Reklama
– Połowa z ośmiu skontrolowanych instytutów badawczych nie miała w latach 2010–2013 żadnego wdrożenia, a zatem w ograniczonym stopniu wykorzystywała swój potencjał – tłumaczy Dominika Tarczyńska z NIK.
Jednak na tle innych polskich jednostek naukowych instytuty badawcze charakteryzują się największą efektywnością we wdrażaniu patentów. Dla porównania praktyczne zastosowanie znalazło 14 proc. patentów uzyskanych przez instytuty naukowe Polskiej Akademii Nauk oraz 4 proc. przez szkoły wyższe. Tymczasem w krajach o wysokim stopniu rozwoju za nieefektywne uważa się mniejsze niż 50-proc. wykorzystanie uzyskanych patentów. NIK zwraca również uwagę, że tylko 5 proc. zdobytych patentów w skontrolowanych instytutach było zagranicznych, które są szczególnie ważne dla gospodarki.
Izba pod lupę wzięła także zatrudnienie w instytutach. W kontrolowanych jednostkach pracowało prawie 2,2 tys. osób, w tym realizacją badań zajmowało się 56 do 88 proc. zatrudnionych.
– W połowie tych instytutów izba stwierdziła możliwość wystąpienia luki kadrowej lub pokoleniowej, która stwarza poważne ryzyko dla kontynuacji prowadzonych badań naukowych i prac rozwojowych – alarmuje NIK.
Ponadto zatrudnieni adiunkci byli już w takim wieku, że powinni mieć przynajmniej stopnie doktorów habilitowanych. Natomiast średnia wieku profesorów zbliżona była do wieku emerytalnego. W pięciu z ośmiu skontrolowanych instytutów stwierdzono nieprawidłowości w zarządzaniu kadrami. Przykładowo nie przeprowadzano w terminach określonych przepisami oceny okresowej pracowników, stanowiska kierownicze w instytutach badawczych zajmowały osoby bez właściwych kwalifikacji, a dyrektorzy podejmowali dodatkowe zatrudnienie bez wymaganej zgody. Ponadto nie dokumentowano wyrażanych zgód na podejmowanie dodatkowego zatrudnienia przez pracowników, a także nie zawierano z nimi umów o zakazie konkurencji.