Epidemia doprowadziła wiele osób do kryzysu psychicznego. Świadczą o tym m.in. dane z ZUS, które pokazują, że w pierwszym półroczu zwiększyła się liczba dni absencji chorobowej spowodowanej zaburzeniami psychicznymi i zaburzeniami zachowania.

– Mechanizmy, które chronią nas przed zapadaniem na tego typu dolegliwości, są teraz nadwerężone. Ze względu na konieczność izolacji bardzo ograniczony jest bowiem niesamowicie ważny zasób, jakim jest wsparcie społeczne – tłumaczy dr Magdalena Bolek-Kochanowska, psycholog pracująca na Uniwersytecie Śląskim.

Jak wyjaśnia, wszystko przez to, że obecnie nie możemy korzystać z wielu aktywności, które dotąd pozwalały nam odetchnąć i powrócić do równowagi. – Mam tu na myśli m.in. spotkania towarzyskie i wiele rodzajów aktywności fizycznej. Do tego dochodzi lęk o zdrowie swoje i bliskich – tłumaczy.

Studencie wstań z łóżka!

Problem ten dotyczy również studentów. Nowy sposób kształcenia (uczelnie niemal całkowicie przeszły w tryb pracy zdalnej) i izolacja wpłynęły negatywnie na wielu z nich. Do tego część z nich sytuacja zmusiła do powrotu do domów rodzinnych.

– To bardzo trudna sytuacja dla młodych dorosłych, którzy jedną nogą już wyszli z domu i nagle zostali zmuszeni do powrotu. Nie zawsze też w domach rodzinnych dzieje się dobrze – mówi Magdalena Bolek-Kochanowska.

Przyznaje, że nie ma prostej rady dla młodych ludzi w tym czasie.

– Można im polecić, żeby za wszelką cenę dbali o swoje zasoby. Pomimo niesprzyjających okoliczności powinni podtrzymywać kontakty społeczne, np. online lub przez rozmowy telefoniczne. Dbać o swoją formę fizyczną i psychiczną. Ważne jest też, żeby utrzymywać się w rytmie aktywności, naprzemiennie podejmując wyzwania i obowiązki przeplatane czasem relaksu i odpoczynku. Sytuacja związana ze zdalnym kształceniem sprzyja temu, żeby cały dzień spędzić w łóżku w piżamie. To wcale nie jest dobre dla naszej psychiki. Zdecydowanie lepiej wstać, ubrać się, jeżeli to tylko możliwe włączyć kamerkę w czasie zajęć online, by być w kontakcie z innymi studentami i prowadzącym. Uleganie marazmowi, brak aktywności są bardzo niebezpieczne, jeżeli chodzi o ryzyko rozwoju objawów depresyjnych – tłumaczy ekspertka.

Uczelnie pomagają

Pomoc studentom przeżywającym kryzys psychiczny oferują uczelnie, i to nie tylko w okresie epidemii.

Aneta Adamska, rzecznik prasowy Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, mówi, że jej uczelnia od dawna zajmuje się profilaktyką i psychoedukacją, czyli przekazywaniem informacji na temat zdrowia psychicznego, kryzysów i sposobów radzenia sobie z nimi. Wskazuje, że na uczelni jest kilka miejsc, gdzie studenci mogą otrzymać wsparcie psychologów, doradców edukacyjnych, psychoterapeutów i psychiatrów.

Podobnie jest na Uniwersytecie Śląskim. – Na długo przed wybuchem epidemii oferowaliśmy studentom i doktorantom konsultacje psychologiczne. Osoby w potrzebie mogą się do nas zgłaszać drogą mailową, by ustalić termin rozmowy. Teraz z oczywistych względów większość spotkań odbywa się za pomocą komunikatora Skype – mówi Magdalena Bolek-Kochanowska.

Tłumaczy, że zależnie od potrzeby pomoc może polegać na poradnictwie psychologicznym, diagnozie, interwencji kryzysowej, czasami terapii krótkoterminowej, a w wyjątkowych sytuacjach osoby kierowane są na konsultację psychiatryczną.

– Pracownicy Poradni Uniwersytetu Wrocławskiego przygotowują obecnie rozbudowaną broszurę informacyjną, która w formie drukowanej i elektronicznej pojawi się na początku przyszłego roku. Będą tu nie tylko dane kontaktowe, ale także wskazówki dotyczące rozpoznawania potencjalnych problemów i zagrożeń, które wymagać mogą konsultacji psychologicznej – wskazuje dr Katarzyna Uczkiewicz, rzeczniczka prasowa uczelni.

Pomoc w obszarze zdrowia psychicznego funkcjonuje także m.in. na uniwersytetach: Warszawskim, Opolskim, Gdańskim, Łódzkim, im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i Jagiellońskim.

Więcej i trudniej

Większość uczelni zgodnie przyznaje, że obecnie dużo więcej osób potrzebuje pomocy.

– Dotyczy to zwłaszcza czasu drugiej fali epidemii. Wcześniej przyjmowaliśmy przeciętnie 30 studentów pierwszorazowych miesięcznie. W październiku zgłosiło się 60 nowych – mówi Jagna Kazienko kierująca Studenckim Ośrodkiem Wsparcia i Adaptacji UJ.

Magdalena Bolek-Kochanowska podkreśla, że rok temu pomocy psychologicznej studentom uczelni udzielało dwóch psychologów i to w zasadzie wystarczało. – Teraz jesteśmy już we trzy i wszystkie mamy przepełnione kalendarze – mówi.

Agnieszka Książkiewicz z Biura Prasowego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu podkreśla, że od około dwóch lat Poradnia Rozwoju i Wsparcia Psychicznego UAM obserwuje wzrost liczby osób potrzebujących pomocy. – Epidemia jeszcze nasiliła to zjawisko. Zgłaszają się i studenci, i doktoranci, i pracownicy uczelni. Z poradnią kontaktują się również bliscy i współpracownicy osób potrzebujących wsparcia – tłumaczy. Dodaje, że na poszczególnych wydziałach działają także koordynatorzy, którzy szukających wsparcia kontaktują z poradnią, a także sami zgłaszają do poradni, że zaobserwowali takie przypadki.

Doktor Agata Rudnik, zastępca dyrektora Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego, koordynatorka bezpłatnej pomocy psychologicznej online na UG, dodaje, że po pomoc zgłaszają się także osoby z zagranicy przebywające na uczelni w ramach wymian międzynarodowych.

– Po bardzo newralgicznych marcu i kwietniu w maju i w czasie wakacji osób zgłaszających się do nas było zdecydowanie mniej. Obecnie znów obserwujemy znaczny wzrost zainteresowania bezpłatnym wsparciem psychologicznym. Sprzyjają temu nie tylko sytuacja epidemiczna, lecz także ostatnie wydarzenia w kraju, które są wyzwaniem dla każdego z nas, a szczególnie dla osób wrażliwych – mówi ekspertka.

Magdalena Bolek-Kochanowska zwraca uwagę, że nie tylko napływa dużo więcej nowych zgłoszeń, ale też często są one dużo poważniejsze niż wcześniej. – Stan osób, które już wcześniej miały problemy natury psychicznej, obecnie się zdecydowanie pogarsza. Dominującym problemem są dziś objawy depresyjne lub objawy lękowe, albo jedne i drugie – wskazuje.

Agnieszka Książkiewicz dodaje, że wiele zgłoszeń dotyczy problemów rodzinnych oraz ma związek z samotnością. Jagna Kazienko z kolei podkreśla, że studenci boją się utraty poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji oraz źródeł zarobku, lękają się o przyszłość, mają trudności w relacjach z partnerami i innymi ludźmi oraz dostosowaniem się do trybu zdalnego.