Czy niż demograficzny pogrąży uczelnie? Czy mają szanse wyjść z tej walki z tarczą? Czy placówki w mniejszych miejscowościach albo prywatne przetrwają? Co zrobi rząd, aby im pomóc? Czy dopłacać do czesnego studentom szkół niepublicznych? Czego zabrakło w reformach szkolnictwa wyższego? Czy aby uzdrowić sytuację, potrzebny jest przewrót kopernikański – na takie pytania odpowiadali uczestnicy debaty DGP.
Jakie wyzwania stoją przed szkolnictwem wyższym?
Prof. Marek Ratajczak
Jednym z wyzwań dla szkolnictwa wyższego jest demografia. Malejąca liczba kandydatów na studia przyczynia się do narastania podziału uczelni w Polsce. Mimo problemów demograficznych, część publicznych szkół wyższych radzi sobie całkiem dobrze z rekrutacją na studia – zwłaszcza jeżeli chodzi o kierunki stacjonarne. Są jednak placówki, które mają już wyraźny problem z naborem na studia. Uczelnie z dużych ośrodków akademickich, a zarazem silnych centrów gospodarczych, nie mają na ogół takich kłopotów. Natomiast część uczelni z mniejszych ośrodków odczuwa ten problem znacznie bardziej. Sądzę, że nadszedł czas, aby wyraźnie powiedzieć, że proces różnicowania się szkół wyższych w Polsce jest nieuchronny. Z jednej strony będziemy mieć niewielką grupę uczelni badawczych, w których dydaktyka będzie pochodną i uzupełnieniem bardzo istotnej aktywności naukowej, z drugiej strony będziemy mieć szkoły wyższe realizujące przede wszystkim funkcję dydaktyczną. Trzeba przy tym zadbać, aby uczelni dydaktycznych nie kojarzyć z drugą ligą szkół wyższych, tylko postrzegać je jako równie istotny, acz realizujący trochę inne funkcje składnik polskiej przestrzeni akademickiej. Do nowego podziału trzeba będzie dostosować mechanizmy finansowe. W sferze finansowania uczelni będziemy musieli m.in. odpowiedzieć na pytanie: czy możliwe będzie utrzymanie wspólnego algorytmu podziału środków dla z jednej strony takich placówek jak Uniwersytet Jagielloński, a z drugiej np. dla sportowych. Pod wieloma względami są one całkowicie różne i nie chodzi o to, że jedna jest lepsza, a druga gorsza. Są po prostu zasadniczo inne, skupiają się na innych priorytetach. I do tego trzeba będzie dopasować system ich dotowania.
Świat akademicki z ministrem szkolnictwa wyższego na czele będzie musiał także wrócić do dyskusji o konsolidacji uczelni. Wszyscy wiemy – czy nam się to podoba, czy nie – że duży często jednak może więcej. Nie oznacza to, że nie ma miejsca na małe specjalistyczne szkoły wyższe. Jednak biorąc pod uwagę liczbę uczelni w Polsce, pożądane byłoby wzmocnienie procesów konsolidacji. Tymczasem mimo niżu demograficznego ciągle pojawiają się wnioski o utworzenie kolejnych placówek.