Reklama
Tuż po świętach miało dojść do spotkania ministra edukacji z nauczycielami i samorządami w sprawie zmian, jakie znalazły się w projektach nowelizacji Karty nauczyciela oraz prawa oświatowego (tzw. lex Czarnek). Jak dowiedział się DGP, do tej pory nikt z zainteresowanych nie dostał na nie zaproszenia. To stawia duży znak zapytania co do dalszych losów tych projektów.
Może w nowym roku
Oba projekty są bardzo kontrowersyjne. Dlatego jeszcze na początku grudnia minister spotkał się w ich sprawie zarówno ze związkowcami, jak i samorządowcami. To miało uspokoić nastroje. Każdej ze stron szef resortu edukacji złożył pewne obietnice. Związkowcom - połączenie wynagrodzenia wraz ze wzrostem średniej krajowej, samorządom zaś obiecał odłożenie w czasie nałożenia na nauczycieli obowiązku spędzania dodatkowych 8 godz. tygodniowo na terenie szkoły.
- Czekamy na zapowiedziane spotkanie, ale nikt z nas nie otrzymał zaproszenia. Chyba w tym roku nie mamy co liczyć, że się odbędzie. Proponowane zmiany zwiększenia pensum mogą doprowadzić do zwolnienia 50 tys. nauczycieli. Na to nie ma naszej zgody - mówi Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Reklama
- Domagamy się podwyżek, ale nie chcemy, aby były one sfinansowane z kieszeni samych nauczycieli, którzy będą więcej pracować - dodaje.
Co czeka oświatę w 2022 r. / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe
Bez porozumienia
Związkowcy obawiają się, że za brak podwyżek w 2022 r. rząd będzie obarczał ich winą. Z kolei ZNP zaproponowało, aby kwota bazowa, od której wzrasta minimalne wynagrodzenie pensji nauczycielskiej na poszczególnych stopniach awansu, wzrosła o 700 zł.
- Ministerstwo nie porozumiało się z oświatową Solidarnością i dlatego nie ma spotkania. Obawiam się, że w przyszłym roku może nie być podwyżek - twierdzi Sławomir Wittkowicz, przewodniczący WZZ „Forum - Oświata”.
Jego zdaniem, jeśli projekt nowelizacji prawa oświatowego (tzw. lex Czarnek) napotyka trudności w Sejmie, to podobnie będzie z kontrowersyjnymi zmianami w Karcie nauczyciela.
- Chcemy, aby jej nowelizacja sprowadzała się tylko do spełnienia ostatniego postulatu z kwietnia 2019 r., kiedy to nasz związek nie przystąpił do nauczycielskiego protestu. Domagamy się więc, aby wraz ze średnią krajową wzrastała procentowo pensja zasadnicza nauczycieli. A pozostałe zmiany można dyskutować i wdrażać w odrębnym projekcie - podkreśla Ryszard Proksa z Solidarności.
Ryszard Proksa przyznaje, że już teraz w części szkół w małych miejscowościach jest problem z wypełnieniem obecnego pensum. Nie ma więc mowy o wypracowaniu w takich placówkach przez nauczycieli tego podwyższonego. Dlatego obawiają się oni, że stracą finansowo na tym rozwiązaniu, a część z nauczycieli będzie musiała po prostu przejść na emeryturę. Szacunki związkowe wskazują, że może to dotyczyć nawet 50 tys. osób. Może się również pojawić fala likwidacji szkół.
Obiecują spotkanie
DGP zapytał resort edukacji, czy zamierza kontynuować prace nad kartą.
- Nie mamy jeszcze wyznaczonego konkretnego terminu spotkania, ale chcielibyśmy, aby odbyło się możliwie jak najszybciej. Dodatkowo chcemy już zaprezentować gotowy projekt nowelizacji Karty nauczyciela - zapewnia Anna Ostrowska, rzecznik MEiN.
Obok nauczycieli najbardziej zmian obawiają się dyrektorzy szkół, którzy już z końcem marca i początkiem kwietnia muszą przygotowywać tzw. arkusze organizacyjne na kolejny rok szkolny.
- Załóżmy, że na początku 2022 r. pojawi się projekt nowelizacji karty i zwiększenia pensum. Kolejny krok to konsultacje i przyjęcie go przez Stały Komitet Rady Ministrów, a następnie rząd. Dopiero później trafi on do Sejmu, a potem zajmie się nim Senat. Jest mało prawdopodobne, żeby nowe przepisy zostały opublikowane w Dzienniku Ustaw do końca marca - mówi Marek Pleśniar, dyrektor Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.
A to problem dla dyrektorów szkół. - Musimy się zapoznać z nowymi przepisami i tymi przejściowymi i dopiero na tej podstawie możemy przygotowywać arkusze organizacyjne. Trzeba też pamiętać, że do końca maja jest czas na ewentualne zwolnienia nauczycieli, dla których nie będzie pracy wskutek zwiększonego pensum - podkreśla.
Nauczyciele mało ważni
Szefowie placówek obawiają się, że jeśli przepisy nie zostaną odpowiednio wcześnie uchwalone, mogą się narazić na pozwy sądowe ze strony zwalnianych nauczycieli. Mogą oni powoływać się np. na brak odpowiednich konsultacji ze związkami.
- Mamy wrażenie, że dla PiS inne projekty są istotne, a nie karta czy nowelizacja prawa oświatowego. Warto zaznaczyć, że doszło do przerwania prac nad projektem lex Czarnek w Sejmie z uwagi na to, że zabrakło głosów i dyscypliny po stronie koalicji rządzącej - zauważa Marek Pleśniar. Dodaje, że na początku roku związek ponownie wyśle do wszystkich posłów informacje o tym, jakie będą konsekwencje wejścia w życie projektów proponowanych przez resort edukacji. ©℗