Reklama
Sesja na studiach dobiega końca. Z sondy DGP wynika, że większość uczelni zdecydowała się na egzaminy online. Sprawdziliśmy, co zrobiły, aby zapobiec niesamodzielności przy pisaniu prac.
Frontem do studenta
– Zgodnie z zarządzeniem rektora w roku akademickim 2020/2021 w celu przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się wirusa SARS-CoV-2 zaliczenia przedmiotów odbywają się w formie zdalnej, z wyjątkiem zaliczeń zajęć praktycznych, typu laboratoria, zajęcia terenowe itp., które mogą być prowadzone w formie bezpośredniego kontaktu – informuje Agnieszka Lizak z Uniwersytetu Szczecińskiego (USz).
Tłumaczy, że to najbardziej dogodna dla studentów forma. – Ponieważ zajęcia w dużej mierze prowadzone były w trybie zdalnym, wielu z nich zrezygnowało z akademików i nie mieliby możliwości noclegu podczas sesji – wyjaśnia.
Podobnie jest na innych uczelniach. – Zalecamy, aby w semestrze letnim roku akademickiego 2020/2021 sesja zaliczeniowo-egzaminacyjna odbywała się zdalnie. O sposobie przeprowadzenia zaliczeń końcowych i egzaminów decyduje jednak dziekan danego wydziału. Możemy się więc spodziewać, że w zależności od specyfiki przedmiotów pewne egzaminy mogą więc być przeprowadzane stacjonarnie – z zachowaniem zasad reżimu stacjonarnego – mówi Aneta Adamska z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej (UMCS) w Lublinie.
Nowe procedury
Możliwość przeprowadzania egzaminów poza siedzibą uczelni przy użyciu środków komunikacji elektronicznej daje art. 76a. ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 478 ze zm.). Nie reguluje on jednak szczegółowych warunków zdalnego sprawdzania wiedzy studentów. Jedynie w przypadku egzaminów dyplomowych kończących studia trzeba zapewnić m.in. transmisję w czasie rzeczywistym między jego uczestnikami.
Aby zapobiec przypadkom ściągania, a nawet podchodzenia do sprawdzianów przez osoby podszywające się pod studenta, uczelnie opracowały procedury ograniczające takie nieuczciwe praktyki.
Przykład? Politechnika Białostocka wymaga od studentów podpisania oświadczenia o samodzielności wykonania pracy. Uniwersytet Szczeciński wprowadził wytyczne dla nauczycieli, którzy egzaminują zdalnie. Określają one, że w trakcie spotkania online egzaminowany ma obowiązek: włączenia mikrofonu, kamery z widokiem na siebie, a w uzasadnionych przypadkach również na pomieszczenie, w którym przebywa. Musi też poddać się sprawdzeniu tożsamości przez egzaminatora, umieszczając dokument ze zdjęciem przed kamerą w sposób umożliwiający odczytanie danych wyłącznie nauczycielowi.
– Dobór środków mających zapewnić prawidłowy przebieg egzaminu, w tym polecenie włączenia mikrofonów i kamer lub identyfikacja tożsamości, zależy od decyzji egzaminatora – wyjaśnia Agnieszka Lizak.
Na UMCS udział w zaliczeniu z wykorzystaniem platformy internetowej równoznaczny jest z wyrażeniem zgody na ewentualną rejestrację jego przebiegu. Prawo do nagrywania ma jednak wyłącznie nauczyciel.
– Możliwe jest także zaproszenie przez egzaminatora dodatkowych osób wspierających kontrolę samodzielnej pracy studentów podczas egzaminu. Mogą mieć one dostęp do obrazu z kamer studentów. Podczas egzaminu pisemnego w formie zdalnej prowadzący może też użyć aplikacji Testportal, która monitoruje udzielane przez studenta odpowiedzi, ukazując jego aktywność m.in. w zakresie otwierania innych kart w przeglądarce podczas pisania egzaminu oraz czas, w jakim udziela odpowiedzi na poszczególne pytania. Korzystanie z tego rodzaju narzędzia pozwala egzaminatorowi ocenić rzetelność udzielanych odpowiedzi – tłumaczy Aneta Adamska.
Podobne efekty
A jak wyniki? – Na Uniwersytecie Warszawskim wyniki osiągane przez studentów w czasie egzaminów w trybie zdalnym są porównywalne do tych, jakie studenci osiągali w poprzednich latach. Nie zmieniły się również wyniki egzaminów dyplomowych, liczba dyplomantów jest na podobnym poziomie – informuje Anna Modzelewska, rzecznik prasowy UW.
Na innych uczelniach jest podobnie. Gdyby zdawalność poszybowała w górę, oznaczałoby to mniejsze wpływy do budżetu uczelni. Co prawda za poprawki nie można pobierać opłat – to niezgodne z prawem, ale za powtarzanie zajęć (z uwagi na niezadowalające wyniki w nauce) już tak. Tylko na UW wpływy z tego tytułu w 2020 r. wyniosły 5,7 mln zł. ©℗
Publiczne nie znaczy bezpłatne