W części szkół wyższych porad studentom szukającym pracy udzielają niekompetentne osoby. Nie przechodzą szkoleń oraz wykonują te zadania „przy okazji”. Tak wynika z raportu rzecznika praw absolwenta (RPA) „Akademickie Biura Karier w Polsce, bieżąca działalność i możliwości rozwoju”.

Fikcyjna działalność

W Polsce działa ok. 340 akademickich biur karier. Oznacza to, że zostały one założone w trzech czwartych szkół wyższych.

– Ich celem jest zapobieganie bezrobociu. Jeszcze zanim absolwent zasili szeregi osób bez zatrudnienia, ma szanse znaleźć pracę już na studiach, albo chociaż zdobyć wiedzę, która pomoże mu odnaleźć się na rynku – tłumaczy Agnieszka Dunaj, kierownik biura karier Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Ich główne działania to pośrednictwo i doradztwa zawodowe, organizowanie współpracy z pracodawcami czy pośredniakami. W praktyce na niektórych uczelniach niewielki z nich pożytek dla studentów.

– Władze części szkół wyższych powołują je tylko po to, aby móc w rankingach uzyskać dodatkowe punkty – stwierdza bez ogródek Agnieszka Dunaj.

Potwierdzają to dane z raportu. W prawie 10 proc. przebadanych biur karier nie pracuje żaden pracownik na stałe, a w 45 proc. tylko jedna osoba.

– Są takie uczelnie, gdzie na jednego pracownika biura przypada kilkanaście tysięcy studentów. W takich przypadkach trudno więc mówić o skutecznej pomocy– przyznaje Bartłomiej Banaszak, RPA.

Bywa tak, że pracownik doradza studentowi w przerwach między wykonywaniem innych swoich obowiązków zawodowych. Ponad 77 proc. osób zatrudnionych w biurach realizuje też inne działania na rzecz uczelni, które nie są związane z planowaniem karier studentów. Przykładowo są oni pracownikami administracyjnymi i zajmują się przyznawaniem stypendiów.

– Część biur boryka się też z niedopasowaniem kompetencyjnym pracowników – przyznaje Bartłomiej Banaszak.

Połowa z nich w ostatnich latach nie brała udziału w żadnym szkoleniu służącym doskonaleniu zawodowemu.

Z badania wynika, że niektóre biura są fasadowe. Co piąta placówka w ogóle nie kontroluje ich działalności.

Krótkowzroczne szkoły

– Niektóre uczelnie nie widzą potrzeby inwestowania w biura karier. Szkoła nie dostaje pieniędzy za to, ilu absolwentów po jej studiach znajduje pracę, ale ile osób podejmie naukę – zauważa Krzysztof Głowacki, dyrektor biura karier Politechniki Koszalińskiej.

Takie podejście jest jednak krótkowzroczne. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) pracuje nad ogólnopolskim monitoringiem losów zawodowych absolwentów.

– Te placówki, które kształcą bezrobotnych, kandydaci będą omijać szerokim łukiem. Dlatego brak inwestowania w doradztwo zawodowe, które pomaga w skutecznym szukaniu zatrudnienia, jest błędną praktyką – podkreśla Krzysztof Głowacki.

Eksperci szukają sposobu, aby zachęcić uczelnie do realnego wspierania studentów szukających pracy. Wskazują, że problem tkwi już w przepisach.

– Z jednej strony nie przyznaje się do nas MNiSW, bo ustawa o szkolnictwie wyższym o nas milczy, a przecież tak naprawdę działamy w strukturach uczelni, które pod nią podlegają – wskazuje Agnieszka Dunaj.

Biura karier są uwzględnione jedynie w ustawie z 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 674).

Dlatego RPA rekomenduje rozważenie wprowadzenia do ustawy z 27 lipca 2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym (t.j. Dz.U. z 2012 r., poz. 572 ze zm.) przepisu, który w jednoznaczny sposób zwiąże akademickie biura karier z systemem instytucji szkolnictwa wyższego (przy jednoczesnym zachowaniu umocowania w ustawie o promocji zatrudnienia).

Wskazuje też, że w rozporządzeniu ministra nauki i szkolnictwa wyższego z 11 grudnia 2013 r. w sprawie warunków wynagradzania za pracę i przyznawania innych świadczeń związanych z pracą dla pracowników zatrudnionych w uczelni publicznej należy uzupełnić tabelę podstawowych stanowisk o doradcę zawodowego. Wtedy można by uniknąć oddelegowania pracowników biur karier do innych zadań.

Stare standardy

Pracownicy biur domagają się także wytycznych, które określałyby ogólne zasady prowadzenia tych instytucji.

– Obecnie uczelnie dowolnie wyznaczają ich zadania, nie ma też wskazań, ilu pracowników powinno być tam zatrudnionych. My opieramy się na ustaleniach ogólnopolskiego zrzeszenia biur karier, które nie istnieje już od kilku lat. Innych standardów jednak do tej pory nie wypracowano – wskazuje Krzysztof Głowacki.

Jego zdaniem stworzeniem zasad funkcjonowania biur karier powinien zająć się RPA.

– Nie wolno zapomnieć, że jest pewna grupa szkół wyższych, na których biura te działają bardzo efektywnie. Warto korzystać z tych wzorców – twierdzi Bartłomiej Banaszak.

Uważa, że konieczna jest debata środowiskowa, której wynikiem powinno być wypracowanie standardów dla tych placówek. Warto, aby była także wyznaczona instytucja, która przejmie pieczę nad nimi i zajmie się aktualizacją określonych wymogów.

Obecnie działalność biur karier opiniuje pośrednio Polska Komisja Akredytacyjna (PKA).

– Jedynie w ramach oceny jakości kształcenia na danym kierunku studiów sprawdzamy, czy uczelnia współpracuje z pracodawcami, a tym zajmują się często właśnie te instytucje – wyjaśnia prof. Marek Rocki, przewodniczący PKA.

Zdaniem RPA komisja nie ma jednak wobec nich spójnych oczekiwań.