„Zdawalność jest zdecydowanie za wysoka w formie zdalnej. Coś musimy z tym zrobić” – mówi jeden z wykładowców.
„U nas jest ciśnienie, żeby zrobić egzaminy końcowe stacjonarne. Ale nie wiem, czy jest to w porządku do studentów. Jeżeli mieli zajęcia i zaliczenia zdalne, to jak ich weźmiemy na egzamin na żywo, to trafię potem do rektora na dywanik, bo może 40 proc. zda” – odparł drugi.