Do 27 listopada można było zgłaszać uwagi w toku konsultacji zmian wymagań egzaminacyjnych, dotyczących egzaminu maturalnego oraz egzaminu ósmoklasisty w roku szkolnym 2020/2021. Jak zapowiada Ministerstwo Edukacji i Nauki rozporządzenie zawierające zmiany zostanie opublikowane w połowie grudnia.
Reklama

Ministerstwo Edukacji i Nauki już wcześniej zapowiadało, że podczas egzaminu ósmoklasisty oraz egzaminu maturalnego, jednorazowo będzie obowiązywał okrojony zakres materiału. Minister Przemysław Czarnek mówił, że będzie to 20-30 procent obowiązującego do tej pory.

Dodatkowo, egzamin ósmoklasisty ma składać się z mniejszej liczby zadań, lista lektur ma zostać zawężona, a egzamin językowy ma być łatwiejszy. W przypadku matury największą zmianą ma być brak - dotąd obowiązkowego - egzaminu z jednego przedmiotu na poziomie rozszerzonym. MEiN wykluczyło jednak możliwość odejścia od matury ustnej. Ten punkt jest mocno krytykowany przez nauczycieli i uczniów, którzy wzięli również udział w konsultacjach.

Nauczyciele zrzeszeni w czterech oddolnych inicjatywach: Protest w Wykrzyknikiem, Nie dla chaosu w szkole, Edukacja w Działaniu oraz My, nauczyciele zawiązali Obywatelską Radę Pedagogiczną i wspólnie wypracowali listę dziewięciu postulatów dotyczących egzaminów w czasie pandemii.

Odnośnie do ustnej części matury piszą: „Pochopna jest także decyzja o pozostawieniu ustnych egzaminów maturalnych. Ich przeprowadzenie jest dla szkół znaczącym obciążeniem organizacyjnym i zakłóca ich pracę. W sytuacji pandemii stanowi dodatkowe zagrożenie przez generowanie kontaktów społecznych. Przy tym jest to procedura, z której można bez większej szkody zrezygnować, skoro wynik tego egzaminu nie wpływa na rekrutację na uczelnie wyższe”. I dodają: „Zniesienie obowiązku zdawania egzaminu ustnego wydaje się szczególnie istotne w przypadku języka obcego. Kształtowanie umiejętności wypowiedzi ustnej w warunkach zdalnego nauczania jest niezwykle trudne, a często niemożliwe z przyczyn technicznych”.

W podobnym tonie wypowiadają się uczennice i uczniowie klas maturalnych działających w Zespole ds. Edukacji przy Radzie Konsultacyjnej Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. W postulatach, które skierowali do ministra Przemysława Czarnka podkreślają, że „ta część matury nie wlicza się do rekrutacji na uczelnie wyższe, a w obecnej sytuacji każda godzina lekcyjna poświęcona na przygotowania jest na wagę złota”.

Zarówno nauczyciele jak i uczniowie podkreślają, że najważniejszy jest czas. „Potrzebujemy wiedzieć, w jaki sposób przygotować się do matury, a także jakie obostrzenia mogą nas obowiązywać (w zależności od liczby zachorowań na danym terenie). Szczególną uwagę kierujemy wobec wymagań, jakie mają obowiązywać uczennice i uczniów z orzeczeniami, którzy zwykle potrzebują specjalnych warunków podczas zdawania egzaminu, aby nie odczuwali dyskomfortu i by umożliwić im jak najlepsze jego zdanie, mając na uwadze trudności, z jakimi się zmagają” – piszą do ministra uczennice i uczniowie, a nauczyciele dodają:

Prace nad dostosowaniem wymagań egzaminacyjnych rozpoczęły się zbyt późno i dlatego część zmian nie przyniesie pożądanego rezultatu - np. kolejność omawianych lektur może być różna i wycięcie jednej dla wielu uczniów okaże się nic nieznaczącym ruchem

"Wbrew temu co ogłosił MEN, podanie informacji o zmianach zaledwie kilka miesięcy przed egzaminem, a już szczególnie przeprowadzenie egzaminów próbnych dopiero w marcu, nie zapewnią uczniom spokoju a nauczycielom komfortu pracy. Pospiech sprawił, że wśród planowanych przez MEiN zmian znalazły się błędy i propozycje nielogiczne. Nauczyciele wymieniają tu podwyższenie progu zdawalności matury z matematyki na poziomie podstawowym do 31,1 proc. Wynika to z tego, że MEiN planuje obniżyć punktację tego egzaminu z 50 do punktów. Próg zdawalności zostałby w ten sposób ustawiony na poziomie 13,5 punktu, a – jak podkreślają nauczyciele - na egzaminie nie przyznaje się połówek punktów.

„Poprzednia punktacja, 50 punktów, była skorelowana z progami zdawalności, a ta nie jest

– czytamy w zgłoszonych postulatach. Kolejnym tego typu błędem, co podkreślają uczniowie, jest pomysł okrojenia zakresu materiału o 30 proc. Jak piszą: „Uważamy, że obcięcie materiału będzie niesprawiedliwe, gdyż każda klasa podąża inną kolejnością realizowanego materiału. Bardziej sprawiedliwym będzie przygotowanie puli zadań, z której maturzystka/maturzysta będzie musiał indywidualnie wybrać określoną liczbę z nich, które zdecyduje się rozwiązać”. I w końcu trzeci błąd, który może zaowocować niesprawiedliwą rekrutacją na studia jest rezygnacja z obowiązku zdawania jednego przedmiotu na poziomie rozszerzonym. Zdaniem nauczycieli z perspektywy zdającego ta zmiana niewiele wnosi, bo i tak nie ma progu zaliczeniowego, ale uniemożliwia wprowadzenie jedynej sprawiedliwej rekrutacji do szkół wyższych opartej na skali centylowej. W tym przypadku nauczyciele dodatkowo proponują narzucenie obowiązku uczelniom wyższym przyjęcia jako podstawy postępowań rekrutacyjnych wyników centylowych.

Nauczyciele apelują także do ministra Przemysława Czarnka, by już teraz rozpocząć prace nad opracowaniem wymagań dla kolejnych roczników, ponieważ również one mają za sobą niemal dwa semestry nauki zdalnej.