Zaprzestanie wycinki na terenie Puszczy Białowieskiej nie jest wykonaniem wyroku wydanego przeciwko Polsce przez Trybunał Sprawiedliwości UE. Kluczem do zakończenia sporu jest uchylenie dwóch, wciąż obowiązujących aktów prawnych.
Reklama

Chodzi o aneks do Planu Urządzenia Lasu dla Nadleśnictwa Białowieża oraz Decyzję 51 Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych. To właśnie te akty oraz sposób ich uchwalenia, zgodnie z orzeczeniem TSUE, łamią prawo obowiązujące w Unii Europejskiej.

- Aneks zwiększył limity pozyskania drewna w Puszczy Białowieskiej, a decyzja umożliwiła wycinkę nawet w najstarszych częściach lasu. Treść tych aktów oraz działania spowodowane ich wdrażaniem w życie zostały uznane przez Trybunał jako naruszające prawo. Dopóki minister Kowalczyk ich nie uchyli, nie będzie można mówić o tym, że Polska dostosowuje się do wyroku – mówiła Agata Szafraniuk z ClientEarth Prawnicy dla Ziemi podczas konferencji prasowej koalicji Kocham Puszczę.

Szafraniuk dodała również, że nie ma znaczenia fakt, iż na chwilę obecną założenia niniejszych aktów nie są wykonywane. Dopóki nie zostaną one uchylone, wycinka w Puszczy Białowieskiej może zostać wznowiona w każdym momencie.

- Od 17 kwietnia 2018 r., czyli od dnia wydania wyroku, otworzył się formalny bieg dla liczenia potencjalnych kar finansowych za jego niewykonanie. Uniknięcie kolejnego skandalu na arenie międzynarodowej oraz wielomilionowych kar uzależnione jest jedynie od podjęcia odpowiednich decyzji administracyjnych przez ministra środowiska – tłumaczyła Szafraniuk.

W najbliższej przyszłości Polska zostanie bowiem poproszona przez Komisję Europejską o zdanie raportu w związku z wykonaniem wyroku TSUE. Następnie KE oceni przedstawione rozwiązania i na ich podstawie uzna, że założenia wyroku zostały zrealizowane lub rozpocznie kolejną procedurę przeciwko państwu członkowskiemu w związku z jego niewykonaniem.

- Biorąc pod uwagę, że sprawa Puszczy Białowieskiej, zarówno przed Komisją Europejską, jak i Trybunałem była prowadzona w trybie przyspieszonym, możemy spodziewać się szybkiej reakcji organów unijnych. Może być to nawet kwestia miesiąca, kiedy KE zażąda od ministra środowiska raportu – tłumaczy dla gazetaprawna.pl Agata Szafraniuk.

Co stanie się w sytuacji, gdy Komisji nie spodobają się czynności, które zostały podjęte przez Polskę w celu realizacji wyroku? Rozpocznie się wtedy formalne postępowanie przeciwko Polsce przed Komisją Europejską. Jeśli procedura ta nie przyniesie skutku, sprawa zostanie ponownie skierowana do Trybunału przy wskazaniu konkretnych kar finansowych, którymi należy obciążyć dane państwo członkowskie.

To właśnie w kompetencjach Trybunału leży wydanie ostatecznej decyzji o karze finansowej. Jak wskazuje Agata Szafraniuk, kara okresowa w przypadku Polski może wynieść od 5 215 euro do 315 000 euro za każdy dzień naruszenia, a kara w postaci ryczałtu od 4 300 000 euro do kilkudziesięciu milionów euro.

Kornik nie jest problemem

Zgodnie z argumentacją prowadzoną przez byłego ministra środowiska Jana Szyszkę oraz obecnego, Henryka Kowalczyka, celem zwiększania wycinki świerka w Puszczy Białowieskiej była walka z kornikiem drukarzem, który zdaniem rządzących miał doprowadzić do katastrofy w puszczańskim ekosystemie. Jak wynika jednak z badań przeprowadzonych przez naukowców, selektywna wycinka świerka nie jest skuteczną metodą oczyszczania drzewostanów z kornika. Obrazują to także dane zgromadzone przez Lasy Państwowe.

- Tempo gradacji kornika w trzech rodzajach drzewostanów w Puszczy Białowieskiej jest takie samo, niezależnie od tego, czy prowadzone były cięcia, czy nie. Najpierw była ona duża, lecz później malała – jednak niezależnie od dokonywanej wycinki – tłumaczy Przemysław Chylarecki z Fundacji Greenmind.

Chylarecki podkreśla również, że nie ma żadnych dowodów na to, iż gradacja kornika drukarza szkodzi chronionym siedliskom w Puszczy Białowieskiej czy grądowi, w którym dominuje grad lipa i dąb.

- Są natomiast dowody na to, że próby interwencji w grądy przy pomocy pił i harvesterów są zagrożeniem dla integralności obszaru Natura 2000. Właśnie takim działaniem naruszyliśmy prawo Unii Europejskiej i o tym mówi wyrok TSUE – kończy Chylarecki.

Okrojona Puszcza

Jak wskazał podczas konferencji, Dawid Kazimierczak z Fundacji Dzika Polska, rok 2017 był najgorszym od 30 lat rokiem dla Puszczy Białowieskiej. Usunięto wtedy bowiem 190 tys. metrów sześciennych drzew, z czego połowę w starych drzewostanach. Kazimierczak dodaje również, że choć zakazywał tego wyrok TSUE, po jego wydaniu nadal w celach handlowych wywożono z terenów Puszczy ponad stulenie drzewa.

- Jest to działanie sprzeczne z planem zadań ochronnych dla obszaru Natura 2000, a właśnie Trybunał takie działania wskazał jako nielegalne. Spore wątpliwości co do zgodności z prawem budzą także plany sztucznych nasadzeń w Puszczy Białowieskiej – takie działania zostały bowiem wskazane jako zagrożenie dla obszaru – wyjaśniała Sylwia Szczutowska z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Zespół ds. Puszczy

Podczas konferencji poruszono także temat zespołu eksperckiego, który ma zostać powołany przez ministra Henryka Kowalczyka. Jego członkowie mieliby dyskutować o formie ochrony prowadzonej w Puszczy Białowieskiej. Organizacje ekologiczne nie widzą jednak większego sensu w powoływaniu niniejszego zespołu, gdyż jak twierdzą, wszystkie rozwiązana są już gotowe i leżą od lat w biurkach w ministerstwie środowiska. Wskazują przy tym na Plan Zadań Ochronnych, plik nominacyjny Obiektu Światowego Dziedzictwa UNESCO oraz projekty ustaw zespołu prezydenta Lecha Kaczyńskiego, które zakładały między innymi rozszerzenie obszaru Białowieskiego Parku Narodowego oraz podział puszczy na kilka stref ochrony. Dodatkowe wątpliwości aktywistów, co do rzetelności planowanego zespołu budzi fakt, że większość utytułowanych naukowców opowiadających się za ochroną Puszczy nie dostała do niego zaproszeń.

AKTUALIZACJA

Jak dowiedziała się PAP, minister środowiska Henryk Kowalczyk, wydał polecenie, by uchylić „Decyzję 51” byłego szefa Lasów Państwowych, która pozwoliła na usuwanie z Puszczy Białowieskiej drzew zasiedlonych przez korniki oraz pozyskania drzew powodujących zagrożenie bezpieczeństwa publicznego i pożarowego, we wszystkich klasach wieku drzewostanów w nadleśnictwach Białowieża, Browsk i Hajnówka. Formalnie dokument musi teraz uchylić dyrektor generalny Lasów Państwowych Andrzej Konieczny. Jak szacuje rzecznik resortu środowiska Aleksander Brzózka, decyzja ta ma zostać podjęta w ciągu kilku dni.