Reklama
Nauczyciele sprzeciwiają się zamknięciu kształcenia w zawodzie technik farmaceutyczny. Protest w tej sprawie do posłów skierowało Medyczne Studium Zawodowe (MSZ) w Gorzowie Wielkopolskim.
Wskazuje, że poprzedni rząd PO–PSL zadecydował o tym, że od roku szkolnego 2018/2019 szkoły nie będą już prowadziły rekrutacji do klasy pierwszej na kierunku technik farmaceutyczny. Tak wynika z nowelizacji rozporządzenia ministra edukacji narodowej z 8 sierpnia 2014 r. w sprawie klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego (Dz.U. z 2014 r. poz. 1140).
Ówczesny resort argumentował taką decyzję zgłaszanymi przez uczelnie medyczne (wydziały farmaceutyczne), Naczelną Izbę Aptekarską oraz Polskie Towarzystwo Farmaceutyczne zastrzeżeniami związanymi z nieprawidłowym wykonywaniem zadań przez techników farmaceutycznych zatrudnionych w aptekach. Nie bez znaczenia było również to, że osoby z takim wykształceniem obecnie mają problemy ze znalezieniem pracy. Ponadto ministerstwo podkreślało, że szkoły wyższe kształcą farmaceutów, którzy mają szersze uprawnienia od techników farmacji.
Te zarzuty odpierają przedstawiciele szkół zawodowych. – W szkole policealnej nauczanie podstawowych przedmiotów – farmakologii i technologii postaci leków – trwa przez cały okres kształcenia, pełne dwa lata, czyli nawet dłużej niż na studiach – wskazuje w piśmie protestacyjnym MSZ. Studium liczy, że nowy rząd zmieni decyzję poprzedniego ministra.

Reklama
Protest popierają przedstawiciele innych szkół.
– Przecież kształcenie technik farmaceutyczny kończy się zewnętrznym egzaminem państwowym, który składa się z dwóch części: pisemnej i praktycznej – zaznacza Agnieszka Madej, dyrektor szkół TEB Edukacja we Wrocławiu. Wyjaśnia, że pierwsza organizowana jest jak matura pisemna, na auli, druga ma charakter ściśle zawodowy. – W jej trakcie uczniowie mierzą, odliczają, przygotowują określone leki – opisuje. Dopiero zdanie egzaminów pozwala na wykonywanie pracy w tym zawodzie. Ponadto pracują oni pod okiem farmaceutów. – Szkoły, które podjęły się kształcenia w tej profesji, musiały zainwestować w odpowiednie zaplecze dydaktyczne i laboratoryjne. To kosztowało wiele pieniędzy, a jedna decyzja powoduje, że wszystko może zostać zaprzepaszczone – zauważa Agnieszka Madej.
Protestujący uważają za nieuzasadnione, by zakończyć proces kształcenia w tym zawodzie, podczas gdy technicy farmaceutyczni pracują w ponad 20 krajach europejskich. Systemy edukacyjne niektórych państw (np. we Francji i na Ukrainie) dają technikom możliwość uzupełnienia wiedzy i podnoszenia kwalifikacji na studiach licencjackich. W Polsce takiej możliwości nie ma. Muszą oni zaczynać je od początku. – Warto byłoby wypracować po prostu spójną ścieżkę kształcenia – podsumowuje Agnieszka Madej.