Nie możemy pozwolić sobie na to, żebyśmy stali się nielegalnym śmietniskiem Europy - powiedział minister środowiska Henryk Kowalczyk. Dodał, że nieuczciwe firmy gospodarujące śmieciami mogą spodziewać się wyższych kar, a inspekcja środowiska częściej będzie je kontrolować.

Minister we wtorek na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu poinformował, że w ciągu dwóch tygodni MŚ ma przedstawić projekty rozwiązań, które ukrócą nielegalne składowanie odpadów i pozbywanie się ich.

W ostatnich dniach do pożarów wysypisk śmieci dochodziło różnych częściach kraju. Płonęło m.in. wysypisko w Zgierzu, składowisko opon w Trzebini, a w nocy z poniedziałku na wtorek - wysypisko w miejscowości Wszedzień k. Mogilna (Kujawsko-Pomorskie). Według służb wiele wskazuje, że niektóre pożary wysypisk nie były przypadkowe, chodziło o nielegalne pozbycie się odpadów.

CIR poinformował we wtorkowym komunikacie, że na podstawie informacji przekazanych przez Inspekcję Ochrony Środowiska obecnie zidentyfikowano ok. 120 miejsc nielegalnego magazynowania lub składowania odpadów. Chodzi o: pozostawienie odpadów po działalności objętej zezwoleniem (66 miejsc); składowanie odpadów w miejscu nieprzeznaczonym do tego celu - 34 miejsca (składowanie odpadów w ramach zezwolenia na odzysk poza instalacjami, nielegalne składowiska – sprawca znany); magazynowane odpadów w miejscu do tego nieprzeznaczonym – 15 miejsc (sprawca znany); porzucenie odpadów przez nieznanych sprawców – sześć miejsc.

Reklama

Szef resortu środowiska wskazał, że w Polsce mamy do czynienia z bardzo groźnym zjawiskiem, z wieloma firmami, które wręcz intencjonalnie biorą zezwolenia na zagospodarowanie odpadów, a po roku składowania tych odpadów porzucają je. "I wtedy samorządy mają problem, a jeśli nawet nie samorządy, to się zdarzają właśnie takie sytuacje, jak obecnie, czyli pożary" - zwrócił uwagę.

Kowalczyk zapowiedział, że rządowi w ciągu dwóch tygodni mają zostać przedstawione odpowiednie rozwiązanie prawne, które zapobiegną takim zjawiskom. "Projekty zmian legislacyjnych dotyczących składowisk odpadów zostaną przedstawione na Komitecie Stałym Rady Ministrów w ciągu najbliższych dwóch tygodni" - powiedział.

Reklama

Co znajdzie się w nowych przepisach? Miedzy innymi większe rygory dla firm prowadzających działalność w sektorze odpadowym, jak i zwiększenie uprawnień Inspekcji Ochrony Środowiska.

Firmy śmieciowe - jak poinformował Kowalczyk - będą musiały np. uiszczać kaucje gwarancyjne. Pomysł wprowadzenia takiego rozwiązania rozważany jest w ministerstwie od kilku miesięcy. Gwarancje mają przeciwdziałać wyrzucaniu śmieci byle gdzie przez firmy zajmujące się zagospodarowaniem odpadów. Obecnie firmy nie są sprawdzane, czy rzeczywiście je stać na odpowiednie przetworzenie śmieci. Zabezpieczenie finansowe ma pozwolić samorządom na zagospodarowanie odpadów nawet w przypadku ich porzucenia.

Kowalczyk zapowiedział ponadto wprowadzenie obowiązkowego monitoringu na składowiskach odpadów. Skrócony będzie też okres, z trzech lat do jednego roku, przez który firmy będą mogły składować śmieci na wysypiskach.

"Teraz okres trzyletni oznacza tyle, że przez trzy lata można gromadzić. A później niestety tak się zdarza, że te odpady są właśnie porzucane. Prowadzimy ewidencję firm - od stycznia - które zajmują się gospodarowaniem odpadów, w drugim półroczu będzie też wdrażana ewidencja odpadów" - dodał szef resortu środowiska.

Minister poinformował, że nieuczciwe przedsiębiorstwa za naruszenie przepisów będą surowo karane. Kary finansowe mają być proporcjonalne do wielkości obrotów firmy, a dla recydywistów kary - podwójne. "Teraz kary są w bardzo szerokich widełkach. Tych kryteriów nie ma i wobec tego te kary są mało dotkliwe" - poinformował.

Rozważane jest też odebranie starostom uprawnienia do wydawanie decyzji na zbieranie, magazynowanie i przetwarzanie odpadów. Te uprawnienia mogłyby być przeniesione na inne organy, np. marszałków województw. "Sądziliśmy, że starostowie postępują dość rozsądnie, ale przykład Zgierza pokazuje, że to zaufanie należy mieć bardzo mocno ograniczone. Bo w ewidentny sposób to zezwolenie, nieroztropne wydanie tego zezwolenia - tak delikatnie mówiąc - było miedzy innymi przyczyną składowania tych odpadów w Zgierzu. Sądzę, że tutaj powinno to być bardziej skoncentrowane" - powiedział na konferencji Kowalczyk.

Minister zapowiedział też, że zostanie wzmocniona Inspekcja Ochrony Środowiska, choć nie będzie przypomniała policji ekologicznej. W inspekcji ma zostać zatrudnionych więcej osób; ma pracować całodobowo i będzie miała prawo do wejścia na wysypisko i pobrania tam próbek w każdej chwili. Obecnie inspektorzy uprzedzają o sowich kontrolach na wysypiskach z wyprzedzeniem.

Przez to, że inspekcja będzie działać całodobowo - jak wskazał Kowalczyk - "każdy kto zauważy np. podejrzany pojazd, którzy przywozi śmieci czy odpady w nocy (...), będzie mógł zadzwonić pod odpowiedni numer i wtedy inspektor, może nawet w towarzystwie policji, przyjedzie i sprawdzi, czy informacja jest prawdziwa i pobierze próbki przywożonych odpadów". "Wtedy będą dowody dla organów ścigania. Ważne jest, by prokuratura i później sąd miały również dowody materialne i rzeczowe, by można było wyciągnąć konsekwencje od tych, którzy łamią prawo" - dodał szef MŚ.

Minister ocenił, że skala nielegalnego obrotu śmieciami, ich przetwarzania, czy składowania w Polsce może być warta nawet 1,5 mld zł. Poinformował, że do naszego kraju legalnie przyjeżdża ok. 400 tys. ton odpadów rocznie.