Przede wszystkim zareagować powinien wychowawca klasy i inni nauczyciele, bo z pewnością musieli zauważyć wrogość klasy w stosunku do nowego ucznia. Skoro tego nie zrobili, matka musi zacząć od rozmowy interwencyjnej właśnie z wychowawcą, a jak to nie pomoże – z dyrektorem szkoły. Konieczne jest przy tym, aby ślad tych interwencji był też na piśmie (list, e-mail) jako dowód, że pani Joanna podjęła konkretne działania w obronie syna. W przeciwnym przypadku pedagodzy mogą się wyprzeć, że miały one miejsce, i uznać całą sprawę za niebyłą. Takie ślady będą też istotne jako dowody w sprawie przy ewentualnym dalszym postępowaniu. Można też próbować zebrać opinie nauczycieli chcących współpracować z matką, woźnej, innych pracowników szkoły.

Temat jest o tyle delikatny, że przemoc dotyczy małych jeszcze dzieci, które nie zdają sobie do końca sprawy z konsekwencji swoich czynów. Dlatego tak ważna jest ingerencja dorosłych na etapie, gdy zachowanie kolegów nie przybiera jeszcze form agresywniejszych, choć już widoczne są ich znamiona. Ochronę praw dziecka zapewnia już Konstytucja RP, a jej przepis wyraźnie mówi, że w przypadku ich naruszenia powinny zareagować organy władzy publicznej.

Matka w rozmowie ze szkołą może się powołać już na ustawę zasadniczą. I zasugerować wychowawcy, aby zwołał zebranie rodziców. Powinna na nim przy okazji zaznaczyć, że tusza Tomka ma podłoże chorobowe i dalsza przemoc wobec chłopca może mieć poważne konsekwencje również zdrowotne, a w efekcie i prawne dla małych autorów fali. Poza tym na zebraniu może się okazać, że sprawa Tomka nie jest pierwsza i przed nim były już podobnie dręczone inne dzieci. Taka informacja bardzo może pomóc.

Gdyby działania na poziomie szkoły nie pomogły, matka może wystąpić do kuratorium o zbadanie sprawy dziecka i ocenę postawy wychowawcy oraz dyrekcji. Kolejnym krokiem, zwłaszcza jeśli przemoc w stosunku do syna przybierałaby coraz ostrzejsze formy, a rodzice i szkoła nadal by nie reagowali, matka może też zwrócić się do rzecznika praw dziecka, na policję albo wprost do sądu rodzinnego.

W opisanym przypadku doszło zarówno do zagrożenia dóbr osobistych Tomka, jego znieważenia, naruszenia nietykalności osobistej, a także uszkodzenia jego mienia. Miało też miejsce naruszenie zasad współżycia społecznego. Ponieważ sprawcami przemocy są osoby nieletnie, podstawowym dokumentem jest w tej sytuacji ustawa o postępowaniu w sprawach nieletnich, a sprawy z udziałem nieletnich rozpatrywane są przez sądy rodzinne. Tu mamy do czynienia z sytuacją, gdy czyny zabronione zostają popełnione przez dziewięcioletnie dzieci (w grupie na pewno można wyodrębnić kierującego nią lidera). Kiedy zawodzą szkoła i inne wskazane tu instancje, sędzia rodzinny może wszcząć postępowanie o demoralizację prowodyra, aby ustalić wszystkie okoliczności popełnienia przez niego czynów niedozwolonych i ocenić stopień jego zdemoralizowania.

Podstawa prawna

Art. 4 ustawy z 24 października 1982 r. o postępowaniu w sprawach nieletnich (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 382). Art. 216 i 217 ustawy z 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz.U. z 1997 r. nr 88, poz. 553). Art. 124 ustawy z 20 maja 1971 r. – Kodeks wykroczeń (Dz.U. z 2013 r. poz. 482). Art. 72 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Art. 24 par. 1 i 2 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz.U. z 2014 r. poz. 121).

OPINIA EKSPERTA

Ewa Szelchauz, adwokat

Nieletnim, w rozumieniu prawa karnego, jest osoba, która w chwili popełnienia czynu nie ukończyła 17. roku życia. Ustawa z 24 października 1982 r. o postępowaniu w sprawach nieletnich, po nowelizacji z 2013 r., która weszła w życie w życie 2 stycznia 2014 r., nie przewiduje już możliwości wymierzenia nieletniemu kary. Sąd może orzec jedynie środki wychowawcze lub poprawcze. Właściwym do orzekania w sprawach nieletnich jest sąd rodzinny, a odwołania od orzeczeń sądu rodzinnego rozpatruje wydział cywilny sądu okręgowego. Ustawa przewiduje społeczny obowiązek każdego obywatela powiadamiania sądu rodzinnego lub policji o popełnieniu czynu karalnego przez nieletniego.