Nauczycielka była zatrudniona w szkole podstawowej od września 1988 r. na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony na stanowisku nauczania początkowego i wychowania przedszkolnego. Następnie uzyskała najwyższy stopnień nauczyciela. Od marca 2013 r. przebywała na zwolnieniu chorobowym. Dyrektor placówki pod koniec maja 2013 r. wypowiedział jej umowę z zachowaniem trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia. W uzasadnieniu wskazał jako podstawę art. 20 ust. 1 pkt 2 ustawy z 26 stycznia 1982 r. – Karta Nauczyciela (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 191 ze zm.)

Tłumaczył, że zlikwidowana została I klasa i dodatkowe godziny w zerówce. Zmniejszono też liczbę zajęć technicznych, plastycznych i muzycznych w klasach II i III. Takie działania, jak podkreślił dyrektor, podyktowane były zbyt małą liczbą uczniów. Dla porównania w roku szkolnym 2012/2013 była to szkoła czterooddziałowa, tj. posiadającą po jednym oddziale 0, I, II i III. Z kolei od 1 września 2013 r. stała się placówką trzyoddziałową, w której nauczanie odbywało się tylko w klasach 0, II i III. Ponadto zajęcia w nich częściowo miały być łączone, co spowodowałoby zmniejszenie ich liczby o 20 godzin.

Nauczycielka odebrała wypowiedzenie na poczcie dopiero 3 czerwca 2013 r. Powód? W okresie od 20 maja do 3 czerwca 2013 r. przebywała z mężem u swoich teściów. Kobieta odwołała się od decyzji do sądu I instancji. Ten przywrócił ją do pracy. Orzekł, że wypowiedzenie umowy naruszało art. 20 ust. 3 Karty Nauczyciela.

Zgodnie z tym przepisem rozwiązanie stosunku pracy z powodu zmian organizacyjnych i likwidacji oddziałów powinno nastąpić trzy miesiące przed zakończeniem starego roku szkolnego (kończy się 31 sierpnia – red.). Tymczasem nauczycielka nie miała realnej możliwości zapoznania się z wypowiedzeniem wcześniej niż 3 czerwca 2013 r., kiedy wróciła od teściów i odebrała kierowaną do niej korespondencję. W tej sytuacji upływ trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia nie pokrywał się z końcem roku szkolnego, a zatem dyrektor dopuścił się naruszenia prawa.

Szef placówki odwołał się do sądu II instancji, który zmienił zaskarżony wyrok – oddalił żądanie przywrócenia do pracy, ale nakazał wypłacić nauczycielce odszkodowania za niezgodne z prawem zwolnienie.

Sąd stwierdził, że zwolniona zdawała sobie sprawę z niżu demograficznego wymuszającego zamykanie oddziałów w szkołach. Tym niemniej nie miała obowiązku wyczekiwania w domu na wypowiedzenie jej przez pracodawcę stosunku pracy. Co więcej, nie musiała powstrzymywać się przed wyjazdami z miejsca zamieszkania, chyba że byłoby to niezgodne z celem udzielonego jej zwolnienia lekarskiego. Sąd podkreślił, że dyrektor nie wykazał, aby nauczycielka wskutek wyjazdu do rodziny męża wykorzystywała zwolnienie niezgodnie z zaleceniami lekarskimi.

Pełnomocnik zwolnionej wniósł skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Domagał się przywrócenia swojej klientki do pracy. SN orzekł, że sąd II instancji nie powinien zasądzać odszkodowania, bo przecież nie sprawdził, czy rzeczywiście nie było możliwości przywrócenia zwolnionej do pracy.

SN uchylił zaskarżony wyroki i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Ważne

Sąd może przyznać nauczycielowi odszkodowanie za bezprawne wypowiedzenie umowy o pracę tylko wówczas, gdy szkoła nie może go ponownie zatrudnić. Przy czym musi zostać to udowodnione

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Najwyższego z 4 lutego 2015 r., sygn. akt III PK 81/14. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia