Nauczyciele ostatnią podwyżkę otrzymali w maju br., w wysokości 4,4 proc., a od września szykuje się kolejna - jednak tylko dla tych na dwóch najniższych stopniach awansu. Według MEiN dla ok. 150 tys. (z 600 tys.) nauczycieli ten wzrost ma wynieść 20 proc. Związkowcy z jednej strony cieszą się, że podwyżki będą, ale są rozżaleni, że są wciąż zbyt małe i nie obejmą one również nauczycieli mianowanych i dyplomowanych. Tym bardziej że dla osób, które obecnie zajmują stanowisko kontraktowego, ten wzrost będzie znacznie niższy. Planowana jest bowiem likwidacja stanowisk stażysty i nauczyciela kontraktowego - w ich miejsce po wakacjach ma powstać stanowisko nauczyciela początkującego. Ten, jak podkreślają związkowcy, będzie otrzymywał pensję zasadniczą zaledwie o 171 zł niższą od nauczyciela mianowanego. Zdaniem ekspertów tak mała różnica między poszczególnymi stopniami awansu nie będzie realną zachętą do rozwijania się. Jednak w ocenie ministra Przemysława Czarnka proporcje w zarobkach między wchodzącymi do zawodu a kolejnymi stopniami awansu zostaną zachowane.

Formalne uzgodnienia