W międzynarodowym badaniu oceniającym umiejętności uczniów polscy 15-latkowie osiągnęli wyniki znacznie niższe niż w poprzedniej edycji raportu PISA z 2018 r. Choć wciąż są powyżej unijnej średniej.

W PISA 2022 polscy 15-latkowie osiągnęli wyniki wyraźnie niższe niż w edycji z 2018 r. i wypadli z grona europejskich liderów. W cyklicznym badaniu koordynowanym przez OECD są oceniane umiejętności uczniów z zakresu rozumienia tekstu, rozumowania matematycznego i treści w naukach przyrodniczych. Tego, że będzie gorzej, spodziewali się eksperci z niemal wszystkich krajów. Jako przyczynę wskazywali m.in. pandemię i naukę zdalną. W Polsce dodatkowo mieliśmy likwidację gimnazjów i wprowadzenie nowej podstawy programowej. W rezultacie mamy spadki większe niż średnie w krajach OECD. Tym, co szczególnie niepokoi, jest rosnący odsetek nastolatków, którym brakuje umiejętności czytania ze zrozumieniem.

Wyniki PISA 2022 / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe

Badania PISA to nie tylko sprawdzian dla uczniów z rozumienia tekstu czytanego, rozumowania matematycznego i w naukach przyrodniczych. To także test dla systemu edukacyjnego. I Polska właśnie straciła pozycję prymusa.

W 2018 r. nasi uczniowie na tle reszty świata błyszczeli. To, że tym razem będzie gorzej, spodziewali się eksperci niemal we wszystkich krajach. W międzyczasie wydarzyła się bowiem pandemia i edukacja zdalna. W Polsce dodatkowo: likwidacja gimnazjów i nowa podstawa programowa.

Przypomnijmy: badanie jest koordynowane przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju. Jego celem jest uzyskanie porównywalnych danych o umiejętnościach uczniów, którzy ukończyli 15. rok życia, w celu poprawy jakości nauczania i organizacji systemów edukacyjnych.

Tym razem w zakresie umiejętności matematycznych polscy nastolatkowie zdobyli 489 pkt. I był to wynik zbliżony do rezultatów z krajów takich jak: Holandia, Irlandia, Wielka Brytania, Czechy, Słowenia czy Łotwa. Jest to jednak wynik gorszy od poprzedniego aż o 27 pkt. Aż, bo w krajach OECD spadł on średnio o 15 pkt.

Agnieszka Sułowska, dydaktyczka matematyki, zwraca uwagę na tę właśnie różnicę. Co jest przyczyną? – W Polsce w poprzednich edycjach badano młodzież z III klas gimnazjum, tuż przed egzaminami. Byli więc z materiałem na bieżąco. Wcześniej przechodzili sprawdzian szóstoklasisty. Do tego nauczyciele gimnazjalni byli tą grupą w systemie, która uchodziła za najlepiej wyszkoloną, otwartą na zmiany – opisuje. Na pytanie wprost, co zdecydowało o gorszym wyniku – pandemia czy zmiany systemowe – odpowiada, że nie można wskazać jednego czynnika. To, co rzuca się jednak w oczy, to fakt, że polscy uczniowie najczęściej opuszczali w pandemii lekcje. – Tymczasem w matematyce kluczowa jest systematyczność – podkreśla.

Kolejnym elementem sprawdzanym w badaniu PISA było rozumienie czytanego tekstu. Średni wynik polskich uczniów wyniósł 489 pkt. To stawia nas wprawdzie wysoko w rankingu, koło państw takich jak: Wielka Brytania, Finlandia, Dania, Czechy, Słowacja. Pytani przez DGP eksperci zwracają jednak uwagę na to, że znów wynik jest gorszy od tego z 2018 r. Tym razem o 23 pkt. Dla porównania średni wynik w krajach OECD był niższy o 10 pkt.

Doktor Kinga Białek, dydaktyczka języka polskiego, mówi, że spadki są tendencją ogólnoświatową, nie tylko polską. – Mnie bardziej niepokoją spadki na poszczególnych poziomach umiejętności – mówi. Chodzi jej o uczniów, którzy nie osiągnęli w badaniu poziomu drugiego, czyli umiejętności, których brak stanowi przeszkodę we wchodzeniu w dorosłość. Nie pozwalają bowiem na funkcjonowanie w kulturze słowa pisanego. – W 2018 r. Polska była jednym z nielicznych krajów UE, którym udało się osiągnąć poziom tych wskaźników ze wszystkich trzech badanych w PISA dziedzin poniżej 15 proc. Teraz odsetek uczniów na najniższym poziomie umiejętności jest znacznie wyższy. W przypadku rozumienia tekstu czytanego to 22 proc. Innymi słowy: ponad jednej piątej młodych ludzi brakuje elementarnych umiejętności – podkreśla (najniższe umiejętności w zakresie matematyki ma 23 proc. polskich 15-latków, rozumowania w naukach przyrodniczych – 19 proc. I tylko Estonii udało się nie przekroczyć 15 proc.). I dodaje, że spadła także liczba uczniów wybijających się ponad przeciętność.

To, zdaniem dr Białek, cenna informacja dla tych, którzy dziś deklarują chęć zmian w edukacji. – Na pewno swoje piętno odcisnęła pandemia i to, że nauka odbywała się zdalnie. Jednak konieczna jest też refleksja nad podstawą programową. Nie chodzi o to, by po prostu z niej coś wyciąć. Musi zmienić się dydaktyka. Filozofia obecnej podstawy programowej to zwrot w kierunku historii literatury. Dominują teksty starsze, otoczone tradycją interpretacyjną. Nie ma czasu na refleksję nad tekstem, konfrontację z rzeczywistością – opisuje.

W trzecim filarze badań, rozumowania w naukach przyrodniczych, zdobyliśmy średnio 499 pkt. To gorzej o 12 pkt niż poprzednio. Tymczasem w krajach OECD średni wynik tych umiejętności był porównywalny z poprzednią edycją badań.

Michał Sitek, kierownik Zespołu Badań Międzynarodowych IBE i krajowy koordynator badania OECD, podsumowuje, że wciąż wypadamy dobrze, ale głównie dlatego, że wiele krajów europejskich odnotowało spadki. – To efekt pandemii i związanych z nią restrykcji. W Polsce szkoły były zamknięte długo. Co częściowo wyjaśnia, dlaczego spadki wyników w Polsce były relatywnie duże w porównaniu z innymi – mówi. – W pewnym stopniu spadek można tłumaczyć reformą edukacji. Ale zarówno pandemia, jak i reforma powinny przede wszystkim pogorszyć wyniki najsłabszych uczniów. Tymczasem widzimy, że pogorszyły się wyniki zarówno najsłabszych, jak i najlepszych.

Zdaniem ekspertów badanie jest też ważne z tego względu, że po raz pierwszy od lat możemy się przyjrzeć poziomowi umiejętności wynoszonych z różnych rodzajów szkół (ostatni raz badanie PISA było przeprowadzane w szkołach ponadpodstawowych w 2000 r., potem przeprowadzono dodatkowe w szkołach ponadgimnazjalnych w latach 2006 i 2009). – Widać wyraźnie, że przemyślenia wymaga kształcenie ogólne w szkołach branżowych I stopnia. Tam są skoncentrowani uczniowie z najniższymi wynikami. Około dwie trzecie z nich ma bardzo niski poziom umiejętności (poniżej wspomnianego drugiego poziomu). Często są to osoby z niższym statusem społeczno-ekonomicznym oraz uczniowie z obszarów wiejskich. Ta grupa wymaga dodatkowego wsparcia. Trzeba pod tym kątem przemyśleć podstawę programową. Nie można zakładać, że uczniowie mają opanowane treści ze szkoły podstawowej – ucina Michał Sitek. ©℗