Jak dowiedział się DGP, do końca roku powinna powstać nowa lista kierunków zamawianych. Dotychczas realizowały je politechniki i uniwersytety. Dotowano przyszłych inżynierów oraz absolwentów innych kierunków ścisłych, przyrodniczych i technicznych. Program ma bowiem zapewnić gospodarce najbardziej brakujących jej specjalistów. Na ten cel wydano już ponad 1,2 mld zł. Unijne fundusze na ten cel kuszą jednak także inne uczelnie. Te rozpoczęły więc zabiegi o dopisanie realizowanych przez nie fakultetów do listy dofinansowanych przez państwo.
Udział w programie gwarantuje im prestiż, duże zainteresowanie maturzystów oraz pieniądze na zatrudnienie kadry oraz fundowanie stypendiów dla studentów. Nic dziwnego, że zaangażowały w lobbing swoich ministrów. Jak ustalił DGP, propozycje zmian na liście kierunków zamawianych zgłosiły resorty zdrowia, obrony narodowej, gospodarki, a nawet kultury.
– Zgłaszane są do nas postulaty w sprawie wprowadzenia na listę kierunków zamawianych innych niż te, które były dotowane dotychczas. Propozycje przesyłają resorty, a także środowiska akademickie – mówi Kamil Melcer, rzecznik prasowy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.