Kominiarze policzą trujące powietrze piece. W ramach obowiązkowych przeglądów będą wprowadzać dane do systemu informatycznego, do którego zostaną podłączone samorządy.
Obecnie gminy próbują rozwiązać smogowy problem, monitorując źródła niskiej emisji na własną rękę i na własny koszt. Chodzi o domowe piece i kotły, w których w najlepszym wypadku pali się węglem, w najgorszym – śmieciami. To przede wszystkim one odpowiadają za smog. Wciąż jednak nie wiadomo, kto i gdzie najbardziej truje. Każda gmina zbiera dane na swój sposób i nie są one ze sobą powiązane. Często nie odpowiadają one faktom – zwłaszcza że nie wszyscy mieszkańcy chętnie otwierają drzwi domów.
– Nawet jeśli gminy robią inwentaryzacje, mają one niewielką wartość. Dane się dezaktualizują. Zwrot ankiet czasem jest na poziomie 10 proc. – mówi DGP Andrzej Guła z Polskiego Alarmu Smogowego.