem jest że zużywa 24 m3 czyli 24 000 l. Mam też pytanie co to znaczy, że woda jest marnowana? Przecież jak trafia do rzeki a potem do morza to w końcu paruje prawda i gdzieś się skrapla? Czy się mylę? Rozumiem, że chodzi tutaj raczej o jakieś migrowanie wody bo jej straty w skali globu są chyba niewielkie przecież woda nie znika zupełnie.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • tertijm non datur.(2020-02-17 07:30) Zgłoś naruszenie 10

    Odkąd pamiętam, u nas są głównie dwa stany w gospodarcze wodnej. Powódź albo susza. Jak jest powódź nikt tej wody nie gromadzi, a jak jest susa to znowu jęczą.

    Odpowiedz
  • Joachim(2020-02-17 05:45) Zgłoś naruszenie 11

    A ta susza to wina PISu ! Ha, ha .

    Odpowiedz
  • qwerty(2020-02-17 07:10) Zgłoś naruszenie 00

    W Izraelu jest cieplej niż w polsce i problemu z suszą nie ma. Izraelczycy mają olbrzymie instalacje do przerabiania wody morskiej na pitną. Polska też ma dostęp do morza, wystarczy postawić instalacje odsalające wodę morską jak w Izraelu i susza niech sobie będzie.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie