Koronawirus jest szczególnie niebezpieczny dla osób starszych i z chorobami towarzyszącymi. Nauczyciele od kilku tygodni mówią, że polskie szkoły nie są przygotowane na powrót do tradycyjnej formy nauki. Efekt? Znaczący wzrost liczby nauczycieli, którzy zdecydowali się przejść na świadczenie kompensacyjne.

Świadczenie kompensacyjne to rodzaj świadczenia przedemerytalnego dla nauczycieli i wychowawców. Przysługuje tylko do osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego lub uzyskania prawa do wcześniejszej emerytury.

W czerwcu 2019 roku świadczenie kompensacyjne pobierało 12 200 osób. W tym roku było ich 13 500. Jest to rekordowy wzrost wypłacanych świadczeń. Do tej pory rok do roku nauczycieli odchodzących wcześniej ze szkoły przybywało w tempie 2-3 proc. Na tegoroczny, dziesięcioprocentowy wzrost złożyło się kilka czynników.

Reklama

Exodus starszych nauczycieli rozpoczął się w 2019 roku. Wcześniej świadczenie pobierało 9-10 tys. nauczycieli. Rok temu było ich w styczniu 12 400, a w grudniu już 14 000. Przyczyny? Pogarszająca się wciąż atmosfera pracy w szkole, a w tym roku – koronawirus. To właśnie najstarsi nauczyciele najmocniej odczuli brak wsparcia podczas lockdownu i przejścia na zdalną edukację. Teraz – obawiają się zakażenia.

- W tej chwili wraz z ekspertkami merytorycznymi z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu prowadzimy badanie nastrojów nauczycieli. Zarówno z ankiet, jak i z dziesiątków komentarzy nauczycielek i nauczycieli w naszej grupie na Facebooku wynika, że najstarsi nauczyciele źle znoszą pracę w czasie pandemii. Podczas miesięcy lockdownu, to oni mieli największe problemy z przestawieniem się na nauczanie zdalne – często nie mieli adresu mailowego, nie korzystali tak aktywnie z różnych aplikacji. Teraz obawiają się powrotu do szkół, bo często mają już jakieś problemy zdrowotne – cukrzycę, czy przebyty zawał. Najbardziej boją się jednak o bliskich, bo wiele nauczycielek opiekuje się jednocześnie swoimi rodzicami. Obawiają się, więc zakażenia, które mogłoby być tragiczne w skutkach dla nich i dla ich rodzin – mówi Prezes Fundacji Ja Nauczyciel Marcin Korczyc.

Reklama

Podobnie uważa Magda Garncarek, autorka strony „Otwieramy szkoły”, która śledzi proces powrotu uczniów do szkół na całym świecie. Mówi: „Nie wiadomo jeszcze na 100 proc., jak dzieci transmitują wirusa. A musimy pamiętać, że ok. 30 proc. kadry nauczycielskiej w Polsce to osoby 50+. Jeśli zarażą się od bezobjawowych dzieci, zabraknie opiekunów. Włosi mają bardzo podobną strukturę wiekową w zawodzie nauczyciela i zatrudniają 40 000 nauczycieli”.

Według "Głosu Nauczycielskiego" średnia wieku nauczycieli w roku szkolnym 2018/2019 wyniosła 44 lata. Od lat, środowiska nauczycielskie zwracają uwagę na to, że grupa zawodowa nauczycieli zbyt szybko się starzeje. Dla młodych osób, zawód ten przestaje być atrakcyjny, dotyczy to zwłaszcza dużych miast.

Co więc w sytuacji, w której nauczyciele będą odchodzić z zawodu jeszcze szybciej?

Tę obawę podzielają aktywiści inicjatywy „Nie dla chaosu w szkole”. – Jesienią może dojść do paraliżu polskich szkół. Z jednej strony są regiony, gdzie wykrusza się coraz więcej nauczycieli: odchodzą na świadczenia kompensacyjne, urlopy dla poratowania zdrowia, czy do innej pracy, często w edukacji, ale poza publicznym szkolnictwem. Z drugiej strony w tym roku, zgodnie zresztą z wytycznymi MEN i GIS, nauczyciele będą częściej korzystali ze zwolnień lekarskich. Podczas gdy dotąd pracowali z symptomami przeziębienia czy chrypą. Znalezienie za nich zastępstwa będzie bardzo trudne, zwłaszcza, że wielu ich kolegów łączy pracę w kilku placówkach i nie bierze zastępstw. W rezultacie może się okazać, że nauka w części szkół będzie w nowym roku szkolnym nauką pozorowaną – mówi Monika Nyka.