Redukcje wydatków publicznych doprowadziły do zmiany mechanizmu naliczania środków na doskonalenie zawodowe nauczycieli. Zgodnie bowiem z uchwaloną przez Sejm 9 listopada 2012 r. ustawą okołobudżetową w przyszłym roku gminy będą mogły przeznaczyć na ten cel do jednego procenta, ale nie mniej niż 0,5 proc. z łącznej puli środków na wynagrodzenia dla tych pracowników. Takie rozwiązanie zostało wprowadzone do art. 70a ust. 1 ustawy z 26 stycznia 1982 r. – Karta nauczyciela (t.j. Dz.U. z 2006 r. nr 97, poz. 674, z późn. zm.). Do tej pory obowiązywała sztywna zasada, że na szkolenia zawsze musi trafić procent. W skali kraju chodzi o kilkadziesiąt milionów złotych.

Senatorowie najprawdopodobniej jeszcze w tym tygodniu przyjmą ustawę bez poprawek. Takie rekomendacje przedstawiła komisja budżetu i finansów publicznych.

– Jeśli zmiana nie zostanie wykreślona, to będziemy skarżyć ten przepis do Trybunału Konstytucyjnego. Bezprawne jest też zmienianie tak ważnych przepisów w Karcie bez konsultacji z samymi zainteresowanymi – alarmuje Marek Pleśniar, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.

Senatorowie nie są jednak przekonani do apelu szefów placówek oświatowych.

– Ten nowy mechanizm niczego nie zaburza, bo obecnie w wielu szkołach na siłę wydaje się pieniądze na kursy i szkolenia, które nie są przydatne nauczycielom – przekonuje Edmund Wittbrodt, senator PO i były minister edukacji.

Jego zdaniem sami zainteresowani nie zabiegają o podnoszenie kwalifikacji. Co więcej z raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że w niektórych gminach na ten cel nie wydaje się nawet procenta.

– Trzeba przywrócić dotychczasowy mechanizm, bo nauczyciele potrzebują szkoleń zwłaszcza przy wdrażaniu reformy szkolnictwa zawodowego, cyfryzacji oraz wymaganych dodatkowych kwalifikacji przy pracy z niepełnosprawnymi uczniami – wylicza Zbigniew Włodkowski, poseł PSL i były wiceminister edukacji narodowej.

Zmianę popierają jednak samorządy.

– Nie ulega wątpliwości, że wiele kursów, na które trafiają nauczyciele, jest bezcelowych. Dlatego nie dajemy zarządzającym w tym zakresie dowolności. Muszą oni wystąpić do urzędy z propozycjami szkoleń – wyjaśnia Ryszard Stefaniak, naczelnik wydziału edukacji Urzędu Miasta w Częstochowie.

Wskazuje, że jeśli dyrektor szkoły chce wysłać pracownika na kurs z zarządzania oświatą, spotyka się ze sprzeciwem, bo osób z takimi kwalifikacjami nie potrzebujemy.

Nauczyciel ma obowiązek stałego podnoszenia swoich kwalifikacji

Etap legislacyjny

Ustawa skierowana do Senatu