Powszechny system dodatkowych zajęć z języka angielskiego, który miałby objąć dzieci ze wsi już od wczesnych lat szkolnych - to zdaniem nauczycieli sposób na poprawę wyników egzaminów językowych na wsiach. Od lat gorzej wypadają one od dzieci z miast.

Dzieci ze szkół wiejskich statystycznie z testu gimnazjalnego z języka angielskiego otrzymują o 12-15 proc. mniej punktów niż ich rówieśnicy z miast (na 40 możliwych punktów uczniowie na wsi otrzymują średnio o 4-7 punktów mniej niż dzieci miejskie). Dzieje się tak od kilku lat. Niepokoi to m.in. działaczy Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej.

"Chodzi o to, że wynik testu gimnazjalnego decyduje o dostaniu się do szkoły średniej. Ponieważ z części matematyczno-przyrodniczej i humanistycznej wyniki uzyskiwane na egzaminach przez uczniów z miast i wsi nie różnią się, o tyle w tej sytuacji słabszy wynik z angielskiego może odcinać wiejskim dzieciom dostęp do dobrej szkoły średniej" - powiedział PAP Krzysztof Lipiński z Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej.

Fundusz wspólnie z Nidzicką Fundację Rozwoju Nida i Polsko-Amerykańską Fundacją Wolności podczas warsztatów zorganizowanych w Rynie (warmińsko-mazurskie) dla nauczycieli angielskiego ze wsi i małych miejscowości zorganizowali debatę, podczas której dociekano przyczyn słabszych wyników z angielskiego.

Reklama

"Na pewno tym powodem nie są nauczyciele, bo skoro testy matematyczno-przyrodnicze i humanistyczne wypadają na takim samym poziomie, to trudno uważać, że do wiejskich szkół trafiają gorsi nauczyciele angielskiego. Tak nie jest" - ocenił w rozmowie z PAP Lipiński.

Podczas debaty, w której, obok nauczycieli, brali udział m.in. przedstawiciele Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, stwierdzono, że przyczyną dysproporcji w wynikach egzaminu gimnazjalnego z języka angielskiego są m.in. zbyt małe środki na wiejską edukację i często znacznie utrudniony dostęp dzieci do nauki języka. "Dużo większa ekspozycja języka angielskiego występuje w miastach niż na wsi: szkoły językowe, dostęp do żywego języka, telewizja satelitarna, internet" - podkreślono w komunikacie z debaty przekazanym PAP.

Z debaty wynika też, że nie bez znaczenia w uzyskiwaniu gorszych wyników gimnazjalnych jest brak motywacji do nauki ze strony uczniów na wsi, ich rodziców i nauczycieli - wiąże się to z brakiem perspektywy na zmiany, z przekonaniem, że nauka angielskiego i tak nie zmieni losów młodego mieszkańca wsi.

Dlatego, zdaniem uczestników debaty w Rynie, aby zmienić wyniki egzaminów gimnazjalnych należy stworzyć na wsi powszechny system dodatkowych zajęć z języka angielskiego i objąć nim dzieci już we wczesnych latach szkolnych. Trzeba też przekonać rodziców i dzieci, że nauka języka otwiera okno na świat, że ma sens niezależnie od tego, czy mieszka się na wsi, czy w mieście.

"Mamy nadzieję, że osoby decydujące o polskiej oświacie przemyślą wnioski płynące z naszej debaty" - oświadczył Lipiński.