Rząd postanowił spełnić swoje obietnice dotyczące objęcia subwencją 6-letnich przedszkolaków. Ministerstwo Finansów lada dzień przekaże do konsultacji społecznych projekt nowelizacji ustawy z 3 listopada 2003 r. o dochodach jednostek samorządu terytorialnego (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 198). Jednak wszystko wskazuje na to, że samorządy, które od lat domagały się większych pieniędzy na sześciolatki, nie mają się z czego cieszyć.

Pyrrusowe zwycięstwo

Zgodnie z art. 28 ust. 5 ustawy z podziału subwencji oświatowej są obecnie wyłączone zadania związane z prowadzeniem publicznych przedszkoli. W efekcie gminy, które są organami założycielskimi dla tych placówek, otrzymują na każdego uczęszczającego do nich malucha dotację. Jednak to się zmieni.

Wydatki na oświatę

Wydatki na oświatę

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zgodnie z założeniami projektu nowelizacji o dochodach JST samorządy na każdego sześciolatka w przedszkolu zamiast dotacji będą otrzymywać wyższą subwencję. Co więcej, jak nas zapewnia Anna Ostrowska, rzecznik Ministerstwa Edukacji Narodowej, zmiany w tym zakresie zostaną wprowadzone już od 1 stycznia 2017 r. – Zwiększenie środków z kwoty 1338 zł do 4300 zł na każde dziecko w wieku 6 lat i powyżej będzie kosztowało ok. 1 mld zł – dodaje Anna Ostrowska.

MEN deklaruje, że odpowiednie środki na ten cel zostały już uwzględnione w części oświatowej subwencji ogólnej planowanej na przyszły rok i zgłoszone do projektu ustawy budżetowej na 2017 r.

Tymczasem z analizy tego dokumentu wynika, że subwencja oświatowa na przyszły rok wyniesie tylko 41,5 mld zł, a więc będzie nawet o 5 mln zł niższa od tegorocznej. Co więcej, z naszych informacji wynika, że resort finansów nie przewiduje żadnego zwiększenia środków na ten cel. Dlaczego? Otóż z uwagi na to, że do szkół w tym roku nie poszło ponad 80 proc. sześciolatków, gminy powinny oddać do budżetu państwa ok. 1,5 mld zł (różnica między subwencją a dotacją). Resort jednak nie zamierza domagać się zwrotu, tylko właśnie z powstałych oszczędności pokryć wydatki na wprowadzaną subwencję na sześciolatki, a to, co pozostanie, przeznaczyć na podwyżki dla nauczycieli – ok. 418 mln zł – oraz na dostosowanie placówek do reformy oświaty – około 1 mln zł.

Taki właśnie scenariusz wypłaty subwencji na sześciolatki w przedszkolach przewiduje rząd potwierdzają związkowcy.

– Samorządy nie mają co się łudzić, że w przyszłym roku wzrosną im wpływy z tego tytułu – mówi wprost Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Branży Nauki, Oświaty i Kultury Forum Związków Zawodowych. – Skoro z roku na rok liczba dzieci spada, a w myśl przepisów subwencja idzie za uczniem, to trudno byłoby wytłumaczyć ewentualny jej wzrost – stwierdza Sławomir Wittkowicz.

– Gminy będą miały od nowego roku zagwarantowaną subwencję na sześciolatki, co oznacza tyle, że w przyszłym roku i w kolejnych latach subwencja będzie na tym samym poziomie co w tym – dodaje.

Przy czym, jego zdaniem, MEN powinien niezwłocznie rozpocząć pracę nad zmianami finansowania oświaty, bo pieniędzy w systemie jest sporo, tylko nie zawsze są one dobrze wydawane.

Chcieliby więcej

Samorządy są zaskoczone takim obrotem sprawy. – Z tego wynika, że pani minister będzie się chwalić, że wprowadziła subwencję na sześciolatki w przedszkolu, tyle tylko, że nie pójdą za tym żadne dodatkowe środki. A przecież pieniądze przekazywane obecnie przez rząd na edukację nie pokrywają wszystkich wydatków. Co roku gminy muszą dokładać 23 mld zł – mówi Marek Olszewski, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP.

Uważa on, że subwencja oświatowa w przyszłym roku powinna się zwiększyć nie o 1 mld zł, ale aż o 2 mld zł. – Ten drugi miliard jest nam potrzebny na dostosowanie placówek do nowej reformy – przekonuje.

Wtóruje mu Tadeusz Kołacz, zastępca burmistrza Chrzanowa.

– Dochodzą nam przecież nowe zadania, choćby te związane z utrzymywaniem nielicznych klas od tego roku szkolnego przez kolejne 12 lat, a także rosnąca lawinowo liczba orzeczeń z poradni o nauczaniu indywidualnym – dodaje. 

Etap legislacyjny

Prace nad projektem