Resort nauki chce zablokować turystykę habilitacyjną.
Habilitacja nawet w kilka miesięcy za ok. 6 tys. zł, stopień dr hab. dla naukowców odrzuconych w Polsce – taką opcję oferowały słowackie uczelnie. Tak zwana turystyka naukowa trwa od kilkunastu lat. Resort nauki próbuje rozwiązać problem.
Reklama
Na jego wniosek postanowiono, że za równoważne ze słowackimi są i będą uznawane stopnie i tytuły do doktora włącznie. – Zmiany w pozostałym zakresie umowy zostały już zaproponowane, a dalsze uzgodnienia prowadzone są w trybie roboczym. Spodziewamy się szybkiej finalizacji – podkreśla Łukasz Szelecki, rzecznik resortu nauki.

Reklama
Profesor Bogusław Śliwerski, który od lat – jako przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN – walczy z, jak sam to określa, turystyką habilitacyjną, podkreśla, że sprawa jest pilna. Bo habilitacje w tym trybie nadal są nadawane. I podaje przykład naukowca z Gdańska, który niedawno otrzymał negatywną recenzję swojej pracy habilitacyjnej w Polsce. Umorzył postępowanie i otworzył przewód na Uniwersytecie w Bratysławie.
Uczelnia w Rużomberku, do której najczęściej wyjeżdżają naukowcy, habilituje kilku Polaków miesięcznie. Przyjeżdżają tam naukowcy z Akademii w Bielsku-Białej, Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie czy Akademii Jana Długosza w Częstochowie, a także z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wielu z nich nie miałoby szansy na zrobienie habilitacji w Polsce. Zdarza się, że są to osoby, których dorobek został zakwestionowany w Polsce (ich przewody habilitacyjne zostały podważone przez Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułu). Także i takie, wobec których wszczęto postępowanie sądowe (np. w związku z podejrzeniem o plagiat czy łapówkarstwo). Szacuje się, że na Słowacji habilitowało się nawet 150–170 osób. Z analizy przeprowadzonej przez Komitet Nauk Pedagogicznych, Socjologii oraz Nauk Filozoficznych, w latach 2005–2008 tytuł naukowy w pedagogice zdobyło na Słowacji 22 Polaków. W latach 2009–2013 było ich już blisko 70.
Główny problem polega na tym, że na Słowacji są dwa rodzaje habilitacji – docenta oraz doctora scinetarium (tzw. doktor ved). Oba są w Polsce zgodnie z umową między Polską a Słowacją uznawane jako stopień doktora habilitowanego. Jednak doktor nauk, który odpowiada poziomowi polskiej habilitacji, jest nawet trudniejszy do osiągnięcia niż w Polsce, dlatego nikt z polskich naukowców o niego nie występował. – Zaś docenta można zgodnie ze słowackim prawem uzyskać w ramach kryteriów wyznaczanych przez kierunek kształcenia, takich jak m.in. praca socjalna czy logopedia. W Polsce jest możliwe otrzymanie habilitacji jedynie z danej dyscypliny naukowej określonej przez Ministerstwo Nauki. W przypadku wymienionej pracy socjalnej naukowiec mógłby w Polsce otrzymać stopień z ekonomii, z polityki społecznej czy też np. pedagogiki specjalnej – mówi prof. Śliwerski.
Średni czas uzyskania habilitacji w Polsce to 10–12 lat. Zaczęło też działać coś, co można nazwać wzajemnym promowaniem. Wykształceni na Słowacji Polacy stają się jedynymi recenzentami koleżanek i kolegów ubiegających się o tytuły naukowe w tym kraju. Bywa że recenzentem jest bezpośredni przełożony pracodawca kandydata z Polski. Tytuł naukowy przynosi profity nie tylko naukowcowi, lecz także jednostce, w której pracuje. Dzięki temu nabywa ona m.in. uprawnienia do otwarcia nowego wydziału.