Chłopcy częściej niż dziewczęta opuszczają lekcje, mniej czasu poświęcają na naukę i częściej powtarzają klasę. Efekt? Dominują wśród dzieci z najgorszymi wynikami w szkole – wynika z najnowszego raportu OECD.
Reklama
Edukacyjne dysproporcje wśród polskich 15-latków, którzy rozwiązywali test PISA 2012 / Dziennik Gazeta Prawna
W grupie piętnastolatków najgorzej radzących sobie ze wszystkich przedmiotów przeważają chłopcy. Podczas gdy na najniższym poziomie umiejętności znajduje się jedynie niecałe 4 proc. młodych Polek, równocześnie jest tam 7,6 proc. ich kolegów – wynika z analiz OECD. W całej organizacji sześć na dziesięć osób, które kiepsko radzą sobie z matematyką, czytaniem i naukami przyrodniczymi, to młodzi mężczyźni. OECD właśnie zaprezentowała raport o edukacyjnych dysproporcjach między płciami.
Publikacja The ABC of Gender Equality in Education: Aptitude, Behaviour, Confidence jest oparta na wynikach międzynarodowego badania piętnastolatków PISA 2012. Analitycy przyjrzeli się odpowiedziom na pytania testu udzielonym przez niemal 1,5 mln uczniów z 80 państw i terytoriów. Okazało się, że w skali całej organizacji dziewczynki mają nad chłopcami zdecydowaną przewagę w czytaniu. Są lepsze średnio o 38 pkt. Oni z kolei przeważają o 11 pkt w umiejętnościach matematycznych. Ta przewaga powoli jednak się zmniejsza. Choć generalnie badacze OECD uważają tę zmianę za pozytywną, na jej tle widzą poważne zagrożenie – o ile uczennice radzą sobie z badania na badanie coraz lepiej, tego samego nie można powiedzieć o uczniach. Odsetek tych, którzy uzyskują najniższe wyniki, nie zmienia się między testami. „Liczba chłopców, którzy kiepsko radzą sobie w trzech najważniejszych obszarach badanych przez PISA, to obecnie najważniejszy problem dla systemów edukacji” – piszą autorzy raportu.
Choć Polska w rankingu PISA sytuuje się w ścisłej czołówce, problem z uczniami widać także u nas. Nasze uczennice na przykład przeznaczają ok. trzech godzin tygodniowo więcej na odrabianie pracy domowej. – Czas spędzony na ćwiczeniu w domu ma istotny wpływ na wyniki – nie pozostawia wątpliwości Andreas Schleicher, szef badania PISA. Efekty widać w raporcie: przedstawiciele płci męskiej zdecydowanie częściej powtarzają klasę.
Choć raport nie nazywa tego wprost, wskazuje, że szkoła może wręcz dyskryminować chłopców. „Wielu nauczycieli nagradza zdolności organizacyjne, dobre zachowanie i postępowanie według ich instrukcji poprzez dawanie wyższych ocen. Nauczyciele i personel szkolny mogą stosować wobec chłopców sankcje za niedostateczne panowanie nad sobą” – piszą autorzy raportu. „Nie jest jasne, jak takie kary za złe zachowanie mogą im pomóc. W istocie mogą być przyczyną alienacji w szkole”.
– Chłopcy mają zwykle bardziej negatywne postawy względem szkoły – zauważa Andreas Schleicher. A zdaniem autorów publikacji różnica między młodymi mężczyznami a kobietami to kwestia motywacji oraz nastawienia. W skali całej Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju szkołę docenia 84 proc. chłopców i niemal o 10 proc. więcej ich koleżanek. W efekcie to oni znacznie częściej się spóźniają, a także opuszczają zajęcia. I choć na przestrzeni ostatnich dziewięciu lat spóźnialskich w ogóle ubyło, bardziej poprawiły się dziewczęta.
Różnicę między płciami widać też w planowaniu przyszłej kariery. Niewiele ponad 43 proc. chłopaków deklaruje, że chciałoby pracować jako menedżerowie lub specjaliści. Tymczasem takie marzenie ma 65 proc. piętnastolatek. Rozwarstwienie oczekiwań co do przyszłej kariery ze względu na płeć jest u nas jednym z największych w OECD.
W raporcie widać, że nastawienie nauczycieli i wymagania rodziców nie pozostają bez wpływu na uczennice. Młode Polki gorzej od kolegów radzą sobie z matematyką – tę dysproporcję widać nawet w grupie dzieci, które mają najwyższy poziom umiejętności. Gdzie tkwi przyczyna? Okazuje się, że ważnym czynnikiem jest pewność siebie. One znacznie częściej niż chłopcy odczuwają bezradność, kiedy stają przed problemem matematycznym. Znacznie gorzej też o sobie myślą. Ze stwierdzeniem „po prostu nie jestem dobry/a w matematyce” zgadza się prawie 50 proc. młodych kobiet w OECD i mniej niż 40 proc. ich kolegów. Niemal 60 proc. chłopców uważa, że „szybko uczą się matematyki”. To samo myśli niewiele ponad 40 proc. dziewcząt.
Może to wynikać ze stereotypów. Po reprezentantkach płci pięknej często ani rodzice, ani nauczyciele nie spodziewają się, że mogą dobrze sobie radzić z zadaniami matematycznymi. Jak twierdzą eksperci OECD, różnice w wynikach mogą być związane choćby z zajęciami, które dzieciom proponuje się po lekcjach. Chłopcom częściej oferowane są te, które dotyczą matematyki – na przykład gra w szachy. Eksperci analizujący wyniki PISA przyjrzeli się też metodom stosowanym na zajęciach. Sprawdzili, że jeśli nauczyciel stosował na lekcjach metody włączające i aktywizujące, wynik dziewczynek poprawiał się aż o 17 pkt. To jedna z największych zmian w całym OECD.
Jak zauważył Schleicher podczas prezentacji raportu, niwelowanie różnic nie wymaga ani dużych nakładów finansowych, ani wielkich reform. Ma jednak znaczenie dla przyszłej kariery zawodowej, a w konsekwencji też zarobków. – Ścieżki kariery wybierane przez dziewczynki i chłopców wydają się odzwierciedlać bardziej postawę i pewność siebie niż wydajność edukacji – uważa. Schleicher jest przekonany, że jeśli najlepiej radzący sobie uczniowie byliby tak samo silnie przekonani o własnych możliwościach, dysproporcja między płciami zdecydowanie by się zmniejszyła. Lub nawet odwróciła.
Oni lepiej czytają cyfry. One jednak wolą słowa
Różnice w tym, jak uczą się chłopcy i dziewczynki, ujawniają się czasem w zaskakujący sposób. We wrześniu 2014 r. Instytut Badań Edukacyjnych przeprowadził badanie okulograficzne. Miało pokazać, jak dzieci z czwartej klasy szkoły podstawowej czytają zadania matematyczne. Na czym polega badanie? Dziecko siada przed komputerem wyposażonym w niepozorną listewkę przymocowaną do ekranu. Umieszczone w niej czujniki pozwalają śledzić ruchy oka, kiedy badany czyta to, co wyświetla się na monitorze.
W czasie badania uczniowie rozwiązywali sześć zadań. Nie mieli na nie limitu czasu. Wyniki analizy zaskoczyły samych badaczy. Z jednej strony potwierdziły się wyniki wielu innych badań – w czytaniu znacznie bieglejsze są dziewczynki, niż ich koledzy. Z drugiej strony okazało się, że ta biegłość w czytaniu nie przekłada się na to, jak rozwiązują zadania matematyczne. – Dziewczynki radziły sobie gorzej od chłopców z rozwiązywaniem zadań, w których liczby zapisane były tylko cyframi. Z kolei właśnie tak zapisane zadania chłopcy rozwiązywali najlepiej – tłumaczył w czasie prezentacji wyników badań prof. Marcin Karpiński z pracowni matematyki IBE.
Z zadaniami, w których liczby zapisywano w sposób mieszany – zarówno cyframi, jak i słownie – chłopcy i dziewczynki radzili sobie jednakowo dobrze. – Należy też zauważyć, że ten sposób zapisu zadania powodował, iż chłopcy rozwiązywali je gorzej niż zadania z samymi cyframi czy liczbami przedstawionymi tylko słownie – opowiadał Karpiński.
Badacze z IBE zaobserwowali też różnice dotyczące poprawności rozwiązywania zadań w związku z tym, jak długo uczniowie skupiali wzrok na jego treści. W zadaniach z liczbami zapisanymi cyframi im dłużej wzrok ucznia zatrzymywał się na treści, tym gorzej radził on sobie z jego rozwiązaniem. Z kolei przy zadaniach z zapisem mieszanym lub tylko słownym dłuższe zatrzymywanie wzroku na treści zadania przekładało się na lepsze rozwiązywanie zadań.
Wyniki badania mogą być znaczącą podpowiedzią dla nauczycieli, jak pracować z uczniami różnych płci.