Sztandarowa drożdżówka powraca, ale chcemy, by sprostała nie tylko wymaganiom zdrowotnym, ale również by smakowała dzieciom. Dlatego dajemy wszystkim czas na przygotowanie się do nowych przepisów - mówi w wywiadzie dla DGP Marek Posobkiewicz, główny inspektor sanitarny.
Reklama

Ma być smaczniej, choć nadal zdrowo. Nowe przepisy, które wchodzą w życie 1 września, dają więcej luzu osobom prowadzącym sklepiki w placówkach oświatowych. Będą mogły sprzedawać pieczywo półcukiernicze i cukiernicze, czyli np. niskocukrowe drożdżówki, ale nie te niezdrowe, z głęboko mrożonego ciasta. Wrócą też guma do żucia (bezcukrowa), czekolada (gorzka) i inne, dotychczas niedozwolone produkty, o ile spełnią określone normy w zakresie dozwolonej ilości cukru, soli i tłuszczu.

Reguluje je rozporządzenie z 26 lipca 2016 r. w sprawie grup środków spożywczych przeznaczonych do sprzedaży dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty oraz wymagań, jakie muszą spełniać środki spożywcze stosowane w ramach żywienia zbiorowego dzieci i młodzieży w tych jednostkach (Dz.U. poz. 1154).

Przepisy, podobnie jak tracące ważność za kilkanaście dni ubiegłoroczne rozporządzenie, promują warzywa, owoce, mleko i jego przetwory, a także picie wody i niskosłodzonych napojów. Określają też, co i w jaki sposób należy podawać w ramach codziennych posiłków w szkołach, przedszkolach czy internatach. I tak smażone potrawy będą się mogły pojawić nie częściej niż dwa razy tygodniowo. Przynajmniej raz na tydzień na talerz musi trafić ryba. Nie można zapomnieć też o serwowaniu warzyw i owoców, produktów mlecznych i zbożowych.

Tym razem rozporządzenie ma czteromiesięczne vacatio legis, pozwalające na przygotowanie się firmom cateringowym czy szkolnym stołówkom do nowych regulacji. Do tego czasu mogą one serwować posiłki takie, jakich wymagał poprzedni akt prawny.

Rozporządzenie ministra zdrowia z 26 lipca 2016 r. w sprawie grup środków spożywczych przeznaczonych do sprzedaży dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty oraz wymagań, jakie muszą spełniać środki spożywcze stosowane w ramach żywienia zbiorowego dzieci i młodzieży w tych jednostkach (Dz.U. poz. 1154) wchodzi w życie 1 września. Czy od tego dnia będą państwo kontrolować szkolne stołówki i sklepiki?
Rozporządzenie wprawdzie wchodzi w życie 1 września, ale do 31 grudnia 2016 r. w żywieniu zbiorowym dzieci i młodzieży można działać na dotychczasowych zasadach, zarówno, jeśli chodzi o stosowanie odpowiednich środków spożywczych, jak i technologii ich obróbki. Poprzednie rozporządzenie wchodziło beż żadnego vacatio legis, nam zależy, żeby stołówki czy firmy cateringowe miały czas przygotować się do nowych wymagań, żeby nic ich nie zaskoczyło. Tak więc od 1 września podmioty te nie będą zaskakiwane kontrolami sprawdzającymi czy na talerzach są potrawy zgodne z nowymi przepisami.
Rozporządzenie, które jeszcze obowiązuje, jest w wielu miejscach bardziej restrykcyjne od nowego. Czy prowadzili państwo kontrole w ubiegłym roku szkolnym?
Przeprowadzonych zostało ponad 7 tys. kontroli – w sklepikach i stołówkach szkolnych, przedszkolnych oraz w firmach cateringowych, z usług których jednostki oświaty korzystają. Przypominam, że jako inspekcja prowadzimy trzy rodzaje kontroli – kompleksowe, tematyczne i interwencyjne.
To znaczy, że rodzic może zgłosić inspekcji, że np. w szkolnym sklepiku sprzedaje się słodkie i tłuste pączki...
Może, ale najlepiej, żeby zawiadomił dyrektora szkoły. To on i kadra dydaktyczna są na co dzień w placówce i przede wszystkim oni powinni reagować, gdy zgłaszane są nieprawidłowości.
Co z dotychczasowych kontroli wynika? Czy przedsiębiorcy i placówki dobrze się wywiązywali z nałożonych regulacji?
Przepisy są nie tylko po to, żeby sprawdzać, czy są przestrzegane. Także po to, żeby pomagać przedsiębiorcy. Nie chodzi tutaj o restrykcje, ale o wspólne dojście do dobrego celu. Zarówno kontrole, które się odbywały na podstawie dotychczasowego rozporządzenia, jak i te, które będą się odbywały po wejściu w życie nowych regulacji, mają także wymiar edukacyjny. Dlatego też wejście w życie nowego rozporządzenia poprzedza kilkumiesięczne vacatio legis dające możliwość dostosowania receptur i sposobu przygotowywania posiłków do nowych wymogów.
Co inspekcja sprawdza, gdy wejdzie np. do szkoły czy do firmy cateringowej?
Bardziej skupiamy się na technicznych aspektach funkcjonowania obiektów, stanie techniczno-sanitarnym, porządku, sposobie postępowania ze środkami spożywczymi. Ale jakość zdrowotną tych środków też sprawdzamy.
W jaki sposób?
Nie chodzi nam tutaj o jakieś minimalne odstępstwa od przepisów. Doświadczeni inspektorzy wiedzą, czy mają do czynienia z niewielkimi błędami, czy ktoś idzie pod prąd przepisom. Zależy nam na przyzwyczajeniu dzieci do nowych smaków. Nie chcemy, by sklepiki czy stołówki pełne były wartościowych produktów, których nikt nie je, a dzieci biegały do okolicznych marketów i kupowały tam mocno słodzone czy solone przekąski.
Czy producenci żywności mają problemy z kontrolami?
Sami producenci są otwarci na zmiany. Ale potrzebują czasu na zmianę receptur i ten czas im dajemy. Sztandarowa drożdżówka powraca, ale chcemy, by sprostała nie tylko wymaganiom zdrowotnym, ale również by smakowała dzieciom. Dlatego, jak już mówiłem, dajemy czas na przygotowanie się do nowych przepisów.
Czy nakładają państwo kary?
Nie mam informacji, by do tej pory nałożone zostały kary za nieprzestrzeganie przepisów.
Kogo będziecie państwo ewentualnie pociągać do odpowiedzialności, np. gdy w sklepiku znajdą się słodkie pączki? Dyrektora szkoły, właściciela sklepiku czy może producenta?
Na pewno nie producenta, bo on tylko wyprodukował te pączki czy cukierki. W tym przypadku odpowiedzialny jest ten, kto sprzedaje żywność w sklepiku. Dyrektor szkoły powinien mieć wpływ na to, jakie produkty są tam oferowane, bowiem to on podpisuje umowy. Natomiast gdy dyrektor szkoły organizuje sklepik (bez udziału najemców i pośredników), to on ponosi odpowiedzialność. Przypominam też, że środków spożywczych niedozwolonych do sprzedaży w placówkach dla dzieci i młodzieży nie można w takich miejscach reklamować.
A jak jest z firmami cateringowymi przygotowującymi obiady dla uczniów?
Tu najważniejsze jest spisanie dobrej umowy z dyrekcją placówki określającej, jakie posiłki, w jakich technikach kulinarnych i z jakich środków spożywczych będą dzieciom serwowane. Najlepiej załączyć jadłospis, określić też liczbę posiłków. Firma musi też sprawdzać, czy wszystkie składniki są zgodne z przepisami.
Kto i w jakiej wysokości zostanie ukarany, jeżeli zostaną stwierdzone nieprawidłowości?
W ustawie z 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia (Dz.U. z 2015 r. poz. 594 ze zm.) przewidziane są kary za nieprzestrzeganie przepisów w tym zakresie. Zgodnie z tą ustawą ten, kto w ramach prowadzonej działalności sprzedaje w jednostce systemu oświaty niedozwolone przepisami produkty żywnościowe, jak również ten, kto reklamuje w takiej jednostce takie produkty lub w ramach żywienia zbiorowego stosuje środki spożywcze nieodpowiadające wymaganiom, podlega karze grzywny od 1000 zł do 5000 zł.