Nasze dzieci to największe pierdoły na świecie? Hodujemy zombi, które nie wiedzą kim są

autor: Rafał Drzewiecki06.09.2015, 09:00; Aktualizacja: 25.07.2019, 16:28
Wzrost postaw roszczeniowych idzie w parze z wyuczoną bezradnością

Wzrost postaw roszczeniowych idzie w parze z wyuczoną bezradnością

Hodujemy zombi, które nie wiedzą, kim są i dokąd zmierzają. Żyją w tyranii optymizmu, przekonane, że mogą wszystko, że mają równe szanse, że wystarczy chcieć, by mieć. A nie potrafią poradzić sobie nawet z komarem, a co dopiero z krytyką czy wzięciem odpowiedzialności za innych

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (406)

  • JAWA(2016-02-21 22:55) Zgłoś naruszenie 596221

    w dawnych dobrych PRLowskich czasach fajnie było bo - dzieci jeździły bez kasków a jak rozwalały sobie głowy to nauczało je zaradności - bicie za błędy ortograficzne dziecka z dysORTOgrafią wychodziło mu na zdrowie (dysgrafia jest wtedy, gdy brzydko piszemy), no super. Trochę jak bicie głuchego dziecka, żeby lepiej słyszało. Ale autor wie lepiej - "wcinali jagody bez strachu, że chory lis je obsikał" owoce z moczem - smacznego! - kąpiel była na dzikiej plaży, bez ratownika (super!) - "spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów" znaczy za PRL nie było bakterii... - na obozach harcerskich były polowe latryny. Robienie do dołu kilkudziesięciu osób w jednym miejscu na łonie natury jest przecież bardziej higieniczne. - i inne takie frajdy Jaki jest związek między pobytem na łonie natury (w możliwie prymitywnych warunkach, bez wody, elektryczności itp "sanepid chciał zamknąć obóz harcerski koło Ustki, bo nie było tam elektryczności") a umiejętnością naprawienia kontaktu czy kabla? Zagadka. Może jeszcze najlepiej naprawiać pod napięciem, jak delikwenta trząchnie to wyjdzie mu to na zdrowie. "Chłopak rozwija się w kobiecej sferze, gdzie dba się o paznokcie i ciało. On przejmuje te wzorce. Pomyliliśmy rozwój z absurdem, odeszliśmy od praw natury, gdzie każda płeć ma swoje uwarunkowane biologicznie i kulturowo miejsce." Oczywiście. Bo mężczyzna to nieumyty brutal. Z pazurami po kilka centymetrów.

    Pokaż odpowiedzi (12)Odpowiedz
  • acp(2016-02-05 10:41) Zgłoś naruszenie 56637

    Zanim przejdzie się do krytyki kogokolwiek należy pamiętać, że to te dzieci które same wycinały polanę pod obozowisko siekierami, wychowały pokolenia o którym mówi tekst. Jak widać, to że można było jeździć na rowerze bez kasku i innych ochraniaczy nie uczy ani dobrego wychowania, ani zdroworozsądkowego myślenia ani tego, że do samochodu nie wsiada się po alkoholu i że w ten sposób można kogoś zabić... Jak widać tamte metody wychowawcze zawiodły skoro doprowadziły do aktualnej sytuacji ergo nie były wcale lepsze od tych obecnych. Dużym błędem jest sprowadzenie kultury polskiej, brytyjskiej i amerykańskiej do jednego mianownika. Z powodów ekonomicznych i geopolitycznych te społeczeństwa rozwijały się zupełnie inaczej. Np w USA postawiono dawno temu na wąską specjalizację, co w określonych dziedzinach przyniosło określone efekty, ale pociągnęło za sobą dodatkowe konsekwencje.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • nie wiem jak się tu znalazłam(2016-01-07 22:27) Zgłoś naruszenie 51678

    Po prostu szkoda słów... Mieszanina różnych tematów, różnych argumentów, różnych stereotypów i wszystko to totalnie nie układające się w jedną, logiczną całość. Poza wyrażaniem właśnej frustracji, obrażaniem i degradowaniem różnych grup osób, nie wydaje się, żeby autor w ogóle widział jakieś wyjście z sytuacji. Wygląda na to, że jedynym wyjściem jest cofnąć się w czasie i rozwoju. Na nasze nieszczęście, w tych niepewnych czasach w Polsce, może mamy nawet na to szansę.... Życzę powodzenia w dzisiejszych czasach, gdzie trzeba być adaptatywnym na rynku pracy i mieć masę różnych nowych umiejętności, z umiejętnością zapalenia żarówki z baterii, albo rozpoznaniem grzyba w lesie. Pytanie retoryczne do przemyślenia: Na ile wszystko to jest winą rodziców, którzy chcą najlepiej, ledwo wiążą koniec z końcem, a na ile winne są nasze czasy, gdzie wszytsko jest elektroniczne, a jak się zepsuje miesiąc po gwarancji to nie ma sensu naprawiać, bo taniej jest kupić nowe? Totalny szok co do ilości osób zgadzających się z tym wszystkim. Ludzie, pomyślcie trochę zanim za kimś idziecie w ogień.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • ja(2015-09-11 14:20) Zgłoś naruszenie 509499

    Tak debilnego tytułu artykułu, obrażającego uczucia wielu osób, w tej szanowanej przeze mnie gazecie jeszcze nie widziałam...Wszytko po to, by przyciągną uwagę...Ciekawe czy autor ma dzieci???

    Pokaż odpowiedzi (10)Odpowiedz
  • Fundacja Crossroads Poznań(2016-02-05 14:49) Zgłoś naruszenie 50154

    Brak mi słów!!! LUDZIE!!! Pytam a kto te dzieci wychowuje i jak wychowuje????? Krytyka jakiegokolwiek dziecka, to nie mniej, nie więcej krytyka samych siebie - RODZICÓW i każdego kto ma wpływ na to jak dzieci zostana ukształtowane !!! Nie czytałem jeszcze artykułu, ale juz sam tytuł wywołuje we mnie ...........!!! Dlatego z ciekawości przeczytałem artykuł, bo byłemciekaw skąd wziął się tak poj... tytuł. Przepraszam za wyrażenie. Ale od dawna mam do czynienia z dziećmi i młodzieżą zagrożona wykluczeniem społecznym i wiem, gdzie leży problem, i kto ponosi odpowiedzialność za taki a nie inny stan rzeczy. Mówienie lub pisanie,że dzieci to pierdoły, zombi ..... to zwykłe chamstwo w stosunku do dzieci. Raz jeszcze zapytam kto dzieci wychowuje i jak???

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • nika(2015-09-09 12:09) Zgłoś naruszenie 496348

    Nie będę opowiadać się za żadną ze stron tej dyskusji. Przytoczę natomiast kilka obserwacji z najbliższego otoczenia i pozostawię Wam ich ocenę:
    1. Studentka, lat 20 – nie zauważyła, że na stronie uczelni pojawiło się ogłoszenie o terminie egzaminu, w związku z czym nie stawiła się na ten termin. Prosi matkę o pomoc, aby ta pojechała do profesora i wyjaśniła sytuację, bo „ona się wstydzi”. Matka jedzie.
    2. Licealistka, lat 17 – całe dnie przyklejona do smartfona. Nie rozmawia podczas wspólnego obiadu, rozmowa ogranicza się do następujących odpowiedzi: mmmm, aaaa, co?
    3. Licealista lat 17 – matka po powrocie z pracy, praniu, sprzątaniu, gotowaniu podaje obiad. Panicz nie je, bo nie lubi – bierze pieniądze na Maca. Nawet jeśli zje, nie odniesie talerza do kuchni, nie mówiąc już o jego zmyciu.
    4. Żadna z powyżej wymienionych osób: nie wie, jak się włącza pralkę, gdzie kupuje się mięso na kotlety, ile kosztuje mleko, jak wystąpić do urzędu o wydanie dowodu osobistego itp.
    5. W autobusie ustępuję miejsca matce z 3-latkiem. Matka sadza królewicza na siedzeniu, sama nadal stoi z siatami do podłogi. Nagminnie dorodna młodzież siedzi w autobusie ze słuchawkami w uszach i nie chce zauważyć np. stojącej kobiety w ciąży.
    6. W kościele podczas nabożeństwa – dziecko , lat ok. 4-5, jest hałaśliwe, biega, krzyczy, zaczepia inne dzieci, wchodzi na ołtarz. Mamusia rozanielona wodzi wzrokiem za dzieciakiem i zupełnie nie widzi niestosowności tego zachowania.
    7. W pracy – stażysta tuż po studiach, lat 23, stwierdza, że za mniej niż 4 tys na rękę nie opłaca się pracować. Zlecam więc napisanie prostego pisma, daję wzór, chodzi tylko o podstawienie analogicznych danych. W odpowiedzi widzę przestrach w oczach. Praca trwa 4 dni robocze. Zdziwienie, że nie było pochwały.
    8. Na pytanie kandydata do pracy – jaką książkę Pan ostatnio przeczytał, słyszę: yyyyy?
    To tylko nieliczne przykłady. Nie twierdzę, że wszystkie dzieci i młodzież są tacy, ale niestety jest ich coraz więcej. Nadopiekuńczość rodziców sprawia, że w wieku dorastania nie muszą mierzyć się z żadnymi trudnościami, ponieważ otrzymują gotowe rozwiązania do rodziców. W dorosłym życiu wybierają drogę ucieczki lub bierności : nie mam pracy, bo państwo mi nie daje; rozwodzę się, bo ona/on jest beznadziejny; zamieszkam u mamy, bo tak mi dobrze. Generalnie „należymisię”. Myślę, że o to właśnie chodziło Autorowi , kiedy pisał o rąbaniu drzewa, rozstawianiu namiotów i upadkach z roweru: jeśli chcesz coś mieć lub czegoś się nauczyć, najpierw sam spróbuj, wysil się. W dorosłym życiu nikt nie będzie spełniał zachcianek rozpieszczonej przez rodziców „pierdoły”.

    Pokaż odpowiedzi (13)Odpowiedz
  • pozdrawiam normalnych Polaków(2015-09-12 09:45) Zgłoś naruszenie 495243

    kupuję Gazetę od kilkudziesięciu lat nie stale ale bardzo często ale takiego debilizmu jeszcze nie przeczytałem, moje wnuki nie chcą wojny, nie będą szkolone na obozach, ale za to bardzo dobrze się uczą i studiują to sprawia im radość. Jeśli Polska nie potrzebuje takich ludzi a tylko mięso armatnie to tej gazecie gratuluję, dorobiliśmy się w Polsce jakiegoś majątku ale jak debilizm wojny będzie się rozszerzał to trzeba coś zrobić. Norwid kiedyś pisał "Polacy nie walczcie szabelką a umysłem"

    Pokaż odpowiedzi (9)Odpowiedz
  • Pedagożka(2016-02-28 12:13) Zgłoś naruszenie 48324

    Właściwie do wszystkich badań cytowanych w tym artykule można przedstawić kontr spostrzeżenia. Namawiam autora do unikania zbytniej generalizacji, bo niestety popadł w manierę "ta dzisiejsza młodzież". Z faktu, że ktoś spadnie z konia w kasku nie wynika, że nie poczuje bólu - za to leczenie urazu może być szybsze i tańsze. Przedstawiona logika charakteryzuje ludzi sukcesu - "za moich czasów nie było dysleksji i jakoś sobie radziliśmy". Sto lat wcześniej "nie było" wielu innych dysfunkcji i schorzeń. Nie pojawiły się nagle, tylko nauczyliśmy się je diagnozować i leczyć. I super, bo współczesna technologia może dyslektykom pomóc. Dawniej to oni byli "nie w zgodzie ze sobą" bo mimo kompetencji intelektualnych często zatrzymywali się w edukacji formalnej. Spokojnie, dzisiejszy świat jest inny, dzieciaki inne - inne nie znaczy od razu gorsze.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • Maciej(2016-02-05 09:30) Zgłoś naruszenie 47549

    Panie Rafale, jak pisze pan "hodujemy..." to pisze pan o sobie i o kim jeszcze? Trochę to ważne dla zrozumienia sytuacji młodych ludzi, czy poza Panem Polskie dzieci wychowują amerykańscy psychologowie i sfrustrowani harcerze? W pana tekście padają pojawiają się opisy zjawisk groźnych dla naszych dzieci w takim samym stopniu jak polio albo DDT. Postawa podziału na zdolnych, świadomych siebie wychowanych w latach 80-tych i bezmyślnych i niedojrzałych wychowywanych dziś. Ten podział paraliżuje wychowanie, bo jeśli nie zobaczymy młodych ludźmi takimi jakimi są to spokojnie możemy zamknąć się ze swoją racją i warczeć z okna, żeby nie grać na komórkach pod śmietnikiem. Traktowanie wychowania po macoszemu przez wypowiadanie się o nim w tak płytki sposób buduje bezradność wychowawczą - "kiedyś było lepiej a teraz to już nie wiem". Poza tym odwoływanie się do koncepcji wychowania bezstresowego jest tak trafne jak pokazywanie mechaniki wypadków lotniczych za pomocą puszek po piwie. Martwię się, że sprzymierzamy się przeciwko młodym ludziom pod takimi tekstami.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Reprezentant straconego pokolenia nieudaczników.(2015-09-07 14:00) Zgłoś naruszenie 47342

    Trochę brak mi słów...

    Z jednej strony, wychowywanie w sposób "pod kloszem", na pewno niesie za sobą jakieś konsekwencje, być może niepozytywne. Z drugiej natomiast strony mam wrażenie, że autor artykułu powyrywał z kontekstu wypowiedzi różnych ekspertów, sklejając z nich argumentację jakoby bicie linijką po palcach i zbieranie grzybów w lesie było najlepszym sposobem na stworzenie dorosłej i samodzielnej osoby. Otóż jak można się z tym w ogóle zgodzić?

    Jak sam autor słusznie zauważył - dzieci przejmują wzorce od rodziców.

    Jeśli rodzic bije za nieposłuszeństwo, to oznacza, że ten rodzic, wzór postępowania i mądrości, nie potrafi rozwiązać problemu nieposłuszeństwa inaczej niż bijąc. Czego uczy dziecka? Rozwiązywania problemów za pomocą agresji, braku jasnych i przejrzystych zasad, braku umiejętności stawiania granic i asertywności, a wręcz uległości.

    Jeśli rodzic sam nie jest w stanie przyznać się do błędu, wywijając się i mówiąc, że rodzic ma zawsze racje, czego uczy dziecka? Nieumiejętności przyjęcia porażki, braku samokrytyki i braku autorefleksji.

    Jeśli rodzic odbiera możliwość dziecku dokonywania swoich wyborów (właściwych na swój wiek) i nie szanuje ich, czego uczy dziecka? Właśnie bezradności, nieumiejętności decydowania o sobie i braku szacunku do wyborów i poglądów innych ludzi, w tym samych rodziców.

    Jeśli ktoś jest odpowiedzialny za to pokolenie, to tylko rodzice. Czy wcześniej było lepiej? Nie wiem. Ale patrząc po swoich rodzicach i wielu rodzicach innych ludzi (jako dorosła osoba), niestety nie widzę dorosłych jednostek. Widzę zagubionych "starych malutkich", którzy nie radzą sobie sami ze sobą, nie potrafią się komunikować, nie akceptują cudzych poglądów, nie potrafią przyznać się do błędów, nie są refleksyjni na temat własnego życia, własnych wyborów i decyzji i wypierają się konsekwencji własnych działań.

    Pokaż odpowiedzi (5)Odpowiedz
  • JAWA(2016-02-22 13:43) Zgłoś naruszenie 46619

    Cytat z artykułu "Rafał Drzewiecki – Oszust z Dziennika Gazety Prawnej" znalezionego w sieci " Nieufność to narodowa wada genetyczna Polaków. Postawił taką tezę i za wszelką cenę usiłuje jej dowieść. Wyszukuje badań, których wyniki by to potwierdzały i przeprowadza wywiady z naukowcami, z których na siłę wyciąga potwierdzenie swojej teorii. Świetną ilustracją fałszywego zamysłu autora jest akapit pt. Sprzedawca chce zawsze oszukać klienta. Pan Drzewiecki próbuje to udowodnić podając dane z badania firmy Millward-Brown: „Co piąty ankietowany sprzedawca jest przekonany o nieopłacalności pełnej uczciwości wobec klienta”. Czyli dla niego co piąty = wszyscy! Dalej: „Dla 42% sprzedawców ważniejsza jest sprzedaż niż etyczne zachowanie”. To prawdopodobnie znaczy, że dla 58% sprzedawców ważniejsze jest etyczne zachowanie. Tak? To znaczy, że 42%, czyli mniejszość, dla Rafała Drzewieckiego = wszyscy! A 58% = nikt."

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • abba (2016-02-28 13:49) Zgłoś naruszenie 45836

    Czytam to i zachodzę w głowę - śmiać się czy płakać. "często chłopca wychowuje samotna matka wspierana przez babcię lub nianię, a wychowawca w szkole to też najczęściej kobieta. Chłopak rozwija się w kobiecej sferze, gdzie dba się o paznokcie i ciało. On przejmuje te wzorce." A dlaczego miałby je przejąć? I co. chłopcy robią sobie manicure? "Doszło do tego, że w Szwecji na chłopcach wymusza się zabawę lalkami, by ich rozwój nie był zdefiniowany płcią" zmuszanie do zabawy? albo zabawa albo zmuszanie... i co ma to do "naszych dzieci"? Poza tym, o ile wiem, to w Szwecji lansowane są "zabawki neutralne płciowo" czyli nie lalki. A skoro "każda płeć ma swoje uwarunkowanie biologicznie" to nic to nie zmienia. "zamiast plecaków mają walizki na kółkach, repelenty i kremy do opalania" no tak, lepiej nie mieć kremów i nabawić się raka skóry. Super. Repelenty też wywal, niech cię komary pogryzą i czymś zarażą, bez tego nie zostaniesz prawdziwym mężczyzną. "wcinali jagody bez strachu, że chory lis je obsikał" a co się przejmować chorymi lisami, brawo. "skakali do wody z wysokiego brzegu aż miło" komu miło? "za błędy ortograficzne ojciec go po kilku ostrzeżeniach w końcu sprał" coraz lepiej. A "dziury w ziemi"... bardzo higienicznie...

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Perun(2016-01-18 03:16) Zgłoś naruszenie 44025

    Nostalgia przemawia za tym artykułem, nic więcej. Tak samo zresztą, jak komentarze starszego pokolenia, co to aż ich zęby bolą, że sami byli wychowywaniu surowo, zimno i poprzez bicie, a teraz o dzieci trzeba się troszczyć, zadbać i trochę więcej namęczyć, a nie po robotniczo-chłopskim dniu ciężkiej pracy umoczyć mordę w piwie i potem robić awantury, piorąc na kwaśne jabłko żonę, konkubinę czy dzieci. Oczywiście, nie jestem za tym, żeby dzieciaki głaskać na każdym kroku, ale rozmawiać, dużo rozmawiać, a nie bić! Argumenty, że "do kogoś dotrze rozmowa, a do kogoś już tylko pas" są z dupy - do każdego dotrze rozmowa, tylko trzeba umieć rozmawiać. Niestety, sztuka rozmowy oraz empatia są w naszym społeczeństwie jeszcze słabo rozwinięte. Ale spokojnie, PRL-owskie p

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • dorotka(2015-10-18 23:01) Zgłoś naruszenie 43838

    Dlaczego w tym artykule tyle niepolskich slow? Moze od tego powinnismy zaczac? Powyrzucac z wspolczesnego jezyka polskiego niepolskie wyrazy? Skauting to nic innego jak harcerstwo, itp., itd.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • Aga(2016-02-29 19:51) Zgłoś naruszenie 4367

    Byłam awangardą ;-) zwis odpadał w przedbiegach, skoki w dal - fatalnie, bieganie jeszcze gorzej. Moje dziecko biega, skacze, gra w tenisa, gra w piłkę nożną, pływa - u nas proporcje wyszły idealnie odwrotne.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Accattone(2016-01-07 22:58) Zgłoś naruszenie 41713

    W średniowieczu to było ci życie! Nikt nie przejmował się zarazkami, brakiem higieny, wystarczyło prze Wielkąnocą umyć się w rzece. Z siedmiorga rodzeństwa przeżywał jeden, ale nikt nad tym szczególnie nie rozpaczał. Za to z tego jednego wyrastał prawdziwy chłop, a nie jakaś ciotka w rurkach, który mógł jednym toporem zarąbać pół wioski wroga.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • antonina(2016-03-05 09:04) Zgłoś naruszenie 40814

    Obozy, harcerstwo..... jak komuś sie to podoba to pojedzie.Świat się zmienił. Nasi rodzice w czasach harcerstwa i obozów nie mieli innych możliwości. Byli też opiekuńczy, czasem nadopiekuńczy. Czy będziesz fajtłapą, nieudacznikiem, czy człowiekiem płynącym na fali zależy od Ciebie.

    Odpowiedz
  • natalia(2015-09-07 17:46) Zgłoś naruszenie 39960

    Ludzie krytykujący nowe pokolenie zapomnieli kto je wychował.

    Pokaż odpowiedzi (9)Odpowiedz
  • Kasia(2016-01-08 22:28) Zgłoś naruszenie 37619

    Zdziebko przesadzony jest ten tekst. Mam 33 lata i wielu moich kolegów - rówieśników nie potrafi sprawnie rozpalić ognia z byle gałązek czy naprawić różnych rzeczy w domu pomimo, że urodzili się w latach 80-tych. Ale czy rzeczywiście tak potrzebne w życiu jest rozpoznawanie grzybów w lesie? Mam wrażenie, że ktoś kto pisał ten tekst nie może się odnaleźć w dzisiejszych czasach. Co z tego, że przyszły dorosły nie znajdzie na łące bakteriobójczego zioła jak zdobędzie wiele umiejętności, których brakuje nam. Kiedyś nie było zakazów? było ich mnóstwo. Jesteśmy pokoleniem pt."nie wychylaj się". Nakolanniki? i kaski na konia? ktoś mógł sobie pozwolić kiedyś na naukę jazdy konnej? Wielu możliwości nie było, więc były też inne zasady dot. bezpieczeństwa. Było o np. wiele mniej samochodów. Niech się nie martwi autor tekstu, dzieci odczują ból nieraz, sparzą się, złamią nogę i pomimo tych nieszczęsnych ochraniaczy. (Przed chwila była mnie dwójka dzieci. Trzy razy był ryk po przewrotce na progu.) Nie mam dzieci, ale mam z nimi spory kontakt. Niektóre zaskakują mnie wytrwałością, siłą i sprytem. Mam wrażenie, że ten artykuł pisany jest bardzo z boku. Ocenia powierzchownie i wybiórczo.

    Odpowiedz
  • Bartłomiej Piela(2015-09-08 23:56) Zgłoś naruszenie 31343

    Stek bzdur i pseudonaukowa propaganda, błędna logika i fakty mieszane z fikcją. Nie czytuję gazety prawnej, a po zapoznaniu się z treścią tego artykułu wiem, że na pewno nie zacznę. Mógłbym się doczepić do wielu rzeczy i kwestii tutaj poruszonych, ale musiałbym stworzyć cały kontrartykuł. Dlatego może ograniczę się tylko do jednej sprawy, która pierwsza mi się nasuwa - skąd pomysł że umiejętność rąbania drzewa i rozkładania namiotu w lesie może świadczyć o tym jak dzieci poradzą sobie w życiu?? Czy to rzutuje w jakikolwiek sposób na ich inteligencje czy możliwości rozwoju? Nasze społeczeństwo jest tak rozbudowane, że wystarczy odrobina oleju w głowie i każdy znajdzie swoją niszę. Niech Pan z łaski swojej przedstawi mi badania które pokażą gdzie w życiu znajdują się teraz Ci wspominani byli harcerze? Bo ja osobiście jestem przekonany że jeśli nie polują właśnie na jelenia, to z pewnością siedzą przed telewizorem żłopiąc piwo. Pięknej doczekali się przyszłości.

    Pozdrawiam!

    Pokaż odpowiedzi (5)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane