U progu gimnazjum dzieci mają problemy z rozumieniem przenośni czy humoru w czytanych tekstach. A kiedy już same mają coś napisać, słabo idzie im też argumentowanie swojego stanowiska. Jeśli chodzi o matematykę – większość ma problem z dostrzeganiem zależności czy tworzeniem wieloetapowych strategii rozwiązania zadania. Uczniowie nie umieją też wybrać czynności, które po kolei doprowadzą je do rozwiązania problemów.
Piąta klasa nie na piątkę / Dziennik Gazeta Prawna
To główne wnioski płynące z przeprowadzonej przez Instytut Badań Edukacyjnych analizy. W maju dzieci, które w tym roku będą pisały sprawdzian szóstoklasisty, rozwiązywały przygotowane przez IBE klasówki z polskiego i matematyki. Testy miały pokazać, które umiejętności dzieci dobrze już opanowały, a nad jakimi nadal trzeba popracować. Klasówki były udostępniane szkołom, a przystąpienie do testu – nieobowiązkowe. Łącznie rozwiązało go ok. 150 tys. uczniów z ponad 5,7 tys. szkół (na 14 tys. wszystkich w Polsce).
Reklama
Po analizie wyników okazało się, że problemy dzieci są takie same, jak te, które IBE diagnozowało w podobnym badaniu już rok temu.

Reklama
Do poprawki u piątoklasistów jest przede wszystkim wiedza z geometrii. Ponad 40 proc. poległo na – banalnym zdaniem ekspertów – zadaniu, w którym przedstawiony był trapez złożony z trzech trójkątów równobocznych o polu 10 cm kw. Zadanie polegało na tym, by podać pole tego trapezu. Aby to obliczyć, wystarczyło pomnożyć 3x10. Zamiast tego część dzieci gorączkowo szukała wzoru na pole trapezu. Co dziesiąty uczeń zrezygnował z rozwiązania tego zadania. – Widać wyraźnie, że dzieci nie manipulują figurami, nie bawią się w tangramy (układanki z figur geometrycznych – red.). Gdyby nauczyciele robili z nimi ćwiczenia, które polegają na przekładaniu fragmentów figury, dzieci wiedziałyby, że pole nie zmienia się przy przesuwaniu jej kawałków. Tylko połowa uczniów zdaje sobie sprawę z tego, że tak jest – mówi dr Agnieszka Sułkowska, która przygotowywała badania. Dodaje, że w innym zadaniu okazało się, że 40 proc. nie rozumie pojęcia pola figury – jedynie stosuje mechanicznie wykute wcześniej wzory.
Duża grupa uczniów badanych przez IBE ma poważne problemy nawet z podstawowymi umiejętnościami. Choć mniej więcej co siódmy piątoklasista bardzo dobrze radzi sobie z rachunkami, również co siódmy nie radzi sobie z nimi w ogóle lub ma w tym obszarze bardzo poważne braki. Jak zauważają autorzy badań, ci uczniowie nie rozumieją na przykład, jakiego rzędu wielkością jest ułamek dziesiętny – widzą tylko dwie liczby przedzielone kreską albo kilka cyfr z przecinkiem, nie kojarząc nawet, czy jest to liczba większa, czy mniejsza niż jeden. To z nimi do testu szóstoklasisty należałoby wykonać największą pracę.
Analizy instytutu pokazały, że początki problemów ze sprawnością rachunkową mają już dzieci w trzeciej klasie szkoły podstawowej – te same mechanizmy zaobserwowano w badaniu kompetencji dzieci w tym wieku. Kłopoty później narastają. Choć nauczyciele w klasach IV–VI mogliby nadrobić z uczniami zaległości, w skali kraju tak się jednak nie dzieje.
Podobne problemy co roku wychodzą na sprawdzianie szóstoklasisty. Od roku szkolnego 2017/2018 ten jednak ma być zniesiony. Rząd już pracuje nad projektem nowelizacji ustawy likwidującej egzamin. Choć pomysł spotkał się z entuzjazmem wśród nauczycieli, badacze podchodzą do niego z rezerwą. Powód: to na razie jedyny obejmujący wszystkie dzieci sprawdzian, który pozwala porównywać wyniki między szkołami. Minister edukacji postuluje, by zastąpić go badaniami. Ale konkretów jeszcze nie ma.
Kłopoty sprawiają też zadania z języka polskiego. Kiedy trzeba wypisać coś z tekstu czy odpowiedzieć na pytania dotyczące ogólnej interpretacji materiału, większość piątoklasistów odpowiada poprawnie. Gorzej było tam, gdzie trzeba było poradzić sobie z metaforą czy analizą języka. Przykład? Piątoklasistom dano do przeczytania tekst pod tytułem „Jej Wysokość Mysz Leśna”. Aż 68 proc. zinterpretowało, że tytuł informuje o rozmiarach myszy. Podobnie jak w matematyce podstawową trudność dla uczniów stanowią zadania wymagające posłużenia się umiejętnościami złożonymi. Czyli tam, gdzie do rozwiązania potrzeba więcej niż jednego kroku.
Zdaniem ekspertów trzeba pracować z nauczycielami, by ci podchodzili do swojej pracy mniej schematycznie i dawali uczniom ciekawsze i bardziej rozwijające zadania. Zarówno na polskim, jak i matematyce. W raporcie z badania do każdej umiejętności IBE przygotował wiele pomysłów na to, jak ćwiczyć z uczniami. – Nauczyciele poloniści rzadko wykorzystują wiedzę o języku do poszukiwania głębszych sensów zawartych w tekście, niezbyt chętnie pozwalają uczniom na samodzielne poszukiwanie znaczeń – uważa dr hab. Krzysztof Biedrzycki z pracowni języka polskiego IBE.
Badanie kompetencji piątoklasistów pokazało również, że nauczyciele nie wykorzystują umiejętności, które uczniowie już mają. Większość dzieci w tym wieku bardzo dobrze radzi sobie ze sporządzeniem notatki z przeczytanego tekstu. Tymczasem z innych analiz wynika, że zarówno w gimnazjum, jak w liceum dyktowanie notatki do zeszytu jest jedną z najczęściej stosowanych przez nauczycieli form pracy na lekcji. – Często argumentują, że uczniowie nie potrafią samodzielnie skonstruować takiej notatki – podkreśla Biedrzycki.