Resort środowiska sugeruje gminom, że w regulaminie mogą taki wymóg określić, ale obowiązku nie ma.
Od nowego roku gminy będą segregować śmieci na pięć frakcji, a niektóre samorządy już to robią. Papier, plastik, szkło, metal i tworzywa sztuczne, a także odpady bio lądują w kubłach różnego koloru. I chociaż segregacja odpadów nie jest tematem nowym, to do tej pory mało kto myślał o tym, by zaprosić do niej osoby z niepełnosprawnościami: słabo widzące i niewidome, a kubły oznaczać w alfabecie Braille’a. – Nie spotkałem takich pojemników. Przygotowujemy się na realizację kontraktu z miastem stołecznym Warszawą na odbiór odpadów. W ramach obowiązków wykonawcy mamy również odpowiednio oznakować pojemniki, ale wymogów dotyczących osób niewidomych nie ma – wyjaśnia Karol Wójcik ze Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami (ZPGO).
Resort środowiska zauważa problem, ale proponuje miękkie rozwiązanie. W procedowanym w Sejmie projekcie nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1454 ze zm.) określono, że rada gminy może w regulaminie określić dodatkowe wymogi, które odpowiedzą na potrzeby osób z niepełnosprawnościami. Eksperci podkreślają, że przepis jest jest dobry, dopóki nie jest obligatoryjny. Bo ich zdaniem samorządy muszą zachować autonomię.