Resort edukacji w tym tygodniu ma przedstawić kolejne propozycje dotyczące reformy systemu wynagradzania nauczycieli, a co za tym idzie wzrostu płac. Jeśli będą sensowne, związki zawodowe wrócą do rozmów z ministerstwem już 15 września. Z pewnością znaczący wzrost uposażeń nie wydarzy się jednak w ciągu kilku miesięcy. Z naszych informacji wynika, że mowa o ustępstwach, które obowiązywałyby od kolejnego roku szkolnego, czyli od września 2022 r.
Rząd jednak tym razem nie zamierza tylko dosypywać do systemu, ale chce jednocześnie zwiększyć dla nauczycieli tablicowych pensum, które wynosi dziś 18 godzin tygodniowo. Zdaniem ekspertów zmiany są konieczne, ponieważ chętnych do pracy w szkole z roku na rok będzie ubywało. Już obecnie placówki w całym kraju mają około 13 tys. nieobsadzonych etatów.

Wciąż wyższe pensum

Reklama
Resort edukacji chce przedstawić nowe propozycje dotyczące zarobków i pracy nauczycieli. Poprzednie rozwiązania, która doprowadziły do zerwania rozmów przez związki, polegały głównie na tym, że pensum nauczycieli w szkołach (w przedszkolach miałoby pozostać bez zmian – 25 godzin) wzrosłoby o dwie godziny. Dla uczących lżejszych przedmiotów, jak np. plastyka, technika lub wychowanie fizyczne, takie pensum mogłoby wzrosnąć nawet o cztery godziny. W zamian pedagodzy otrzymywaliby średnio o 500 zł wyższe uposażenia zasadnicze. Według związkowców nic to jednak nie zmieni: już dziś ok. 11 proc. nauczycieli pracuje na półtora etatu w różnych szkołach i w ten sposób zarabia więcej od wynagrodzenia zasadniczego.
Ale resort chciał też, aby płace zasadnicze nauczycieli rosły proporcjonalnie do wzrostu płacy minimalnej. – Mamy zapewnienia od ministra, że jednak ten automatyczny, coroczny wzrost będzie liczony od średniej krajowej, a nie od płacy minimalnej. Docelowo płaca zasadnicza stażysty ma rozpoczynać się od 4 tys. zł brutto, a nauczyciela dyplomowanego, czyli z najwyższym stopniem awansu, wyniesie 6 tys. zł brutto – mówi DGP Ryszard Proksa, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”.

Reklama
Jego zdaniem takich stawek należy się jednak spodziewać raczej od września 2022 r. niż od stycznia 2022 r. Oświatowa Solidarność chce jednak, aby wynagrodzenia rozpoczynały się dla stażysty od płacy minimalnej, która jest planowana na poziomie 3 tys. lub 3,1 tys. zł brutto (ostateczną decyzję rządu poznamy 15 września).
Obecnie pensja podstawowa stażysty to 2949 zł brutto i według projektu ustawy budżetowej nie będzie w przyszłym roku zwiększana. Zdarzało się już jednak, że podnoszono płacę zasadniczą stażystom, aby była na poziomie płacy minimalnej. W przeciwnym razie tę różnicę musiałyby wyrównywać samorządy. Dodatkowo obecny system prowadzi do paradoksu, że stażysta zarabia więcej od nauczyciela z kolejnym stopniem awansu zawodowego, bo nie dość, że otrzymuje 1000 zł na start, to jeszcze do 26. roku życia jest zwolniony z podatku. – Woźna z 20-letnim stażem od przyszłego roku będzie zarabiać 3,6 tys. zł brutto, a nauczyciel z wyższym wykształceniem znacznie mniej – wytyka Ryszard Proksa.

Zamrożone miliardy

Wiceminister edukacji Dariusz Piontkowski przekonuje jednak, że w przyszłym roku znajdą się miliardy na podwyżki. Ale związkowcy nie znaleźli ich w projekcie ustawy budżetowej. Zgodnie z nim wzrost subwencji oświatowej wyniesie zaledwie 2,6 proc. i ma wynikać głównie ze wzrostu płacy minimalnej.
– W 2022 r. planuje się wzrost subwencji oświatowej o ponad 1 mld zł, do ponad 53 mld zł. Ale z uzasadnienia nie wynika, na co te pieniądze mają trafić. Być może wreszcie trafią do administracji oświatowej, bo od lat ta grupa jest pomijana – mówi Grzegorz Pochopień z Centrum Doradztwa i Szkoleń OMNIA, były dyrektor departamentu współpracy samorządowej MEN.
– Ten wzrost jest zbyt duży, aby uwzględnić tylko awanse zawodowe, ale zbyt mały, aby już od stycznia spełnić związkowe postulaty i obietnice resortu. Tym bardziej że kwota bazowa i wszystkie wskaźniki dla nauczycieli są zamrożone – dodaje.
Grzegorz Pochopień wskazuje jednak, że w części 83 bud żetu państwa pod pozycją 29 widnieje ponad 3 mld zł rezerwy celowej na tzw. zmiany systemowe w oświacie. Nie da się tych pieniędzy dopisać do subwencji oświatowej, bo nie ma do tego podstawy prawnej: przepisów o wyższych uposażeniach i wyższym pensum. – Z ustawy budżetowej nie wynika jednoznacznie, że będą znaczące podwyżki dla nauczycieli. Jeśli się już pojawią, nie mogą być dokonane kosztem wyższego pensum i likwidacji średniej płacy czy części dodatków. Dlatego uważamy, że na przyszły rok płace są zamrożone – mówi Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. ©℗
Oszczędności i zarobki