Gminy nie chcą płacić pedagogom za dodatkowe zajęcia dla uczniów. Związkowcy przygotowują w tej sprawie wystąpienie do MEN.
Reklama
Jeszcze w ubiegłym roku zatrudnieni w szkołach podstawowych i gimnazjalnych nauczyciele musieli przepracować z uczniami dwie godziny dodatkowo w tygodniu (w placówkach ponadgimnazjalnych godzinę). Ten czas był poświęcany na dodatkowe zajęcia, m.in. koła zainteresowań czy wyrównawcze. Jednak nowelizacja ustawy – Karta nauczyciela oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. poz. 668) zlikwidowała te godziny. Nauczyciele liczyli, że w tym roku szkolnym będą pracować w szkołach tylko 18 godzin tygodniowo (tzw. pensum). Tymczasem zgodnie z nowymi przepisami nauczyciel poza lekcjami wciąż musi realizować też inne zajęcia i czynności wynikające z zadań statutowych szkoły, w tym „zajęcia opiekuńcze i wychowawcze uwzględniające potrzeby i zainteresowania uczniów”. Przy czym ustawa nic nie wspomina o odpłatności za te godziny. Gminy to wykorzystują. Po zmianie przepisów MEN zapowiadało, że pedagodzy za dodatkową pracę mają otrzymywać pieniądze.
– Na Warmii i Mazurach są prowadzone specjalne szkolenia dla szefów placówek oświatowych, na których są informowani o tym, że mogą każdemu nauczycielowi nakazać prowadzenie dodatkowo nawet 22 godzin tygodniowo – informuje Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZNP. Czyli więcej, niż wynosi pensum.

Reklama
Podaje też przykład Chróścic (woj. opolskie), w których nauczyciele muszą tygodniowo przepracować dodatkowo po trzy godziny, a kolejne cztery pozostają do dyspozycji dyrektora placówki. Również gimnazjum w Skierniewicach narzuciło nauczycielom obowiązek dodatkowej pracy przez kilka godzin tygodniowo. – Dziś zamierzamy przekazać pismo szefowej resortu edukacji z prośbą o zapanowanie nad chaosem, który powstał po zlikwidowaniu godzin karcianych. A wszystko dlatego, że nie doprecyzowano przepisów – stwierdza Baszczyński.
Inne organizacje związkowe też gromadzą informacje na temat dodatkowych bezpłatnych godzin. – Będziemy mieć dokładne dane do końca września, ale już teraz są sygnały, że część dyrektorów puściła listy, aby nauczyciele dobrowolnie zgłaszali gotowość do prowadzenia dodatkowych bezpłatnych zajęć. Z delikatną sugestią, że w szkołach wciąż trwają ruchy kadrowe. Nie brakuje też gmin, gdzie próbuje się zmienić statuty placówek oświatowych, aby wynikał z nich obowiązek realizacji dodatkowych zajęć – informuje Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Branży Nauki, Oświaty i Kultury Forum Związków Zawodowych.
Związkowcy wspominają, że na ostatnim spotkaniu z minister edukacji Anna Zalewska zapewniała ich, że będzie reagować na tego typu przypadki. – Jej zdaniem wszystkie dodatkowe zajęcia powinny być płatne i nie ma zgody na zmiany statutów szkół tylko po to, aby wpisać do nich dodatkowe zadania dla nauczycieli, jak np. opieka świetlicowa – opowiada Baszczyński. – Mamy nadzieję, że dotrzyma słowa – dodaje.
Z kolei samorządowcy wskazują, że pedagodzy otrzymują pensje za 40-godzinny tydzień pracy, który obejmuje 18 godzin zajęć lekcyjnych, a także czas poświęcony na doszkalanie oraz realizację zadań statutowych. Z przepisów nie wynika, że dodatkowe zajęcia mają być płatne – stwierdza Marek Olszewski, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP.
Z kolei Grażyna Burek, pełnomocnik prezydenta Katowic ds. polityki edukacyjnej, przyznaje, że na jej terenie to dyrektorzy szkół razem z radami pedagogicznymi decydują, ile i jakich zajęć dodatkowych będzie realizowanych bezpłatnie.
Podobnie jest też w innych gminach. – Na terenie moich szkół pozostały te kółka zainteresowań, które cieszyły się w poprzednich latach największą popularnością. Z budżetu na ten cel nie dajemy dodatkowych środków – potwierdza Mariusz Krystian, wójt gminy Spytkowice (woj. małopolskie). W najbliższych dniach będzie rozmawiał z dyrektorami, jak zorganizowali świetlice i czy dodatkowo nauczyciele będą tam oddelegowywani do prowadzenia zajęć opiekuńczo-wychowawczych.
Niektóre samorządy jednak postanowiły płacić nauczycielom za świetlice.
– Wiem, że w sąsiednich gminach opieka świetlicowa odbywa się w ramach etatów. Ja jednak zacząłem płacić dyżurującym na świetlicy – przyznaje Jerzy Kazimierz Sochacki, wójt gminy Szczawin Kościelny (woj. mazowieckie).
Według niego dopóki przepisy w tym zakresie nie zostaną doprecyzowane, to musi płacić. Z kolei MEN zapowiada, że przygotuje regulacje, które nie będą już rodziły żadnych wątpliwości co do sposobu zlecania nauczycielom dodatkowych zajęć.