Nawet kilka milionów złotych rocznie wpływało do uczelni za poprawianie niezaliczonych zajęć. W dobie sprawdzianów internetowych z ich wysoką zdawalnością pojawia się więc dziura budżetowa.
„Zdawalność jest zdecydowanie za wysoka w formie zdalnej. Coś musimy z tym zrobić” – mówi jeden z wykładowców.
„U nas jest ciśnienie, żeby zrobić egzaminy końcowe stacjonarne. Ale nie wiem, czy jest to w porządku do studentów. Jeżeli mieli zajęcia i zaliczenia zdalne, to jak ich weźmiemy na egzamin na żywo, to trafię potem do rektora na dywanik, bo może 40 proc. zda” – odparł drugi.
Pozostało 91% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.